Jeszcze 7 dni i 42 195 metrów do mety…
Tag: motywacja
14 + 42 195
Jeszcze 14 dni i 42 195 metrów do mety…
Pozytywne myślenie
Pozytywne myślenie bywa przedmiotem niewybrednych kpin, sarkazmu, wielu śmiesznych dowcipów, a także niewesołych refleksji nad marnością otaczającego nas świata.
Tymczasem wszystkie te reakcje są wynikiem fundamentalnego niezrozumienia, czym jest i do czego służy pozytywne myślenie.
Pozytywne myślenie nie jest rzucaniem na wiatr lub bezmyślnym powtarzaniem stwierdzenia:
Wszystko będzie dobrze!
Bo nie ma takiej możliwości, żeby wszystko było dobrze. Bezlitosne reguły rachunku prawdopodobieństwa jednoznacznie podpowiadają, że zapewne coś się nie powiedzie. I co wtedy? Wtedy dochodzisz do błędnego wniosku, że pozytywne myślenie nie działa.
Ale ono działa, jeśli tylko zrozumiesz, że:
Pozytywne myślenie to przychylne nastawienie do własnej działalności, a nie naiwny i daremny trud hipnotyzowania świata.
Pozytywne myślenie jest świadomą wiarą w to, że jeśli już się za coś zabierzesz, to jesteś w stanie zrobić to najlepiej, jak tylko potrafisz. I dołożysz wszelkich starań, żeby tak naprawdę było.
Zatem… niech pozytywne myślenie będzie z tobą!
Wyuczona bezradność
Właśnie trafiłem na poruszający wpis Davida McRaneya „Learned Helplessness” (youarenotsosmart.com) („Wyuczona bezradność”), opublikowany 11 listopada 2009 roku. Artykuł zaczyna się tak:
Powszechne, błędne mniemanie: Jeśli popadniesz w kłopoty, zrobisz wszystko, żeby się z nich wydobyć.
Gorzka prawda: Jeśli nabierzesz przekonania, że nie masz wpływu na swój los, poddasz się i zaakceptujesz nawet najgorszą sytuację, w której się znalazłeś.
To dlatego ludzie popadają w pętlę zadłużenia.
To dlatego bezdomni nie wychodzą z bezdomności.
To dlatego tak wielu, skądinąd inteligentnych ludzi, widząc przypadłości umysłowe polityków, nie bierze udziału w wyborach parlamentarnych i przyczynia się do ich coraz bardziej przygnębiających wyników.
Oczywiście jest sporo „okoliczności przyrody”, których istnienia nie da się zignorować i należy zaakceptować to, że ich zmiana leży poza zasięgiem naszych możliwości. Jednak zbyt często, z wygodnictwa lub właśnie na skutek poddania się losowi, przesuwamy granicę niemożności o wiele za daleko i przyzwyczajamy się do spraw, na które moglibyśmy mieć wpływ, gdybyśmy tylko chcieli.
A ty?
Zastanów się, czy są sprawy, o które pochopnie przestałeś walczyć i wywiesiłeś białą flagę, choć wynik bitwy wcale nie został jeszcze przesądzony.
I zacznij działać!