Prawda jest taka, że nawet guru produktywności i rozwoju osobistego David Allen twierdzi, że największe sukcesy we wdrażaniu jego metody Getting Things Done (GTD) mają te osoby, które najmniej jej potrzebują, bo… już wcześniej były ogarnięte, a książki Davida tylko wzbogaciły ich „skrzynkę z narzędziami”. Narzędzia są ważne, ale nie one stanowią esencję rozwoju.
Tag: motywacja
O co ci chodzi?
Sporo lat temu w artykule „Nastrój chwili” opisałem anegdotę, w której klientka banku zrobiła karczemną awanturę z powodu niekompetencji obsługującej ją pracownicy. Argumentowałem wówczas, że krzyki wcale nie przyspieszyły załatwienia sprawy. Ale teraz sobie myślę, że tej klientce wcale o to nie chodziło. A o co?
Miej oczy otwarte!
W poprzednim artykule „Czy masz ołówek?” napisałem, że zawsze warto być gotowym do skorzystania z okazji. Symbolem tej gotowości był tytułowy ołówek. Jest tylko jeden haczyk: żeby skorzystać z okazji, trzeba ją najpierw zauważyć. Brytyjski profesor-celebryta Richard Wiseman przeprowadził w tym względzie bardzo ciekawy eksperyment.
Czy masz ołówek?
W kultowej książce „The Creative Habit” Twyla Tharp przytacza anegdotę, która bardzo dobrze oddaje jeden z elementów mojej filozofii życiowej. Uważam, że pomyślny rozwój wydarzeń, a w konsekwencji i szczęście, którego doświadczamy, przydarza się tylko wtedy, gdy jesteśmy przygotowani do działania. W przeciwnym przypadku nadarzające się okazje przeciekają nam przez palce, pozostawiając jedynie żal, zazdrość i zawiść. Oto ta anegdota, którą Twyla Tharp zaczerpnęła z eseju „Why Write?” Paula Austera: