Tag: motywacja

Wszystko będzie dobrze

„Istnieją tylko dwa dni w roku, w których nic nie może być zrobione. Jeden nazywamy „wczoraj”, a drugi „jutro”. „Dzisiaj” jest właściwym dniem, aby kochać, wierzyć i żyć pełnią życia.” – Dalajlama

„Uważaj na siebie, ale nie przegap życia.” – Krzysztof Wysocki

„Jeśli coś ma swój początek, ma też i koniec. Pogódź się z tym, a wszystko będzie dobrze.” – Budda

Ręce do góry?

Win too early

Nikt nie spodziewał się, że godnie zmierzającego w kierunku drugiej kadencji Prezydenta Bronisława Komorowskiego na ostatnich metrach wyprzedzi nieznany szerzej doktor prawa Andrzej Duda.

Nie pierwszy to przykład i zapewne nie ostatni, kiedy na finiszu lider jest tak pewny zwycięstwa, że zwalnia, nasłuchuje aplauzu i nie spodziewa się, iż za jego plecami ktoś stara się odebrać mu laur zwycięzcy. Bardzo się stara.

Podobna sytuacja wydarzyła się na odbywających się właśnie mistrzostwach świata w lekkiej atletyce w Pekinie. Nie odpuszczająca do końca amerykańska zawodniczka Emily Infeld odebrała swojej koleżance z drużyny Molly Huddle „pewny” brązowy medal w biegu na 10 kilometrów. Nie wykonywała teatralnych gestów, tylko gnała do mety jak opętana, żeby wskoczyć na podium.

Dlatego nie zwalniaj kroku i nie unoś rąk w geście zwycięstwa przed przekroczeniem linii mety. Twój przeciwnik może tego nie zrozumieć. Uzna, że się poddajesz, i bezlitośnie ukarze twoją pychę!

Emerytura ZERO!

Hel 2008

W obliczu zbliżającego się referendum i wyborów parlamentarnych ugrupowania polityczne prześcigają się w licytacji emerytalnej. I nie chodzi tu o wysokość twojego przyszłego świadczenia, które będziesz otrzymywał za nicnierobienie, ale o wiek, w którym będziesz mógł zacząć je inkasować.

Zastanów się przez chwilę nad ogólną koncepcją życia reprezentowaną przez ten system:

  • Jako dziecko uczysz się tego, co teoretycznie będzie ci potrzebne w szkole.
  • Jako młodzieniec zderzasz dziecięcą teorię ze szkolną, a potem studencką praktyką i uczysz się tego, co teoretycznie będzie ci potrzebne w pracy.
  • Jako dorosły zderzasz szkolno-studencką teorię z praktyką „życia na swoim” i skupiasz się na przetrwaniu do emerytury.
  • Jako emeryt… starasz się, żeby starczyło ci na wykupienie lekarstw i ominięcie zatorów w przysługującej ci „bezpłatnej” służbie zdrowia.

Oczywiście nie wszystkim emerytom i nie przez cały czas coś dolega, ale sam przyznasz, że im organizm jest starszy, tym częściej trzeba w nim coś naprawiać.

Ten, powszechnie przyjmowany za obowiązujący, model życia jest GŁUPI. Szaleństwem jest odkładanie radości i zabawy na ostatni etap swojej egzystencji, kiedy masz już coraz mniej sił i spada twoja ogólna sprawność! Szaleństwem jest cierpienie przez 40 lat w nielubianej pracy po to, żeby w wieku 70 lat wyjechać na urlop na Ibizę i próbować wyginać śmiało ciało w dyskotece!

Moja koncepcja jest inna. To:

Emerytura ZERO!

Na czym ona polega? Otóż ja:

Jestem na emeryturze od urodzenia!

Zawsze robiłem i robię w życiu głównie to, co mnie inspiruje, motywuje do działania, bawi i zapewnia doskonały nastrój. Nie muszę więc czekać do późnej lub jeszcze późniejszej starości, żeby zajmować się tym, co sprawia mi przyjemność.

Ty też możesz natychmiast przejść na podobną „emeryturę”. Jest tylko jeden warunek: to, co lubisz robić, musi być pożyteczne. Inni ludzie powinni odczuwać przemożną chęć wynagradzania cię za twoje wysiłki. Nie osiągniesz tego siedząc przed telewizorem albo lajkując coś-tam, coś-tam na fejsbuku.

Zastanów się więc, jakie problemy innych ludzi chciałbyś i potrafiłbyś skutecznie rozwiązywać, zacznij to robić i przejdź już dziś na Emeryturę ZERO!

Tylko nie mów: „ja nie wiem”. Jeśli nie chce ci się myśleć, ktoś inny zrobi to za ciebie i zafunduje ci emeryturę 60, 65, 67, a może nawet 75…

Zabójcza Tytejera

Przyjeżdżasz spóźniony na imprezę.

Znajomi zaprosili cię na dzikie pole namiotowe nad jeziorem.

Pijesz „karniaka” – szklankę wódki na dobry początek.

Niespodziewanie okazuje się, że zaczyna brakować alkoholu, bo szalona zabawa trwa już jakiś czas.

Trzeba skoczyć do pobliskiego miasteczka.

Znajomi namawiają cię: „Pojedź! Prawie nie piłeś! To tylko parę kilometrów, boczna droga, pusta o tej porze”.

Nigdy jeszcze nie jeździłeś po wypiciu wódki, ponieważ takie masz zasady. Ale z drugiej strony… Może mają rację, może nic się nie stanie, może wystarczy po prostu ostrożnie jechać?

Niezależnie od tego, co postanowisz, właśnie zetknąłeś się z Tytejerą. Co to oznacza, dowiesz się z mojego artykułu w najnowszym numerze Productive! Magazine.

Przeczytaj Zabójczą Tytejerę i zastanów się, czy mam rację, czy tylko z upływem czasu stałem się marudnym moralizatorem.