Tag: komunikacja

Ciasto w lodówce

Thich Nhat Hanh to wietnamski mnich buddyjski, jeden z najsłynniejszych popularyzatorów buddyzmu na Zachodzie. Opublikował ponad 100 książek, a ostatnią z nich jest broszurka wielkości dzienniczka szkolnego „Making space: creating home meditation practice” (czyli „Tworzenie przestrzeni dla domowej praktyki medytacyjnej”). Jeśli interesują cię te klimaty, a sądzę, że powinny, na kilkudziesięciu niewielkich stronach znajdziesz wiele wskazówek, jak niewielkim nakładem sił i środków stworzyć w swoim domu lub miejscu pracy przestrzeń duchowego wyciszenia.

Jest też w tej książeczce jeden rozdział niezwykły, luźno związany z jej głównym tematem. Mam nadzieję, że przytoczenie jego fragmentu w ramach BIZNESU BEZ STRESU zachęci cię do zapoznania się z całością.


Ciasto w lodówce

To nie jest ciasto zrobione z mąki i cukru jak biszkopt. Możesz je jeść bez końca i nigdy go nie zabraknie.

Gdy atmosfera w domu się zagęszcza, dzieci lub dorośli kłócą się i na siebie krzyczą, możesz wykorzystać metodę „ciasta w lodówce”, żeby przywrócić harmonię. Po pierwsze weź trzy głębokie wdechy i wydechy, a potem powiedz do osoby, z którą się sprzeczasz (lub do osób, które boczą się na siebie): „Przypomniałem sobie, że mamy ciasto w lodówce”. Nie ma znaczenia, czy rzeczywiście w lodówce jest jakieś ciasto, czy nie.

Tak naprawdę twoje stwierdzenie „mamy ciasto w lodówce” oznacza: „Nie sprawiajmy sobie już dłużej cierpienia”. Ciasto jest świetnym narzędziem pozwalającym ewakuować wszystkich z niebezpiecznej sytuacji. Ktoś musi pójść do lodówki po ciasto (albo po coś innego do zjedzenia), ktoś musi zająć się talerzami i widelcami. Każdy dostaje powód do przerwania waśni i stworzenia sobie przestrzeni do nabrania oddechu. Otwierając lodówkę, żeby wyjąć ciasto, i gotując wodę na herbatę, możesz nadal robić głębokie wdechy i wydechy, aby poczuć się lżej na duszy i na ciele.

Thich Nhat Hanh „Making space” (49-50)


Jak skoczyć na kasę?

Ostatnio wielu przedsiębiorców otrzymało korespondencję namawiającą ich do wpłaty stu dziesięciu złotych na konto pewnego pana z Suwałk. Opis sprawy i skan dokumentu znajdziesz tu: „Uwaga na §6 R. Krajowy Rejestr Informacji o Przedsiębiorcach”.

Po uważnym przeczytaniu pisma doszedłem do wniosku, że jego analiza będzie dobrym materiałem edukacyjnym dla moich czytelników. Na przykładzie tego tekstu pokażę, jak, pisząc prawdę, sprawić, żeby odbiorca przeczytał zupełnie coś innego. A zatem – do dzieła, zdanie po zdaniu.

  • Według Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej prowadzonej przez Ministra Gospodarki w dniu RRRR-MM-DD zarejestrowana została firma XXXXX nr REGON 123456789.
    Prawda: W zdaniu tym przedstawiono informacje o firmie odbiorcy, które zaczerpnięto z wymienionej, istniejącej i dostępnej publicznie ewidencji.
    Wrażenie odbiorcy: Informacja pochodzi od nadawcy, który ma dostęp do rejestrów działalności gospodarczej i wie o mnie wszystko.
  • Na podstawie Art. 14 pkt. 1 ustawy z dnia 02.07.2004 został utworzony Krajowy Rejestr Informacji o Przedsiębiorcach.
    Prawda: Ustawa z dnia 02.07.2004 to „ustawa o swobodzie działalności gospodarczej”, a jej Art. 14 pkt. 1 mówi: „Przedsiębiorca może podjąć działalność gospodarczą w dniu złożenia wniosku o wpis do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej albo po uzyskaniu wpisu do rejestru przedsiębiorców w Krajowym Rejestrze Sądowym”. Na podstawie tego punktu otwierane są wszystkie firmy w Polsce. Nadawca zapomniał napisać, czego dotyczy ustawa, aby wytworzyć wrażenie swojej wyjątkowości i urzędowości. W nazwie każdej firmy mogą znaleźć się słowa „krajowy” i „rejestr” – tu ich zadaniem jest podkreślenie powagi i ogólnopolskiego charakteru przedsięwzięcia.
    Wrażenie odbiorcy: Krajowy Rejestr Informacji o Przedsiębiorcach jest kolejnym wybrykiem biurokratów, którzy nie mają nic do roboty, tylko uchwalać głupie ustawy.
  • Rejestr jest bieżąco aktualizowanym zbiorem informacji o podmiotach gospodarczych, prowadzonym w systemie informatycznym w postaci centralnej bazy danych.
    Prawda: „Pani Basia” na bieżąco wprowadza do swojego komputera, który bez wątpienia jest kanonicznym przykładem „systemu informatycznego prowadzonego w postaci centralnej bazy danych”, informacje dotyczące tych firm, które zapłaciły za jej trud.
    Wrażenie odbiorcy: Dane mojej firmy zostaną umieszczone w kolejnym ogólnopolskim rejestrze podmiotów gospodarczych.
  • Zgodnie z §6 R. z dnia 25.06.2012 ogłoszenie wpisu do Krajowego Rejestru Informacji o Przedsiębiorcach związane jest z koniecznością uiszczenia jednorazowej opłaty rejestracyjnej w wysokości zgodnej z aktualnym postanowieniem wew., tj. w kwocie 110,00 zł.
    Prawda: Regulamin firmy Krajowy Rejestr Informacji o Przedsiębiorcach i jej postanowienia wewnętrzne mogą wyznaczać dowolną cenę i tryb przyjmowania opłat za jej usługi.
    Wrażenie odbiorcy: Wydano rozporządzenia regulujące działalność rejestru. Nie dość, że płacę podatki, to jeszcze wyciągają ode mnie kolejne opłaty.
  • Informujemy, że dotychczas nie odnotowaliśmy wpłaty za wpis.
    Prawda: To oczywiste, firma niedawno rozpoczęła działalność, więc nie było okazji. :-)
    Wrażenie odbiorcy: Pewnie listonosz zgubił poprzednie pismo. Mam nadzieję, że nie naliczą odsetek.
  • W związku z powyższym prosimy o uregulowanie płatności za wpis w terminie nieprzekraczalnym do 20-08-2012 r.
    Prawda: Zawsze dobrze jest podać nieprzekraczalny termin, ponieważ mobilizuje on do działania i wytwarza wrażenie umykającej okazji.
    Wrażenie odbiorcy: Lecę na pocztę…

Pamiętaj: czytaj uważnie i ze zrozumieniem korespondencję, którą otrzymujesz, sprawdzaj zawarte w niej informacje i nie daj się zwieść pozorom.

A jeśli chcesz prowadzić BIZNES BEZ STRESU i mieć czyste sumienie, zajmij się budowaniem długoterminowych relacji z klientami, a nie jednorazowymi skokami na ich kasę.

Szaranowiska olimpijskie

Transmisją uroczystości otwarcia igrzysk Telewizja Polska rozpoczęła trzytygodniowy festiwal oralnych popisów Włodzimierza Szaranowicza i gromadki jego pilnych uczniów. Kolorowe obrazki mknące do nas z olimpijskiego Londynu są jedynie mdłym tłem, dekoracją dla elokwencji i potoku słów dobywających się z niestrudzonych gardeł naszych komentatorów.

Dzięki nim poznajesz nieznane fakty z życia każdego sportowca, jego wyniki podczas zawodów w Pułtusku w 2002 roku i imię drugiej żony jego dziadka. Szczęka ci opada, gdy słuchasz tych napęczniałych wiedzą, chodzących encyklopedii. A oprócz tego dowiadujesz się, co przed chwilą zobaczyłeś na ekranie i co być może ujrzysz niebawem.

Zawodniczki w skupieniu strzelają do tarcz, cała sala milczy, jak makiem zasiał, tylko nasz sprawozdawca gada, jak najęty. To spektakl jednego aktora, lecz nie jest nim z pewnością nasza srebrna medalistka. Polski orator strzela słowami niczym karabin maszynowy – wszak cisza byłaby świadectwem jego zbędności…

Czyżby te tysiące niepotrzebnych słów miały stanowić dowód, że obecność naszych komentatorów w Londynie to dobra inwestycja, która służy wypełnieniu misji edukacyjnej telewizji publicznej?

Panowie!

Czy słyszeliście kiedyś komentarz Bohdana Tomaszewskiego?

Bo ja nie.

Dopiero skupiając się, odkrywam, że jego głos jest dopełnieniem transmitowanego wydarzenia. Nie zastępuje go.

Bohdan Tomaszewski nie boi się ciszy. Wie, że nie wolno niszczyć atmosfery sportowego spektaklu, że jego rolą jest zaproszenie nas do wspólnego przeżywania rywalizacji herosów, a nie prowadzenie wykładu pod tytułem: „Przeczytałem w internecie i ode mnie się dowiecie.”

Chodzi bowiem o to, żeby:

Niewiele mówiąc, powiedzieć wszystko.

Co niniejszym czynię.

Rząd otwarty

Oto drugi zestaw cytatów z książki „Public Parts. How Sharing in the Digital Age Improves the Way We Work and Live” Jeffa Jarvisa. Ostatni z tych cytatów jest chyba najważniejszy, dotyczy bowiem postulatu otwartości rządu i administracji.


Współzałożyciel serwisu Blippy niezmiennie powtarza tę mądrą radę: „Wszystko, co umieścisz w sieci, jest jak tatuaż. Trwały i nieusuwalny. Sieć ma niezawodną pamięć.”

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 2433)


Eric Schmidt twierdzi, że młodzi ludzie powinni mieć prawo do zmiany nazwiska i ponownego startu w życie w wieku 21 lat. Żartuje oczywiście. Słyszałem, jak powiedział to podczas Forum Osobistej Demokracji w 2007 roku i sala wybuchła śmiechem. Ale gdy powtórzył to w 2010 roku, cała ironia wyparowała z tej, kiedyś humorystycznej, uwagi.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 2437)


Nie powinieneś publikować w sieci niczego, czego nie chciałbyś ujrzeć na pierwszych stronach gazet.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 2447)


Internet nie jest wylęgarnią palantów. Sprawia tylko, że lepiej ich widać oraz daje im do ręki tubę. Gdy zobaczysz trolla, nie dokarmiaj go. Jego jedynym celem jest prowokacja.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 2469)


„Kiedyś prywatność nie kosztowała nic. Publiczność była zaś absurdalnie droga,” mówi przedsiębiorca Sam Lessin. „Obecnie jest odwrotnie: płacisz mieszanką pieniędzy, czasu, kapitału społecznego itp., jeśli pragniesz prywatności”. Płacisz za prywatność, męcząc się z dotyczącymi jej ustawieniami w serwisach społecznościowych. Płacisz też utraconymi okazjami, jeśli wybierzesz życie w ukryciu. Z drugiej strony możesz zostać wynagrodzony uwagą innych, wpływami, dostępem do informacji, dobrymi interesami, jeśli nieco się odkryjesz. Nowa ekonomia sprzyja tym, którzy się upubliczniają.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 2500)


Rząd powinien z zasady działać przy otwartej kurtynie, zachowując tajemnicę tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Niestety zbyt wiele działań administracji jest domyślnie poufnych, upublicznianych jedynie pod presją. Żartowałem, powiedzmy, na poły żartowałem, że amerykańska ustawa o wolnym dostępie do informacji powinna zostać uchylona i odwrócona do góry nogami. To nie my powinniśmy prosić rząd o udostępnienie danych. To rząd powinien prosić o prawo do ich utajnienia. Wciąż istnieją do tego usprawiedliwione powody: bezpieczeństwo, obronność, postępowania karne, prywatność i niektóre obszary dyplomacji. Całą reszta to nasza informacja. Oprócz pełnomocników do spraw ochrony danych osobowych i ochrony danych rządowych, powinno istnieć stanowisko pełnomocnika do spraw publicznego dostępu, który reprezentowałby nasze zainteresowanie otwartością.

Jeff Jarvis „Public Parts” (Amazon Kindle location 3456)