W tym świątecznym dniu pozwolę sobie na chwilę gorzkiej refleksji. Przy okazji obchodów rocznic związanych z polską państwowością nieodmiennie zastanawiam się nad źródłem olbrzymich pokładów marazmu i braku zaangażowania w naszym kraju. Zjawiska takie występują także za granicą, stanowią jednak nieakceptowany margines a nie główny nurt (choć w wyniku eskalacji konsumpcjonizmu margines ten staje się coraz większy). Tymczasem w Polsce wstydem jest przyznać się, że komuś na czymś zależy. Student, który aktywnie podchodzi do nauki jest kujonem, odmieńcem i ofiarą niepotrafiącą korzystać z uroków życia. Bo przecież studiuje się po to, żeby poimprezować, a wykłady służą głównie do wyrównywania bilansu snu.
Skąd więc ten marazm i brak zaangażowania? Skąd to rozmamłanie?
- Czy powodem jest zbyt szybki skok od gospodarki niedoborów do gospodarki obfitości dóbr, który spowodował uruchomienie swoistego wyścigu w korzystaniu z dobrodziejstw kapitalizmu bez troszczenia się o ich wypracowywanie?
- Czy powodem jest piętno, jakie odcisnął PRL na pokoleniu rodziców dzisiejszych studentów wychowanych w duchu „mi nie zależy, mi się należy, praca się nie liczy, cwaniactwo wygrywa”?
- Czy jest to dziedzictwo dziwacznej tradycji szlacheckiej, która premiowała spryt i warcholstwo zamiast wiedzy i pracy? Szlachta ze swoimi tradycjami znacznie dłużej odgrywała w Polsce istotną rolę niż ziemiaństwo na zachodzie. Tam mieszczaństwo o wiele wcześniej zdobyło odpowiednie miejsce w strukturze społecznej.
- Czy jest to kwestia ideologicznej różnicy w podejściu do społecznej roli jednostki, jej praw i obowiązków, pomiędzy kościołem katolickim a protestanckim?
Myślę, że każdy z tych czynników stanowi istotną cegiełkę budującą rozmamłaną postawę znacznej części polskiego społeczeństwa. Postawę, która prowadzi do ciągłego balansowania naszej ojczyzny pomiędzy niewolą i wolnością. Postawy, która nie pozwala nam skupić się na budowie siły państwa i gospodarki, ponieważ wielu z nas stara się przechytrzyć system za pomocą naiwnych sztuczek.
Skończmy z rozmamłaniem, z ciągłym zrzucaniem na innych odpowiedzialności za nasz los. Wyznaczmy sobie osobiste cele, zdefiniujmy Projekty, które doprowadzą nas do ich zrealizowania, sporządźmy listy Najbliższych Działań i co tydzień – w ramach Przeglądów Tygodniowych – weryfikujmy nasze postępy i kurs, po którym się poruszamy. Do dzieła!