Tag: marketing

Jak zostać celebrytą?

Tim Ferriss to mistrz marketingu. Co sprzedaje? Własną osobę. Wykonuje na sobie eksperymenty z dziedziny „jak zostać celebrytą w kolejnej, popularnej dyscyplinie lajfstajlowej”.

Zaczął od „4-godzinnego tygodnia pracy”, gdzie przedstawił metodę automatyzacji swojej pracy i swojego życia, pozwalającą ograniczyć własne zaangażowanie do owych czterech godzin tygodniowo. Co zrobił z wygospodarowanym czasem? Pobił rekord Guinnessa w tangu argentyńskim i został mistrzem chińskiej odmiany kickboxingu.

Później opublikował „4-godzinne ciało”, stając się autorytetem w dziedzinie doprowadzania ludzkiej sylwetki do perfekcji. W międzyczasie udostępnił swój absolutnie skuteczny system nauki dowolnego języka obcego w 3 miesiące do poziomu umożliwiającego normalne funkcjonowanie wśród „tubylców”.

Trzecie dzieło Tima Ferrissa – „4-godzinny szef kuchni” – zawiera nie tylko przepisy kulinarne, ale także odkrywa tajemnicę jego niezwykłych sukcesów.

Jest nią DiSSS – 4-etapowy (jakżeby inaczej – 4 to jego szczęśliwa liczba) system nauki wszystkiego:

  1. Dekonstrukcja – „Od jakich podstawowych jednostek wiedzy (klocków LEGO) należy rozpocząć zgłębianie danej dziedziny?”
  2. Selekcja – „Na których 20% z tych podstawowych jednostek wiedzy należy się skupić, aby osiągnąć 80% pożądanego efektu?”
  3. Sekwencja – „W jakiej kolejności należy przyswajać podstawowe jednostki wiedzy?”
  4. Stawka – „Jakimi konsekwencjami należy sobie zagrozić, aby zmotywować się do wytrwania w nauce?”

Czyż to nie proste? Proste! Więc co cię jeszcze powstrzymuje przed rozpoczęciem celebryckiej kariery?

Miauketing™

Zagadka:

Co łączy dwa poprzednie wpisy zamieszczone na łamach BIZNESU BEZ STRESU z wpisem bieżącym?

Obrazek z kotem! (obrazki nie zostały przeniesione)

To nie przypadek!

Postanowiłem dołączyć do trendu, który w listopadzie 2011 roku został zidentyfikowany przez kanadyjską agencję reklamową John St. Chodzi o Catvertising polegający na wykorzystaniu w branży reklamowej rosnącej popularności materiałów multimedialnych z udziałem kotów. Według prognoz ekspertów w 2013 roku liczba rozpowszechnianych w internecie filmów i zdjęć z kotami będzie większa niż materiałów zawierających pornografię. Koty, a nie seks, staną się już wkrótce siłą napędzającą rozwój wszechświatowej sieci.

BIZNES BEZ STRESU chce być prekursorem miauketingu™ w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej. Mam nadzieję, że do współpracy uda mi się pozyskać Kota Przyborę oraz Mruczka z sąsiedztwa.

Dzięki kotom czytalność BIZNESU BEZ STRESU już niebawem przekroczy kotylion unikalnych odwiedzin dziennie!

Jak skoczyć na kasę?

Ostatnio wielu przedsiębiorców otrzymało korespondencję namawiającą ich do wpłaty stu dziesięciu złotych na konto pewnego pana z Suwałk. Opis sprawy i skan dokumentu znajdziesz tu: „Uwaga na §6 R. Krajowy Rejestr Informacji o Przedsiębiorcach”.

Po uważnym przeczytaniu pisma doszedłem do wniosku, że jego analiza będzie dobrym materiałem edukacyjnym dla moich czytelników. Na przykładzie tego tekstu pokażę, jak, pisząc prawdę, sprawić, żeby odbiorca przeczytał zupełnie coś innego. A zatem – do dzieła, zdanie po zdaniu.

  • Według Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej prowadzonej przez Ministra Gospodarki w dniu RRRR-MM-DD zarejestrowana została firma XXXXX nr REGON 123456789.
    Prawda: W zdaniu tym przedstawiono informacje o firmie odbiorcy, które zaczerpnięto z wymienionej, istniejącej i dostępnej publicznie ewidencji.
    Wrażenie odbiorcy: Informacja pochodzi od nadawcy, który ma dostęp do rejestrów działalności gospodarczej i wie o mnie wszystko.
  • Na podstawie Art. 14 pkt. 1 ustawy z dnia 02.07.2004 został utworzony Krajowy Rejestr Informacji o Przedsiębiorcach.
    Prawda: Ustawa z dnia 02.07.2004 to „ustawa o swobodzie działalności gospodarczej”, a jej Art. 14 pkt. 1 mówi: „Przedsiębiorca może podjąć działalność gospodarczą w dniu złożenia wniosku o wpis do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej albo po uzyskaniu wpisu do rejestru przedsiębiorców w Krajowym Rejestrze Sądowym”. Na podstawie tego punktu otwierane są wszystkie firmy w Polsce. Nadawca zapomniał napisać, czego dotyczy ustawa, aby wytworzyć wrażenie swojej wyjątkowości i urzędowości. W nazwie każdej firmy mogą znaleźć się słowa „krajowy” i „rejestr” – tu ich zadaniem jest podkreślenie powagi i ogólnopolskiego charakteru przedsięwzięcia.
    Wrażenie odbiorcy: Krajowy Rejestr Informacji o Przedsiębiorcach jest kolejnym wybrykiem biurokratów, którzy nie mają nic do roboty, tylko uchwalać głupie ustawy.
  • Rejestr jest bieżąco aktualizowanym zbiorem informacji o podmiotach gospodarczych, prowadzonym w systemie informatycznym w postaci centralnej bazy danych.
    Prawda: „Pani Basia” na bieżąco wprowadza do swojego komputera, który bez wątpienia jest kanonicznym przykładem „systemu informatycznego prowadzonego w postaci centralnej bazy danych”, informacje dotyczące tych firm, które zapłaciły za jej trud.
    Wrażenie odbiorcy: Dane mojej firmy zostaną umieszczone w kolejnym ogólnopolskim rejestrze podmiotów gospodarczych.
  • Zgodnie z §6 R. z dnia 25.06.2012 ogłoszenie wpisu do Krajowego Rejestru Informacji o Przedsiębiorcach związane jest z koniecznością uiszczenia jednorazowej opłaty rejestracyjnej w wysokości zgodnej z aktualnym postanowieniem wew., tj. w kwocie 110,00 zł.
    Prawda: Regulamin firmy Krajowy Rejestr Informacji o Przedsiębiorcach i jej postanowienia wewnętrzne mogą wyznaczać dowolną cenę i tryb przyjmowania opłat za jej usługi.
    Wrażenie odbiorcy: Wydano rozporządzenia regulujące działalność rejestru. Nie dość, że płacę podatki, to jeszcze wyciągają ode mnie kolejne opłaty.
  • Informujemy, że dotychczas nie odnotowaliśmy wpłaty za wpis.
    Prawda: To oczywiste, firma niedawno rozpoczęła działalność, więc nie było okazji. :-)
    Wrażenie odbiorcy: Pewnie listonosz zgubił poprzednie pismo. Mam nadzieję, że nie naliczą odsetek.
  • W związku z powyższym prosimy o uregulowanie płatności za wpis w terminie nieprzekraczalnym do 20-08-2012 r.
    Prawda: Zawsze dobrze jest podać nieprzekraczalny termin, ponieważ mobilizuje on do działania i wytwarza wrażenie umykającej okazji.
    Wrażenie odbiorcy: Lecę na pocztę…

Pamiętaj: czytaj uważnie i ze zrozumieniem korespondencję, którą otrzymujesz, sprawdzaj zawarte w niej informacje i nie daj się zwieść pozorom.

A jeśli chcesz prowadzić BIZNES BEZ STRESU i mieć czyste sumienie, zajmij się budowaniem długoterminowych relacji z klientami, a nie jednorazowymi skokami na ich kasę.

Sikanie na dworcu

Pięknie prezentują się, świeżo wyremontowane na Euro 2012, warszawskie dworce kolejowe. Wszystko lśni, błyszczy i pachnie. Nawet toalety są tam na europejskim poziomie.

Na dworcu Warszawa Wschodnia przyjemność zwiedzenia takowego przybytku kosztuje dwa pięćdziesiąt. Opłatę pobiera przy wejściu Pani Menedżer d/s Pobierania Opłat Przy Wejściu.

Na dworcu Warszawa Centralna jest nowocześniej: wrzuca się dwa złocisze do automatu, który odblokowuje kołowrotek wpuszczający. Oczywiście tylko wtedy, gdy kołowrotek wypuszczający wypuścił już odpowiednią liczbę osób i w środku nie ma nadmiaru przebierających nogami klientów.

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że sądzę, iż w interesie PKP jest ułatwianie ludziskom dostępu do kibelka, a nie sugerowanie im, że mogą szybciej i wygodniej oznaczyć teren za darmo, tam gdzie wzrok kamer monitoringu nie sięga. Przykład takiego pragmatycznego zachowania dał ostatnio podróżnym jeden z pracowników kolei, który został przyłapany na gorącym uczynku na peronie Dworca Centralnego i stracił pracę. A może po prostu nie miał przy sobie drobnych?

Rozumiem oczywiście, że utrzymanie tych pięknych toalet kosztuje, ale czyż większym kosztem wizerunkowym nie jest smród, do wytwarzania którego skłaniają ludzi bariery dostępu do przybytków ulgi i zadumy?

Zarządcy dworców lotniczych czy stacji benzynowych już dawno to zrozumieli. Czy jest jakaś szansa, że ta rewelacyjna i rewolucyjna innowacja zakiełkuje w głowie Prezesa PKP d/s Wychodków?

Być może źle adresuję te żale i problem nie dotyczy PKP, lecz wydzielonej w okresie przekształceń, niezależnej spółki PKP-WC, której wynik działalności nie zależy od zapachu na dworcach, lecz od ilości kasy w kasie?

Być może… Ale co mnie to, w gruncie rzeczy, obchodzi?

Żądam prawa do darmowego sikania na dworcach i taki postulat wypiszę sobie na plakatach wyborczych!