Tag: marketing

Rework – totalny marketing

Marketing to nie dział w twojej firmie. Marketing to coś, co każdy pracownik wykonuje przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku.

Tak jak nie możesz nie rozmawiać, tak nie możesz również nie prowadzić marketingu:

  • Każdy odebrany telefon to marketing.
  • Każdy wysłany list elektroniczny to marketing.
  • Każde użycie twojego wyrobu przez klienta to marketing.
  • Każde słowo na twojej stronie internetowej to marketing.
  • Jeśli tworzysz oprogramowanie komputerowe, każdy komunikat o błędzie to marketing.
  • Jeśli prowadzisz restaurację, każda słodycz na deser to marketing.
  • Jeśli prowadzisz sklep, każde stanowisko kasowe to marketing.
  • Jeśli działasz w usługach, każda wystawiona faktura to marketing.

Jason Fried, David Hansson „Rework” (Amazon Kindle location 1287)

Cisza wyborcza

Cisza wyborcza to okres, w którym pod groźbą kary zabroniony jest jakikolwiek sposób agitacji. Z założenia cisza wyborcza ma być czasem, w którym obywatele, po kampanii, mogą zastanowić się, jakiego chcą dokonać wyboru. – Wikipedia

W przeciwieństwie do większości rodaków („59% Polaków uważa, że cisza wyborcza jest potrzebna.” – sondaż SMG/KRC, 2010-06-19) uważam przepis ograniczający agitację wyborczą tuż przed wyborami za totalną i niepraktyczną bzdurę.

Po pierwsze: kto to słyszał, żeby świadomie ograniczać możliwość pozyskiwania informacji osobie, która ma podjąć decyzję wyborczą? Żeby tylko jednej osobie! Wszystkim!

Po drugie: każdy sztuczny zakaz jest źródłem nieporozumień i przedmiotem przewrotnych interpretacji. Czy, na przykład, agitacja w internecie prowadzona za pomocą materiałów wideo umieszczanych w amerykańskim serwisie YouTube jest dozwolona? A jeśli te materiały umieszcza obywatel USA? A co z plakatami wyborczymi naklejonymi przed ciszą wyborczą w miejskim autobusie? Czy jeśli w czasie obowiązywania zakazu autobus wyjedzie na inną trasę niż zazwyczaj, zostaną złamane przepisy (plakaty pojawią się tam, gdzie ich nie było)?

Niezależnie jednak od tego, że pewien element procedury wyborczej mi nie odpowiada, będę głosował. I wierzę, że większość czytelników BIZNESU BEZ STRESU postąpi podobnie.

Wybierzcie większe dobro lub mniejsze zło, ale nie dajcie się wyręczyć i nie rezygnujcie z przysługującego wam prawa. Bo prawo nieużywane, tak jak każdy organ lub obyczaj, zanika i potem jest już tylko żal, zgrzytanie zębów i utyskiwanie, że mądry Polak po szkodzie.

Głosuj! To naprawdę nie boli!