Tag: lektury

Postmodernistyczni biurokraci

Tydzień temu ujawniłem, że przeczytałem „Napój ananasowy dla pięknej damy” Wiktora Pielewina. Dziś proponuję cztery szokujące cytaty z tej książki przedstawiające genezę i istotę aktualnego „układu” rządzącego Rosją. Spektrum interpretacji tego, co wypisuje Pielewin, rozciąga się od całkowitej negacji jego słów, aż po stwierdzenie: „A czy na pewno dotyczy to tylko Rosji?”.

– Rosja Sowiecka zawsze była naszym wrogiem – zakończył Bush ze łzami w głosie. – Robiliśmy wszystko, żeby ją zniszczyć, ale udało się to nam nie dzięki potędze naszej broni. Masy prostych Rosjan uwierzyły wreszcie, że jesteśmy dobrymi ludźmi i chcemy ich dobra. Kiedy kremlowscy starcy nazywali Amerykanów wrogami, nikt im już nie wierzył. Oglądałeś przecież, Panie, film „Łowca snów” według Stephena Kinga? Pamiętasz, byli tam tacy kosmici, składający się tylko z pionowej zębatej paszczy. Te paszcze w razie potrzeby zamieniały się w sympatyczne zielone ludziki i machały rączkami jak dzieci… I my też pomachaliśmy zieloną rączką, zaśpiewaliśmy o wichrze przemian i to wystarczyło. Ci ludzie, można powiedzieć, dobrowolnie oddali się nam w niewolę i zaczęli czekać, kiedy wprowadzimy ich w szczęśliwe jutro. Naród Rosji pragnął wolności. Wszystkim się wydawało, że ten kraj stoi na progu nowej ery, którą wywalczył sobie całą swoją straszną historią. I stanęliśmy wobec pytania, co robić dalej. Dawniej po pokonaniu wrogiego państwa – Japonii czy Niemiec – szliśmy na wszystko, aby tylko zbudować tam demokrację. Ale budowanie jej na tych olbrzymich przestrzeniach byłoby zbyt trudne i kosztowne. Poza tym mógł się pojawić nowy poważny konkurent – Japonia i Niemcy wiele nas nauczyły. Dlatego w celach geopolitycznych postanowiliśmy… e-e… pójść inną drogą. Pozwoliliśmy się wzbogacić niewielkiej grupie niegodziwców, których interesowało tylko to, żeby się nakraść, i daliśmy im mandat na rządzenie, żeby doprowadzili te terytoria do ruiny i utrzymywali je pod kontrolą. Tak kiedyś robili Tatarzy i Zbigniew uważa, że jest to najefektywniejszy sposób rządzenia w rosyjskim rogu szachownicy. Początkowo wszystko działało, ale teraz coraz trudniej kierować chaosem. Sukinsyny, które tam rządzą, już w ogóle nie są naszymi sukinsynami…

[Wiktor Pielewin, „Napój ananasowy dla pięknej damy”, s. 91-92]

Przyjęła się opinia, że władza opiera się na bagnetach. Ale oparciem rosyjskiej biurokracji dzisiaj jest nie tyle specnaz, ile polityczny postmodernizm. Co to jest i czym się różni od postmodernizmu w sztuce?

Wyobraź sobie, czytelniku, że jesteś zahukanym i udręczonym zwykłym rosyjskim obywatelem. Zadajesz sobie pytanie, kto wprawia w ruch koła zębate, na które dzień za dniem nawija się twoje kiszki, i zaczynasz szukać prawdy – docierasz aż do samej góry, do gabinetu, w którym siedzi główny krwiopijca. I oto wchodzisz do tego gabinetu, ale zamiast krwiopijcy widzisz nierealnie doskonałego faceta, który bierze gitarę i zaczyna ci śpiewać piosenkę o tym, że przegniło i obrzydło – taką, że dech ci zapiera: sam nawet byś nie potrafił tak tego ująć. A on śpiewa ci jeszcze jedną, tak śmiałą, że aż boisz się przebywać z nim w jednym pokoju. I kiedy wychodzisz z gabinetu, zupełnie nie masz dokąd iść, a przede wszystkim nie masz po co. Nie będziesz wszak walić pałką słusznego gniewu w tę mądrą braterską głowę, która sto razy lepiej niż ty wie, jak dalece wszystko przegniło i obrzydło. A i gorycz w tym sercu jest o wiele większa niż w twoim.

[Wiktor Pielewin, „Napój ananasowy dla pięknej damy”, s. 139-140]

Biurokrata zagospodarował „komunizm”, zagospodarował „wolność” i zagospodaruje nie tylko „islam”, ale i każdy kult, choćby marsjański, ponieważ uzurpować sobie władzę w złodziejskich celach można w każdym przebraniu i przy wtórze każdej pieśni. Ale, powiedzą mi na to, istnieje przecież także prawdziwy proces rewolucyjny. Otóż to właśnie jest najstraszniejsze, że tak.

Historia uczy: jakkolwiek ohydna była przedrewolucyjna rosyjska biurokracja, o wiele gorsza jest biurokracja porewolucyjna. Tylko po prostu do czasu ukrywa się za artystyczną awangardą rewolucji, w którą z przyjemnością wszyscy się bawimy. Potem, kiedy performans i masowe imprezy zleją się w jedno z rzekami krwi, wszystko stanie się jasne, ale będzie już za późno.

[Wiktor Pielewin, „Napój ananasowy dla pięknej damy”, s. 141]

– W Rosji nie ma żadnego liberalizmu i być nie może. Bo gdyby był, trzeba by wszystkich wsadzić do paki. W Rosji istnieje liberalny dyskurs. Mówiąc uczenie, jest to następstwo efektów dźwiękowych i wizualnych towarzyszących przekazywaniu wartości stworzonej przez Gułag w ręce sami wiecie czyje. Zestaw szczególnych mantr, które specjalnie wyszkoleni ludzie czytają w radiu i telewizji, aby stworzyć zasłonę mentalną.

[Wiktor Pielewin, „Napój ananasowy dla pięknej damy”, s. 272]

Dlaczego drony wybijają się na niepodległość?

Pewien polski dron wybił się ostatnio na niepodległość. Potwierdził to Premier, potwierdził Minister, potwierdziły to wszystkie kanały elektronicznego rozsiewu plotek i pogłosek. Nie wyjaśniono tylko, dlaczego tak się stało? Co było przyczyną nieoczekiwanej decyzji, którą podjęła latająca, sztuczna inteligencja stworzona przez człowieka.

A ja już wiem!

Znalazłem wyjaśnienie w pewnej książce.

Ale… UWAGA! To nie jest lektura dla słabych duchem, cienkich psychicznie mięczaków. Nie dla tych, których przeraża najnowocześniejsza technologia nieróżniąca się już niczym od magii. Nie jest to też lektura dla osób odrzucających wszelkie teorie spiskowe i żrących medialną papkę bez popijania.

Jesteś gotów dowiedzieć się, co to za książka?

Proszę bardzo!

To „Napój ananasowy dla pięknej damy” Wiktora Pielewina.

Czytając prozę tej rosyjskiej gwiazdy literatury, zaczynasz zastanawiać się, czy ta groteskowa fikcja nie jest przypadkiem opisem prawdziwego świata. Świata, w którym żyjemy.

Szczerze polecam tę lekturę. Pielewin otworzy twoje oczy na całkiem inną rzeczywistość. Jest jak czerwona pastylka, która wyzwoli cię z medialnego matriksa…

A co zaszkodziło polskiemu dronowi? Kody Al-Efesbiego oczywiście! Nie powiem nic więcej, ale dla rozrywki przytoczę dwa cytaty pośrednio związane z tym tematem:

Wyszliśmy około południa. Zgodnie z surowym zakazem Al-Efesbiego nikt nie wziął ze sobą broni. Oddział nasz był zamaskowany i udawał zmierzającą na północ pokojową karawanę z heroiną; takie karawany przechodzą tu kilka razy dziennie, więc nie przyciągaliśmy niczyjej uwagi. Foliowe worki z proszkiem, niesione przez nasze osły i wielbłądy, były dobrze widoczne z góry, co jak mi wyjaśnili bracia, stanowiło praktycznie całkowitą gwarancję, że stalowe tarcze nie wyrządzą nam krzywdy.

[Wiktor Pielewin, „Napój ananasowy dla pięknej damy”, s. 169]

Wyobraźmy sobie idącego ulicą Einsteina, który jednocześnie zastanawia się nad jednolitą teorią pola, obmyśla konstrukcję bomby atomowej i w wyobraźni gra na starych skrzypcach. I nagle nie wiadomo skąd pojawia się przed nim zionący gorzałką Kozak w niedźwiedziej skórze narzuconej na ramiona, układa brudne palce w rosyjski odpowiednik fingera – tak zwaną figę – zbliża je do twarzy uczonego i mówi: „A takiego, żydowska mordo!”.

Bardzo możliwe, że Einstein, mimo fenomenalnych możliwości swojego mózgu, nie tylko przestałby myśleć o abstrakcyjnych zagadnieniach fizycznych, ale pobladłby, zachwiał się i stracił równowagę. Z systemem Freedom Liberator działo się coś podobnego. Projekcja jaskiniowej mentalności na skomplikowane sieci neuronowe dwudziestego pierwszego wieku okazała się przerażająco efektywna.

[Wiktor Pielewin, „Napój ananasowy dla pięknej damy”, s. 173-174]

7 pasji Michała

Michał Śliwiński to twórca sieciowego narzędzia Nozbe służącego do zarządzania zadaniami zgodnie z zasadami metody Getting Things Done (GTD) Davida Allena.

Michał skończył w tym tygodniu 35 lat i kultywując nową, świecką tradycję zapoczątkowaną przez Leo Babautę postanowił z tej okazji podarować nam prezent. Napisał i opublikował książkę „It’s all about Passion! How 7 types of passion helped me achieve success with my productivity startup”. Przeczytaj ją, ponieważ po pierwsze może stać się ona dla ciebie natchnieniem do działania, a po drugie sprawisz radość Autorowi! Czyż nie jest dla twórcy największym szczęściem, gdy jego dzieło nie kończy swojego żywota w szufladzie, ale rezonuje w głowach innych ludzi?

A oto 7 pasji, które pozwoliły Michałowi stworzyć światową firmę i zyskać tysiące wiernych klientów chętnie wynagradzających jego zaangażowanie i umiejętności:

  1. Pieniądze jako czynnik i detektor zdrowego działania w biznesie.
  2. Znajdowanie rozwiązań problemów jako sposób na biznes.
  3. Produkt jako zbiór szczegółów, w których tkwi diabeł.
  4. Branża jako naturalne środowisko życia produktu.
  5. Rozwój jako nieodzowny element biznesu.
  6. Pomaganie ludziom jako motto biznesu.
  7. Synergie, czyli reakcje łańcuchowe zachodzące wtedy, gdy liczba pasji w jednym pomieszczeniu przekracza masę krytyczną.

Książka została opublikowana w języku angielskim, ponieważ Michał jest obywatelem świata, a jego klienci żyją i pracują na wszystkich kontynentach. Jeśli nie znasz tego języka – języka globalnego biznesu, niech „It’s all about Passion!” będzie okazją do nauki – jej pierwszym krokiem. Edukację możesz zacząć już teraz od poniższego cytatu, który Autor był uprzejmy włączyć do swojego „prezentu”:

„You are your own start-up. If you’re passionate you’ll be able to attract passionate customers, hire passionate „partners in crime” and share your passion with them. If not… you are doomed. You will spend your life obeying orders just to fake your positive attitude. And it will kill your soul and your joy of life. Don’t do it.” – Krzysztof „TesTeq” Wysocki

Dieta Mistrza Beksińskiego

jeśli witaminy, to w tabletkach, jeśli kawa, to w proszku, najsmaczniej można zjeść w McDonaldzie (kanapka McRoyal na pierwszej pozycji), najlepszym napojem świata jest obecnie pepsi max. Z owoców mogą być truskawki, ale rezygnuje z nich, bo za dużo jest roboty z odrywaniem ogonków. Marzy o truskawkach w tubce, na razie zjada jogurty.

[Magdalena Grzebałkowska, „Beksińscy. Portret podwójny”, s. 405]

Tezy Gastronomiczne Zdzisława Beksińskiego:

„Wszystkie potrawy na świecie można podzielić na potrawy zdrowe oraz potrawy smaczne. Określenia te wzajemnie się wykluczają: potrawy zdrowe nie są smaczne, zaś potrawy smaczne nie są zdrowe. Jako przypadki szczególne potraktować należy potrawy zarazem niesmaczne i niezdrowe, natomiast potrawy zarazem smaczne i zdrowe w ogóle nie występują w przyrodzie. Powyższe stawia pod znakiem zapytania teorię ewolucji i stanowi pośredni dowód na istnienie Boga.

Pieprzu jest zawsze za mało.

Nawet niewielki dodatek oliwy jest w stanie kompletnie popsuć smak każdej potrawy.

Czosnek jest niejadalnym paskudztwem.

Cukinia, patison, melon, kabaczek i dynia są niejadalnym paskudztwem.

Owoce morza są niejadalnym paskudztwem.

Grzyby są niejadalnym paskudztwem.

Rydze nie są grzybami.

Amen.”

[Magdalena Grzebałkowska, „Beksińscy. Portret podwójny”, s. 405]

Poproszony o podanie swojego ulubionego przepisu do książki „101 potraw znanych osobistości z Polski” pisze: „Od śmierci mojej żony odżywiam się w sposób stereotypowy i skrajnie uproszczony, najczęściej przy pomocy Pizzy Hut, Tele Pizzy, KFC, Burger Kinga i MacDonalda. (…) Póki żyła moja żona, moją ulubioną potrawą, którą przedkładam nad wszystkie inne, były ruskie pierogi z kartoflami i serem. (…) Już do końca życia nie zjem takich pierogów, jakie robiła żona, gotując zaś sam potrawę zwaną „szybki przysmak Beksińskiego” (bo u mnie jedzenie powinno być szybkie, nie cierpię biesiadować), kompiluję ją z gotowych półfabrykatów w następujący sposób: jedna puszka wołowiny w sosie własnym. Jeden słoik sosu Uncle Ben’s ostry seczuański. Dwie torebki ryżu Uncle Ben’s gotowane przez 18 minut. Wołowinę krajemy w kostkę, wyrzucając przedtem tłuszcz z konserwy do kubła, wrzucamy do garnka, zalewamy sosem, dodajemy lekko kopiatą łyżeczkę czarnego pieprzu (…) i podgrzewamy, by nie zaczęło kipieć, bo się bezpowrotnie rozrzedzi. Zjadamy to z ryżem w takim stosunku, by jedna konserwa plus jeden sos wystarczyły na dwie torebki ryżu. (…) Popijać to trzeba pepsi max z lodówki! I tak skromnie wygląda szczyt moich upojeń gastronomicznych.”

[Magdalena Grzebałkowska, „Beksińscy. Portret podwójny”, s. 407]