Tag: komunikacja

Za co być opieprzanym?

W styczniu, we wpisie Gdy opieprzy cię szef radziłem, jak przekuć przykry moment bycia zruganym przez szefa w pożyteczną naukę na przyszłość i dlaczego taka sytuacja nie jest końcem świata.

Dziś proponuję ci dopełniającą, nowatorską taktykę dotyczącą tego zagadnienia.

Jako człowiek czynu z pewnością masz na głowie zbyt wiele spraw do załatwienia. Twój szef po prostu ci ufa i powierza wykonanie najtrudniejszych zadań. Będąc profesjonalistą, z pewnością stosujesz metodę GTD (Getting Things Done) Davida Allena i jeśli tylko możesz, odpierasz optymizm i entuzjazm przełożonego dotyczący twoich mocy przerobowych.

Ale nie zawsze możesz.

W sytuacji przeciążenia dokonuj więc świadomego wyboru:

Za co chcę być opieprzony?

Wbrew pozorom, to nie jest żart.

Oczywiście powinieneś w pierwszym rzędzie poszukać innych sposobów załatwienia sprawy – na przykład poprzez pozyskanie wsparcia, ale bywa, że w firmie nie ma już zasobów, po które można byłoby jeszcze sięgnąć. Wówczas prawdziwy profesjonalista jest w stanie ocenić wartość poszczególnych projektów dla firmy i oszacować wymierne i niewymierne szkody, jakie przyniesie ich opóźnienie lub całkowite niezrealizowanie.

Uzasadniony wybór, co „najlepiej” będzie zawalić, w wielu przypadkach pozwoli ci udowodnić, że stać cię na więcej niż bycie tylko bezmyślnym trybikiem w korporacyjnej machinie.

I nie zapomnij jak najszybciej poddać się opieprzeniu! Im wcześniej twój szef dowie się o problemie, tym lepiej będzie mógł ci pomóc. Cały czas mówimy oczywiście o rozsądnych przełożonych…

Terrorysta społeczny

W zamieszczonym 26 kwietnia wpisie „The bully-victim cycle” Seth Godin opisuje cykle zachowań „terrorysty społecznego” (tak na potrzeby tego wpisu tłumaczę angielskie słowo „bully” oznaczające osobę znęcającą się nad młodszymi i słabszymi).

Ulubionym terenem działania terrorysty społecznego są zebrania i fora publiczne. Gdy jego obrzydliwe postępowanie zostaje obnażone i napiętnowane przez innego uczestnika (lub świadka) dyskusji, terrorysta społeczny natychmiast kieruje swój atak na osobę, która ośmieliła się cokolwiek mu zarzucić. I nie robi tego wprost, lecz, przekręcając i tendencyjnie interpretując usłyszaną ocenę swoich uczynków, przedstawia siebie jako ofiarę bezprecedensowego ataku. Nierzadko widzowie takiego marnego przedstawienia dają się wywieść w pole i, wierząc w dobro ludzkiej natury, przymykają oczy na te skandaliczne zachowania. Swoją bierność tłumaczą zwykle tym, że postanowili dać terroryście społecznemu kolejną szansę. I następną. I następną. Niestety dla takiego indywiduum jest to najczęściej tylko kolejna okazja do obrażania, szydzenia, plucia jadem nienawiści i zasmradzania atmosfery.

Nie wiem, kto konkretnie sprowokował Setha Godina do opublikowania tego wpisu. Nie sądzę, żeby jego kanwą były występy polskich terrorystów, ponieważ zasięg naszych reprezentantów w tej dziedzinie jest ściśle lokalny ze względu na hermetyczny obszar ich zainteresowań i brak znajomości języków obcych. Wnioskuję zatem, że terroryzm społeczny stanowi zjawisko ogólnoświatowe. Należy się z nim oswoić, mieć świadomość jego występowania oraz spokojnie i skutecznie reagować na wszelkie jego przejawy.

Jak to robić?

Przede wszystkim szybko i stanowczo, bo terrorysta społeczny to wrzód, a wrzody należy wyciskać, a nie smarować miodem.

Kolekcjoner oczu

Jednym z najważniejszych elementów procesu nawiązywania kontaktu z inną osobą jest wzajemna wymiana spojrzeń. Dzięki temu twoje oczy mogą dostrzec nić porozumienia w oczach partnera, a jego oczy z łatwością odkryją dobre intencje w twoich oczach. Jest tylko jeden problem:

Zbyt często już od pierwszej sekundy spotkania unikasz wzroku rozmówcy. Zręcznie omijasz jego twarz, szczegółowo lustrując tło, które widzisz za nim, ściany, krzaki, sufit lub niezwykłą fakturę podłogi.

Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że nie będąc urodzonym „kontaktowcem” (tak jak na przykład Bill Clinton), po prostu nie wytrenowałeś tej umiejętności. Trochę sam się wstydzisz, trochę dołożyli twoi rodzice upominając cię ciągle, żebyś się nie gapił, a teraz ta ułomność znacznie ogranicza twoje możliwości rozwoju osobistego i awansu zawodowego.

Ale jest na to rada!

Tę genialną w swojej prostocie metodę stosował podobno z wielkim powodzeniem Ronald Reagan. Skup się teraz i przeczytaj uważnie następne zdanie, bo zawiera ono klucz do wielu twoich przyszłych sukcesów.

Nawiązując z kimś kontakt (witając się, rozpoczynając rozmowę), zawsze staraj się zobaczyć, jaki kolor mają tęczówki jego oczu.

To wszystko. W ten sposób po pierwsze skupisz się na dość prostym i niewinnym zadaniu, dzięki czemu stłumisz swoje zahamowania dotyczące nawiązywania kontaktu wzrokowego. Przecież nie nawiązujesz żadnego kontaktu, tylko wykonujesz rutynową obserwację naukową będącą elementem twoich badań. A po drugie twoje oczy od pierwszej, najważniejszej chwili będą wyrażały życzliwe zainteresowanie rozmówcą i o to właśnie chodzi! Jest to podstawa wstępnego porozumienia. Nikt nie musi wiedzieć, że w ten stan wprowadziłeś się tajemnym podstępem!

A zatem do dzieła!

Stań się kolekcjonerem oczu!

Gwarantuję ci, że efekty stosowania tej techniki przejdą twoje najśmielsze oczekiwania.

Gdy opieprzy cię szef

Gdy opieprzy cię szef, nie unoś się i nie przyjmuj postawy obronnej, tylko zastosuj czteropunktowy plan reakcji na krytykę:

  1. Potraktuj to poważnie. Przyjmij roboczą hipotezę, że (1) twój przełożony nie żartuje i że (2) nie przemawia przez niego patologiczna złośliwość, lecz naprawdę zdarzyła ci się wpadka. Zrobiłeś coś, co naraziło na szwank (lub mogło narazić) interes firmy, w której pracujesz.
  2. Przeproś. Raz a dobrze. Nie rzucaj od niechcenia: „Przepraszam, przepraszam…” i nie uciekaj bez słowa do toalety. Okaż, że rozumiesz zarzuty i wyciągniesz z zaistniałej sytuacji odpowiednie wnioski. Jeśli powstały jakieś szkody, bądź pierwszym, który zgłasza się na ochotnika do ich usuwania.
  3. Skoryguj przyszłość. Opracuj dla siebie korygujące zalecenia na przyszłość i zrób wszystko, żeby je skutecznie wdrożyć. Najgorszą przypadłością pracownika jest odporność na naukę objawiająca się niewyciąganiem wniosków z sukcesów i porażek oraz konsekwentnym powtarzaniem wciąż tych samych błędów.
  4. Nie rozpamiętuj. Co się stało, nie odstanie. Mleko się rozlało. Jeśli posprzątałeś po sobie (patrz punkty 2 i 3), nie masz już nic do zrobienia w tej sprawie. Zajmij się kolejnymi zadaniami, których realizację zaplanowałeś na dziś. Każdy popełnia błędy, każdy, nie raz i nie dwa, jest słusznie lub niesłusznie krytykowany. Jedynym wyjątkiem są ci, którzy nie robią nic. Ale ty przecież do nich nie należysz. Mam rację?