Tag: przypowieść

Wierzę w ciebie!

Pewnego ranka córka Jasona Womacka chciała mieć fryzurę z dwoma kucykami. Poprosiła więc go, żeby ją tak uczesał. Jason, zgodnie z prawdą odpowiedział: „Raczej nie jestem w tej dziedzinie fachowcem”.

Dziewczynka popatrzyła na niego poważnie i z ufnością stwierdziła: „Tatusiu, ja w ciebie wierzę!”. Jasonowi nie pozostało nic innego, jak wziąć się do roboty i wykonać ją najlepiej, jak potrafi.

Na podstawie blogu Jasona Womacka.

Czy zostawiłbyś przyjaciela?

Pewnego dnia, dawno, dawno temu szedł raz drogą człowiek, a towarzyszył mu jego pies. Człowiek rozkoszował się okolicznymi krajobrazami, gdy nagle dotarło do niego, że przecież nie żyje.

Pamiętał, jak umierał, a pies, który truchtał obok niego, odszedł już wiele lat temu. Ciekawe, dokąd doprowadzi ich ta droga.

Niedługo potem doszli do wysokiej kamiennej ściany otaczającej posesję przylegającą do drogi. Wyglądała, jakby była wykonana z najznakomitszego marmuru. Na szczycie wzniesienia znajdował się wysoki łuk rozświetlony słonecznymi promieniami.

Jeśli się dobrze przypatrzeć, można było dojrzeć wrota z masy perłowej zamykające przejście przez łuk, a wiodła tam droga, której blask przypominał czyste złoto. Człowiek z psem zbliżył się do bramy i zauważył obok niej mężczyznę siedzącego za biurkiem.

Podszedł zatem jeszcze bliżej i zapytał: „Przepraszam, gdzie ja jestem?”. „To jest Niebo, proszę pana.” – odpowiedział urzędnik. „O, to świetnie. Czy znalazłoby się może trochę wody?” – spytał człowiek z psem.

„Oczywiście, proszę pana. Proszę wejść, a ja niezwłocznie poczęstuję pana wodą z lodem.”

Człowiek zza biurka skinął ręką i wrota zaczęły się otwierać. „Czy mój przyjaciel może także wejść?” – spytał podróżnik wskazując na psa.

„Przykro mi, ale nie przyjmujemy gości ze zwierzętami.” Zamyśliwszy się na chwilę człowiek popatrzył na swojego towarzysza, po czym odwrócił się i ruszył razem z psem w dalszą drogę.

Po pewnym czasie, na szczycie kolejnego wzgórza człowiek z psem dotarł do gospodarstwa z bramą, która sprawiała wrażenie nigdy niezamykanej. Nie było nawet porządnego płotu. Gdy podszedł bliżej, ujrzał człowieka opartego o drzewo i czytającego jakąś książkę.

„Przepraszam!” – zagadnął. – „Czy jest tu woda?”

„Tak, oczywiście. Tam jest pompa, wejdź proszę!”

„A co z moim przyjacielem?” – podróżnik wskazał na psa.

„Koło pompy powinna stać miska.”

Weszli przez bramę i rzeczywiście, na podwórku stała staromodna pompa, a obok niej miska. Podróżnik napełnił miskę wodą, najpierw napił się z niej sam, a potem postawił ją psu.

Kiedy już zaspokoili pragnienie, podeszli z powrotem do człowieka stojącego pod drzewem. „Jak nazywacie to miejsce?’ – spytał podróżnik.

„To jest Niebo.” – usłyszał odpowiedź gospodarza.

„Trochę to mylące” – stwierdził właściciel psa. – „Człowiek, którego spotkałem przy bramie poprzedniej posesji twierdził, że tam też jest Niebo.”

„Masz na myśli to miejsce ze złotą drogą i perłowymi wrotami? Nieee. To jest Piekło.”

„Czy nie denerwuje cię, że oni tak bezczelnie podszywają się pod was?”

„Nie, jesteśmy szczęśliwi, że biorą do siebie tych z podróżników, którzy zostawiliby swoich przyjaciół w potrzebie.”

Na podstawie blogu Jasona Womacka.

Błotnista droga

Usłyszałem kiedyś następującą przypowieść:

Pewnego razu Tanzan i Ekido szli błotnistą drogą, a rzęsisty deszcz nie zamierzał wcale przestać padać. Gdy wyszli zza zakrętu, ujrzeli piękną dziewczynę w jedwabnym kimonie przepasanym szarfą. Dziewczyna ta bez powodzenia usiłowała przedostać się na drugą stronę drogi.

„Chodź, dziewczyno!” – rzekł bez chwili wahania Tanzan, wziął ją w swe ramiona i przeniósł na drugą stronę błota.

Ruszyli w milczeniu w dalszą drogę i wieczorem dotarli do świątyni, w której mieli przenocować. Wtedy Ekido nie wytrzymał, spojrzał na Tanzana i wyrzucił z siebie – „My, mnisi, nie możemy zbliżać się do kobiet, a szczególnie do tych młodych i pięknych. To niebezpieczne. Dlaczego to zrobiłeś?”

„Ja pozostawiłem dziewczynę na skraju drogi.” – odpowiedział Tanzan – „A ty? Czy wciąż ją niesiesz?”

TesTeq – Krzysztof Wysocki