Rok: 2006

Strategia Błękitnego Oceanu

Krąży po świecie książka „Strategia Błękitnego Oceanu”, która jest próbą stworzenia naukowej teorii opisującej całościową strategię przedsiębiorstwa polegającą na poszerzaniu rynku w celu dostarczenia odbiorcy nowej wartości, zamiast drapieżnej walki o udział w rynku już zdefiniowanym.

O ile sam pomysł jest pociągający, a przytoczone przykłady przekonujące, to uważam, że opracowanie ogólnej teorii strategii, którą można by zaaplikować dowolnemu przedsiębiorstwu w dowolnej branży, jest niemożliwe. Za podanymi przykładami sukcesów rynkowych kryją się „nawiedzeni liderzy”, którzy wpadli na odkrywczy pomysł poszerzenia lub redefinicji rynku, a następnie potrafili go z żelazną konsekwencją wdrożyć i przekonać do niego nabywców.

Kilka spostrzeżeń w książce „Strategia Błękitnego Oceanu” jest cennych, ale uniwersalnych recept nie ma.

Pilch o Polakach

Książka Grzegorza Miecugowa „Inny punkt widzenia” zawiera, przeprowadzone dla telewizji TVN24, wywiady z ludźmi kultury i sztuki. Wśród rozmówców autora znalazł się także pisarz Jerzy Pilch, który tak scharakteryzował swoich rodaków:

„… w naturze Polaków można dostrzec pewną niechęć do autorytetów, do słuchania. Często wydaje mi się, że Polak ma wyłączony odbiór, wyłącznie nadaje. Polak raczej gada do telewizora, niż słucha tego, co ktoś w tym telewizorze mówi.”

Mówiąc o przyjmowaniu nauk Jana Pawła II przez Polaków Pilch stwierdza lapidarnie:

„wolimy kremówki niż encykliki”

Są to moim zdaniem najcelniejsze spostrzeżenia w całej książce. Inne wywiady były dla mnie dużym zawodem – szczególnie z takimi bufonami, jak panowie Mann i Materna.

Skuteczne terminy

W swoim ostatnim podcaście Mark Horstman i Michael Auzenne („Manager Tools”) podali ciekawy sposób, jak sprawić, żeby terminy wyznaczane podwładnym były bardziej mobilizujące do ich dotrzymania. Należy podawać wymaganą datę i czas ukończenia zadania. Jeśli powiesz: „Przygotuj ten raport na środę.”, możesz być pewien, że w większości przypadków wyniku pracy nie zobaczysz wcześniej niż we czwartek. Natomiast stwierdzenie „Przygotuj ten raport na czternastą trzydzieści w środę.” okazuje się znacznie silniejszym bodźcem do terminowego wywiązania się z obowiązku.

Oczywiście zawsze pamiętaj o pochwaleniu podwładnego w przypadku dotrzymania terminu lub ponagleniu go już w pięć minut po upływie wyznaczonego czasu, jeśli praca nie została wykonana. Konsekwencja w rozliczaniu jest nieodzowna dla podkreślenia, że nie rzucasz słów na wiatr.

I jeszcze jedno. Staraj się nie wyznaczać terminów na piątek (w szczególności po południu). Bądź realistą – nie walcz z ludzką naturą.