Tag: raptularz

Partnerstwo dla przyszłości

To, kim jestem i co osiągnąłem w życiu, w olbrzymim stopniu zawdzięczam mojej Mamie. Tacie też, ale z Mamą spędziłem większość swojego dzieciństwa, ponieważ mój Tata przede wszystkim żył swoją pracą. A właściwie swoją pracą i radością z sukcesów swojego syna.

Myślę, że najważniejszym darem, jaki otrzymałem od Mamy, było partnerstwo. Od najmłodszych lat traktowała mnie na tyle poważnie, na ile pozwalały na to moje możliwości intelektualne. Zawsze usiłowała uzyskać moją akceptację dla konkretnych działań, a nie robić coś wbrew mojej woli. W większości przypadków jej talent polityczny zapewniał przyjęcie przeze mnie jej propozycji, ale zawsze miałem satysfakcję z udziału w rodzinnym procesie decyzyjnym.

Innym przejawem tego partnerstwa było aktywne wspieranie moich pomysłów i życiowych eksperymentów. Nie z łaski czy przymusu, ale z autentycznej radości uczestniczenia w moich pierwszych krokach. I ich ubezpieczania. Wiedziałem, że mogę liczyć na konstruktywną krytykę i radę, ale decyzję będę musiał podjąć sam i wziąć za nią odpowiedzialność.

Dziękuję Ci za to, Mamo.

I za to, że pozwoliłaś mi eksperymentować z przyborami do golenia mojego Taty i zrobiłaś to wspaniałe zdjęcie! :-)

Golenie

Panna TesTeqówna wygrywa!

Po wielomiesięcznym, konsekwentnym, samodzielnym treningu Panna TesTeqówna wystartowała dziś i ukończyła w czasie poniżej 3 godzin 4. Carrefour Półmaraton Warszawski. Nie, nie była pierwsza na mecie, ale wygrała znacznie więcej: podziw i uznanie całej rodziny i znajomych oraz wiarę we własne siły.

Brawo, Córeczko! Jestem z Ciebie bardzo dumny!

Półmaraton

Żałosny los Redaktora Naczelnego

Dziś wpis niecodzienny: wiersz mojej Mamy z czasów, kiedy nie było jeszcze planów stworzenia TesTeqa.

Przyszła tu sama i rękę podała,
A ja oddałem jej serce.
Różnica między nami jest mała –
Pięćdziesiąt lat – nic więcej.

Ja byłbym dla niej jednym natchnieniem,
Co się w artykuł obraca,
Ona by była moim marzeniem
I sprawnie poszłaby praca.

Ale mignęła tylko w Redakcji,
Jak motyl barwny w locie
I niech kto powie, czy nie mam racji,
Ciężko samemu w robocie.

I siedzę smutny i wciąż łzy leję
I kląć już bierze mnie chętka,
Lecz może wróci, wciąż mam nadzieję,
Może powróci studentka.

Autorka: Lańska, 1954-03-15