Tag: komunikacja

Niemiłość

Przez świat przetacza się fala „niemiłości”.

Dawniej dobre wychowanie nakazywało ludziom obytym i wykształconym odnosić się do siebie z szacunkiem. Konsekwencją niemiłego zachowania były publiczne przeprosiny lub pojedynek. Tak nakazywał kodeks honorowy.

Optymistom wydawało się, że powszechny dostęp do wiedzy i wolność słowa wzniosą rodzaj ludzki na wyższy poziom rozwoju. Tymczasem okazało się, że te cywilizacyjne zdobycze wzmocnione przez nowoczesną technologię obnażyły w pełnej krasie dzikość homo sapiens.

W imię walki z polityczną poprawnością, wyposażeni w środki masowego, globalnego i anonimowego rażenia, ludzie postanowili być dla siebie niemili. I wcale się z tym nie kryją. Chełpią się swoimi chamskimi odzywkami i żałosnymi insynuacjami.

Dawną wskazówkę:

„Jeśli nie masz nic miłego do powiedzenia, nie mów nic.”

zastąpiła nowa praktyka:

„Jeśli nie masz nic do powiedzenia, powiedz coś niemiłego.”

I tak sobie zatruwamy minuty i godziny naszego życia. Czas, którego każdy z nas ma do dyspozycji tylko ograniczoną ilość. Czas, który może być albo dobry, albo zły, ale więcej go nie będzie.

Dlatego nie psuj bez potrzeby samopoczucia innym ludziom!

Miło jest być miłym człowiekiem!

Obiektywizm

2 + 2 = 5 groszy

„Obiektywizm nie jest wyciąganiem średniej z prawdy i kłamstwa.” – Janina Paradowska, królowa polskiego dziennikarstwa politycznego

Ten cytat pojawił się we wspominkowej audycji radiowej i uderzył mnie niczym obuchem w głowę.

Przecież to takie proste! Jeśli jedna strona sporu mówi, że 2+2=4, a druga strona twierdzi, że 2+2=5, to obserwator nie powinien kiwać głową ze zrozumieniem i uznawać, iż każdy ma trochę racji, więc cztery i pół będzie dobrym kompromisem. To bzdura!

Dlaczego zatem godzimy się na bezczelne kłamstwa? Z wygody? Ze strachu? Dlatego, że absorbuje nas naprawianie świata w innej dziedzinie?

Problem polega na tym, że kłamstwo stało się akceptowalnym środkiem walki politycznej. Ma podobno krótkie nogi, ale mimo to jest w stanie doraźnie wpływać na poglądy wyborców i zmieniać wyniki głosowań. Dziadek Tuska z Wehrmachtu, urojone miliony funtów Nigel Farage’a na opiekę zdrowotną w Anglii po Brexicie czy sztuczna mgła w Smoleńsku są tego oczywistymi przykładami.

Dlatego nie puszczaj mimo uszu bzdur i przekłamań. Demaskuj je! Staraj się nie ośmieszać publicznie ich głosiciela, ale daj mu wyraźnie do zrozumienia, że wiesz, jaka jest prawda i nie zawahasz się jej użyć!

Pamiętaj: 2+2=4 i żadne zaklęcia albo wola polityczna tego nie zmienią!

Nie ufasz mi?

Uwielbiam „Rybkę zwaną Wandą”.

Podczas montażu każdego filmu reżyserzy zwykle rezygnują z szeregu nakręconych scen, ponieważ byłyby one tylko gustownymi ornamentami niewzbogacającymi głównego wątku opowieści. Na przykład do „Rybki… ” nie został włączony następujący dialog:

Wanda: Nie ufasz mi?

Otto: Nie.

Wanda: Och, cóż za „miłe” oświadczenie z rana! Bardzo, bardzo „miłe”!

Otto: Hej, to nic osobistego. Nie ufam nikomu i nie chcę, żeby ktokolwiek mnie obdarzał zaufaniem. Nie poradziłbym sobie z tym. Czy wiesz, dlaczego tak wiele związków się rozpada? Przez zaufanie! Zaufanie! Ludzie nie mogą znieść tej presji. Znika spontaniczność…

Ta sarkastyczna i gorzka w swojej wymowie scena nie daje mi spokoju. Z jednej strony to wspaniałe, gdy masz w swoim otoczeniu ludzi, którym ufasz. Ale z drugiej strony takie pragnienie rozbudza twoje oczekiwania wobec rzeczywistości. Przestajesz być wdzięczny za to, co masz, i wystawiasz się na ciosy, kiedy ludzie cię zawodzą.

Może rzeczywiście lepiej nie ufać nikomu? W takim sensie, w jakim robi to Otto: po prostu jako standardowe podejście do bliźnich, a nie coś dramatycznie osobistego?

Jeden z ludzi sukcesu powiedział mi ostatnio, że nie ufa nikomu i wcale mu to nie przeszkadza w efektywnej współpracy z podwładnymi, klientami i konkurentami. Twierdzi, że jego pole działania jest w ten sposób oczyszczone z nieuzasadnionych oczekiwań rodzących niepotrzebne emocje.

A ty? Co o tym sądzisz?

Czy jesteś wystarczająco silny, żeby nikomu nie ufać?

Najpierw TY!

Przed każdym lotem załoga samolotu przypomina pasażerom zasady bezpieczeństwa, których powinni przestrzegać podczas podróży. Dla własnego dobra.

Jedna z tych zasad dotyczy postępowania w przypadku dekompresji kabiny. Z sufitu wypadają wówczas maski tlenowe, które trzeba szybko założyć, żeby nie stracić przytomności. Najważniejsze w tej procedurze jest skupienie się na obsłudze swojej maski. Dopiero później można i należy się zainteresować swoimi dziećmi i sąsiadami.

Ten „egoizm” jest logiczny i skuteczny. Jeśli bowiem najpierw zaczniesz się zajmować innymi, sam stracisz przytomność i nie pomożesz ani im, ani sobie.

To samo podejście powinieneś stosować w stosunku do zasypującej cię codziennie góry e-maili.

Zauważ, że większość z nich nie dotyczy twoich spraw. Twoich, to znaczy takich, które są związane z zakresem twoich obowiązków i realizacją twoich planów i marzeń. Nie mówię tylko o spamie i reklamach. Dostajesz mnóstwo maili, których celem jest nakłonienie cię do wykonania za kogoś pracy. Albo do wyciągnięcia kogoś z opresji. Jednym słowem, do zrealizowania czyichś zamierzeń, a nie twoich. Czasami wasze interesy są zbieżne, ale bardzo często ktoś bezczelnie korzysta z twojej uprzejmości, żeby upiec swoją pieczeń.

Jak sobie z tym poradzić?

Po pierwsze: nie obrażaj się na tych wszystkich spryciarzy, którzy chcą ci wcisnąć własne problemy. Uznaj, że mają prawo do podejmowania takich prób.

Po drugie: zastanów się, o co tobie naprawdę chodzi. Co jest dla ciebie ważne i co chcesz osiągnąć?

Po trzecie: ze szczególną uwagą zacznij się zajmować e-mailami, które dotyczą twoich spraw, a dopiero potem całą resztą.

Dlaczego?

Dlatego, że tylko wtedy, gdy ty sam nie masz kłopotów, możesz skutecznie pomagać innym!