Tag: komunikacja

Ochrona prywatności

Nie mam nic do ukrycia.

Przynajmniej nic o tym nie wiem.

Dlatego zawsze bliskie mi było kontrowersyjne stanowisko Erica Schmidta, członka zarządu firmy Google, który powiedział:

Jeśli masz coś, o czym nie chciałbyś, żeby ktokolwiek się dowiedział, może w pierwszym rzędzie nie powinieneś tego robić…

Jednak ostatnio zmieniłem zdanie. Zrobiłem to pod wpływem celnej argumentacji Edwarda Snowdena opublikowanej w ubiegłym roku w serwisie reddit:

Istotą problemu jest wskazanie, że – niezależnie od efektu – cel (zapobieganie przestępstwom) nie uświęca środków (gwałcenie praw milionów ludzi, których prywatne dane są wbrew konstytucji przechwytywane i analizowane).

Niektórzy mogą powiedzieć: „Nie obchodzi mnie, czy ktoś narusza moją prywatność; nie mam nic do ukrycia”. Pomóżmy im zrozumieć, że mylą się w kwestii istoty praw człowieka. Nikt nie musi uzasadniać, dlaczego „potrzebuje” prawa; obowiązek uzasadnienia spada na tych, którzy starają się to prawo złamać. Ale nawet jeśli by uzasadnili, nie możesz rozporządzać prawami innych tylko dlatego, że tobie są one niepotrzebne. Mówiąc prościej, większość nie może przegłosować anulowania naturalnych praw mniejszości.

Ale nawet gdyby mogli, pomóż im zastanowić się przez chwilę nad tym, co sami mówią. Argumentacja, że nie obchodzi cię prywatność, ponieważ nie masz nic do ukrycia, nie różni się od argumentacji, że nie obchodzi cię wolność słowa, ponieważ nie masz nic do powiedzenia.

Wolna prasa przynosi korzyści nie tylko tym, którzy ją czytają.

Przekonuje cię takie postawienie sprawy?

Puuk, puuk, puuk…

Wlazł kotek na płotek i mruga...

Puuk, puuk, puuk, puuk, puuk, puuk, puk, puk, puk…

Czy wiesz, początek jakiej piosenki właśnie wystukałem palcem?

W 1990 roku na Uniwersytecie Stanforda Elizabeth Newton przeprowadziła następujący eksperyment: ze studentów utworzono 120 par: pierwsza osoba miała za zadanie wystukać palcem rytm jakiejś znanej melodii, a druga – odgadnąć jej tytuł. Okazało się, że jest to nadzwyczaj trudne. Tylko trzej słuchacze prawidłowo zidentyfikowali utwór. 117 osobom stukanie z niczym się nie skojarzyło… oprócz alfabetu Morse’a.

Ciekawe jest też to, że studenci, którzy wystukiwali rytm, byli pewni, że ich partnerzy mają co najmniej 50% szans na poradzenie sobie z zagadką. Dlaczego tak sądzili? Ponieważ stukając, słyszeli w swojej głowie poszczególne tony i nie brali pod uwagę faktu, że ta informacja jest niedostępna dla odbiorców ich „komunikatu”.

Po co o tym piszę?

Po to, żebyś zdał sobie sprawę, że twoi podwładni i współpracownicy też w wielu przypadkach nie są w stanie domyślić się, co ci chodzi po głowie. Musisz im to powiedzieć!

Każdy z nas ma nieco inne wspomnienia, skojarzenia i uprzedzenia, które tworzą kontekst naszego odbierania informacji i rozumowania. To dlatego na prosty komunikat: „Wspomóż Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy!” jedni reagują uśmiechem i hojnym datkiem , a inni zmarszczonym czołem i utyskiwaniem na upadek moralności.

Również z tego powodu twoje polecenia i prośby są często opacznie rozumiane przez otoczenie. Dobrze, jeśli jedyną konsekwencją takich nieporozumień jest dużo śmiechu. Gorzej, gdy prowadzą do olbrzymich strat lub tragedii.

Dlatego:

Komunikując się z ludźmi, nie ograniczaj się do wystukiwania rytmu palcem. Otwórz usta i zanuć melodię, żeby słuchacze nie mieli żadnych wątpliwości, o co ci chodzi!

A na koniec rozwiązanie zagadki: „Jaką piosenkę wystukałem na początku tego wpisu?”. Prawidłowa odpowiedź brzmi: „Wlazł kotek na płotek i mruga…”. Przecież to od razu słychać! ;-)

Upadek autorytetów?

Było tak:

Siedziałem sobie przy stole i zajadałem śniadanie, przysłuchując się radiowym pogawędkom kilku dziennikarzy.

Jakiż był temat ich ożywionej dyskusji? Otóż kilka dni wcześniej Prezes Narodowego Banku Polskiego profesor Marek Belka udzielił Gazecie Wyborczej wywiadu na temat wyzwań stojących przed współczesną ekonomią i gospodarką rynkową.

Grono wszystkowiedzących żurnalistów oceniało, czy profesor ma rację, czy też plecie androny.

Kiedyś źródłem wszelkiej mądrości był ksiądz. Potem jego pozycję zaczął podkopywać mistrz rzemieślniczy oraz profesor uniwersytetu. Jednak profesorskie mądrości i mistrzowskie nauki zaczęły zbytnio odbiegać od tego, czego pragnęła większość ludzi. A chcieli tego, żeby było lekko, łatwo i przyjemnie. W ten sposób pojawiło się zapotrzebowanie na błaznów potrafiących uprościć i strywializować nawet najbardziej skomplikowaną myśl.

I wszystko byłoby dobrze, gdyby błazny nie doszły do wniosku, że same mogą być źródłem wszelkiej mądrości. Postęp technologiczny dał im do ręki broń masowego wrażenia, czyli współczesne media elektroniczne.

Błazny nie muszą tracić czasu na zdobywanie wiedzy i wykuwanie nowych koncepcji w ogniu debat rządzących się rygorystycznymi regułami. Błazny są dumne ze swojej „intuicji” i przeświadczeń nieskażonych rozumieniem szerszego kontekstu spraw.

Wbrew rozpaczy dawnych autorytetów my, czyli „zwykli ludzie”, poddaliśmy się dyktaturze medialnych błaznów wystawiających oceny profesorom i wyznaczających nam jedynie słuszny kierunek myślenia – łatwy w przełykaniu jak fastfoodowa kanapka.

Smacznego!

Skuteczny artysta – do końca

Jak mogłeś przekonać się z poprzednich cytatów, książka „Becoming Steve Jobs: The Evolution of a Reckless Upstart into a Visionary Leader” nie osładza wizerunku Steve’a Jobsa. Wytyka mu jego wady, ale też pokazuje, że z upływem lat ujawniły się jego pozytywne cechy, których wcześniej świat nie miał szansy docenić. Zatem na koniec kilka cytatów opisujących lepszą stronę człowieka, który wyniósł swoją firmę na szczyt wszelkich rankingów biznesowych.

„Jeśli przyjrzysz się prawdziwym artystom, zobaczysz jedno: kiedy stają się naprawdę w czymś dobrzy, dochodzą do wniosku, że mogliby to robić do końca życia i że w oczach świata osiągnęliby sukces. Jednak nie byłby on sukcesem dla nich samych. To jest moment, kiedy artysta decyduje, kim naprawdę jest. Jeśli wciąż gotowi są podejmować ryzyko porażki, pozostają artystami. Tak jak Dylan i Picasso.

Apple jest czymś takim dla mnie. Nie chcę oczywiście zawieść. Kiedy tu wracałem, nie spodziewałem się, że jest aż tak źle, ale i tak musiałem wiele przemyśleć. Konsekwencje tej decyzji dla firmy Pixar, dla mojej rodziny, dla mojej reputacji i wiele innych rzeczy. Ale w końcu zdecydowałem, że cała reszta nie ma znaczenia, bo to jest to, co naprawdę chcę robić. A jeśli dam z siebie wszystko i polegnę, to cóż, przynajmniej dałem z siebie wszystko.” – [Steve Jobs]

[Brent Schlender, Rick Tetzeli, „Becoming Steve Jobs”, Kindle loc. 3337]

„Powodem, dla którego polewasz lukrem swoje wypowiedzi jest to, że nie chcesz, żeby ktoś uznał cię za dupka. A to jest próżność” – wyjaśnia Jony Ive.

[Brent Schlender, Rick Tetzeli, „Becoming Steve Jobs”, Kindle loc. 3597]

Krąg najbliższych współpracowników rozumiał, że zgryźliwego krytycyzmu Steve’a nie należy brać do siebie. Wszyscy nauczyli się, jak to określiła Susan Barnes, „przedzierania się przez te jego wrzaski i docierania do ich prawdziwej przyczyny”. Steve oczekiwał tego od nich i oczekiwał również oporu, gdyby nie miał racji.

[Brent Schlender, Rick Tetzeli, „Becoming Steve Jobs”, Kindle loc. 3607]

„Czy potrafisz skierować na zewnątrz swoje zaangażowanie, inteligencję, energię, talent, zdolności i pomysły, żeby stworzyć coś, co jest jeszcze większe i bardziej znaczące niż ty sam? Na tym właśnie polega wspaniałe przywództwo.” – [Jim Collins]

[Brent Schlender, Rick Tetzeli, „Becoming Steve Jobs”, Kindle loc. 5060]

„Potrafił wyklarować i opisać każdy pomysł znacznie lepiej niż ktokolwiek inny. Myślę, że bardzo szybko dostrzegł mój dobry smak i biegłość w zakresie rozumienia estetyki i formy. Problem w tym, że nie zawsze jestem tak elokwentny, jak bym tego chciał. Czuję rzeczy intuicyjnie, a Steve potrafił odebrać pełne znaczenie tego, do czego zmierzałem. Więc nie musiałem niczego szczegółowo uzasadniać. A potem on wyrażał te idee w taki sposób, na jaki ja nigdy bym nie wpadł. I to jest to, co było takie niesamowite. Trenowałem, jestem już w tym lepszy, ale w oczywisty sposób nigdy nie sięgnąłem jego poziomu.” – [Jony Ive]

[Brent Schlender, Rick Tetzeli, „Becoming Steve Jobs”, Kindle loc. 5545]

Steve Jobs wydoroślał i niesamowicie zmienił się w ciągu swojego życia. Rozwój osobisty jest długim procesem wzmacniania własnych zalet i poskramiania słabości. O Steve’ie można powiedzieć, że w tym pierwszym odniósł wspaniały sukces, a w tym drugim tylko częściowy.

[Brent Schlender, Rick Tetzeli, „Becoming Steve Jobs”, Kindle loc. 5721]

Przez całe swoje życie nie spotkałem się z dowodem na to, że możesz przekonać do ciężkiej pracy osobę, która nie chce ciężko pracować.” – [Steve Jobs]

[Brent Schlender, Rick Tetzeli, „Becoming Steve Jobs”, Kindle loc. 5850]

„Tak jak moje dzieci, wcześnie straciłam ojca. Nie tego chciałam dla siebie; nie tego chciałam dla nich. Ale słońce wnet zajdzie, a potem znowu wstanie i będzie świeciło na nas jutro, pogrążonych w naszym bólu i naszej wdzięczności i będziemy nadal żyć świadomi naszych celów, bogaci wspomnieniami, napędzani pasjami i miłością.” – [Laurene Powell Jobs]

[Brent Schlender, Rick Tetzeli, „Becoming Steve Jobs”, Kindle loc. 6409]