Tag: życie

Zdrowe porównania

Porównywanie się z bliźnimi uznawane jest za niezdrowy nawyk prowadzący do zazdrości i zawiści, bądź wręcz przeciwnie – do poczucia wyższości i nieomylności.

Jest jednak jedna osoba, z którą warto się porównywać.

Porównuj się z samym sobą. Wcześniejszym samym sobą.

W ten sposób możesz łatwo ocenić, czy twoje sprawy idą w dobrym kierunku, co osiągnąłeś w życiu i gdzie powinieneś skupić swoją uwagę, żeby następne porównanie wypadło (jeszcze) lepiej.

A oto kilka przykładów z mojego życia:

  • Wiele lat temu byłem redaktorem naczelnym studenckiej gazetki ściennej mogącej poszczycić się setkami aktywnych czytelników (ich aktywność mierzyliśmy liczbą dopisywanych komentarzy i obelg oraz częstotliwością kradzieży najpopularniejszych artykułów). Dziś jestem autorem BIZNESU BEZ STRESU – blogu o zasięgu ogólnopolskim, mogącym poszczycić się tysiącami uważnych czytelników.
  • Kiedyś jeździłem maluchem i z zazdrością patrzyłem na wyprzedzające mnie mazdy. Potem przesiadłem się do poloneza, a teraz pomykam wygodną, niepsującą się toyotą i wcale nie zazdroszczę ojcu Rydzykowi jego skromnej, jak przystało na hierarchę Kościoła Katolickiego, limuzyny z kierowcą.
  • Przez wiele lat byłem dość samolubnym facetem, który przede wszystkim zajmował się swoją karierę zawodową i mierzył własnymi sukcesami wartość osiągnięć wszystkich otaczających go ludzi. Dziś rozumiem, że każdy ma prawo do radości i satysfakcji ze swoich dokonań oraz do mojego szacunku i uznania, ponieważ porównywanie jego dzieł z moimi nie ma żadnego sensu.
  • Wiele lat temu rozwiązałem problem wprowadzania wielkiej ilości danych z lokalnych placówek do komputera w centrali pewnej instytucji. Na sprzedaży tego systemu zarobiłem bardzo okrągłą sumkę. Ostatnio nie rozwiązałem żadnego istotnego problemu zawodowego i ten fakt daje mi trochę do myślenia…

Porównywanie się z wcześniejszym sobą to zdrowy proces, który pozwala zauważyć i zdyskontować własne sukcesy oraz umożliwia wyciągnięcie rozsądnych wniosków na przyszłość.

Szczerze polecam!

Bo to zły problem był…

„Bo to zła kobieta była…” – Franz Maurer, główny bohater filmu „Psy” Władysława Pasikowskiego

Powyższa światła myśl objawiła się w mojej głowie, gdy przeczytałem następującą wypowiedź:

„Znacznie częściej ponosimy porażkę, rozwiązując niewłaściwy problem, niż znajdując błędne rozwiązanie właściwego problemu.” – Russell Ackoff

To tak, jakbyśmy chcieli zerwać jabłko z jabłoni, a przystawiali drabinę do sosny.

Problem w tym, jak się zorientować, że to nie jest właściwe drzewo!

Tu pomaga chwila namysłu – ale nie taktycznego, lecz strategicznego. Musisz cofnąć się i przyjrzeć całej sytuacji ze wzgórza swoich głównych celów i wartości. Stamtąd widać wyraźnie, gdzie należy szukać owoców, a nie szyszek i gdzie należy szukać rozwiązań, a nie pozornej, nieprowadzącej do niczego krzątaniny.

  • Czy rozwiązaniem problemu braku pieniędzy jest skupienie się na wyszukiwaniu kolejnej instytucji szybkopożyczkowej, która jeszcze cię nie zna, czy ograniczenie niepotrzebnych wydatków?
  • Czy rozwiązaniem problemu braku czasu jest krótsze spanie, czy nieoglądanie durnych programów telewizyjnych?
  • Czy rozwiązaniem problemu długich dojazdów do dobrej pracy jest jej zmiana, czy wykorzystanie tego czasu do czytania lub słuchania w celu zdobycia nowych umiejętności i wiedzy?

Kilka minut zainwestowanych w uczciwe przemyślenie szerszego aspektu sprawy, pozwoli ci uniknąć w przyszłości kiwania głową i mówienia:

„Bo to zły problem był…”

Utrata kontroli

Strach jest główną przyczyną odwlekania.

Różne są źródła tego strachu. Na przykład często obawiamy się utraty kontroli.

Jak to? – być może zdziwisz się w tym miejscu. – Przecież podejmujemy działania, żeby zwiększyć swój wpływ na rzeczywistość, żeby ją zmieniać podług własnego uznania i nad nią panować!

Niby tak – po to właśnie co rano zwlekasz się z łóżka i zaczynasz coś robić. Ale jednocześnie bardzo często paraliżuje cię strach wynikający z obawy związanej z nieprzewidywalnymi efektami ubocznymi twojego działania. Bo choć masz jakieś swoje plany i nadzieje, to zdajesz sobie również sprawę z tego, że rogata rzeczywistość wcale nie musi być skłonna do pełnej i zgodnej współpracy. Czegoś da ci więcej, czegoś mniej, a czasami uśmieje się do rozpuku, widząc twoje próby jej okiełznania.

Kiedy nic nie robisz, wiesz, że nic od ciebie nie zależy i nad tą swoją niemocą masz pełną kontrolę. Zero pozostaje zerem bez żadnego ryzyka, ale i bez żadnej nadziei.

Jeśli zaś przystępujesz do działania, wywołujesz zaburzenie we wszechświecie, którego wszystkie atomy zaczynają rezonować – każdy na swój, niekontrolowany przez ciebie sposób.

I to właśnie cię przeraża.

Całkiem niepotrzebnie, ponieważ wszechświat raczej woli ci sprzyjać, niż robić wbrew, jeśli tylko masz dobre intencje.

Nie odwlekaj więc i bierz się do roboty, bo z niecierpliwością czekam na owoce twojej kreatywności!