Tag: humor

Tradycyjna kuchnia polska

Tradycyjna Kuchnia Polska

Tradycyjna kuchnia polska?

Jak nie, jak tak!

To, zrobione w czerwcu bieżącego roku, zdjęcie przypomniało mi moje pierwsze zetknięcie z tradycyjną kuchnią polską.

Dawno, dawno temu wraz z moim Tatą odbieraliśmy w przyzakładowym Punkcie Odbierania Maluchów w Tychach wymarzone czterokołowe cacko. Był to proces żmudny, długotrwały i wyczerpujący. Zajmował wiele godzin, wymagał ogromnego hartu ducha i olbrzymiej cierpliwości. Na szczęście na terenie Punktu Odbierania Maluchów znajdował się Punkt Żywienia Zbiorowego oferujący ciepłe danie. Tak, tak, danie w liczbie pojedynczej, menu bowiem zawierało tylko jedną pozycję oraz modne picie. Wtedy po raz pierwszy zjadłem sztandarową potrawę kuchni polskiej: golonkę z Pepsi Colą.

Dlaczego z Pepsi Colą a nie z wyrobem produkowanym przez konkurencję? Otóż jednym z osiągnięć Edwarda Gierka było sprowadzenie do Polski dwóch burżuazyjnych napojów: Coca Coli i Pepsi Coli. Ale żeby nie było niezdrowej konkurencji, kraj podzielono na dwie strefy wpływów: północ wraz z Warszawą należała do Coca Coli, a południe do Pepsi Coli.

Do dziś wspominam cudowny, tłusty, gazowany smak tej potrawy. Naprawdę! Dziwię się też, że mój żołądek wówczas nie zaprotestował, ale zaprawdę powiadam wam:

Pozytywne nastawienie to 90% sukcesu!

A samochód? Służył dzielnie przez sześć lat, aż został sprzedany. A po miesiącu nowemu nabywcy podczas jazdy wypadł na jezdnię akumulator, co było standardową przypadłością tego pojazdu, który zmotoryzował PRL.

Bo chcę być szczęśliwy!

To ciekawe.

Jeśli wystarczająco długo będziesz zadawał sobie pytanie „Dlaczego?”, zawsze ostateczną odpowiedzią będzie „Bo chcę być szczęśliwy!”.

Na przykład:

  • „Chcę skończyć studia.”
  • „Dlaczego?”
  • „Żeby dostać dobrą pracę.”
  • „Dlaczego?”
  • „Żeby mieć satysfakcję zawodową i móc utrzymać rodzinę.”
  • „Dlaczego?”
  • „Żeby robić to, co mnie pasjonuje, i spędzać dni z ludźmi, których kocham.”
  • „Dlaczego?”
  • Bo chcę być szczęśliwy!

Albo tak:

  • „A żeby mu ręka uschła.”
  • „Dlaczego?”
  • „Żeby nie mógł nią machać i sobie żarcia do gęby wkładać.”
  • „Dlaczego?”
  • „Żeby zdechł, a jego dom się spalił.”
  • „Dlaczego?”
  • „Żeby sprawiedliwości stało się zadość.”
  • „Dlaczego?”
  • „Bo porządek musi być.
  • „Dlaczego?”
  • „Bo nikt nie powinien mieć więcej niż ja.”
  • „Dlaczego?”
  • Bo chcę być szczęśliwy!

Niezależnie od bardziej lub mniej pokrętnej ścieżki wnioskowania oraz logiki argumentów, zawsze ostateczną odpowiedzią jest:

„Bo chcę być szczęśliwy!”

A tobie?

Co tobie jest potrzebne do szczęścia?

Sikanie na dworcu

Pięknie prezentują się, świeżo wyremontowane na Euro 2012, warszawskie dworce kolejowe. Wszystko lśni, błyszczy i pachnie. Nawet toalety są tam na europejskim poziomie.

Na dworcu Warszawa Wschodnia przyjemność zwiedzenia takowego przybytku kosztuje dwa pięćdziesiąt. Opłatę pobiera przy wejściu Pani Menedżer d/s Pobierania Opłat Przy Wejściu.

Na dworcu Warszawa Centralna jest nowocześniej: wrzuca się dwa złocisze do automatu, który odblokowuje kołowrotek wpuszczający. Oczywiście tylko wtedy, gdy kołowrotek wypuszczający wypuścił już odpowiednią liczbę osób i w środku nie ma nadmiaru przebierających nogami klientów.

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że sądzę, iż w interesie PKP jest ułatwianie ludziskom dostępu do kibelka, a nie sugerowanie im, że mogą szybciej i wygodniej oznaczyć teren za darmo, tam gdzie wzrok kamer monitoringu nie sięga. Przykład takiego pragmatycznego zachowania dał ostatnio podróżnym jeden z pracowników kolei, który został przyłapany na gorącym uczynku na peronie Dworca Centralnego i stracił pracę. A może po prostu nie miał przy sobie drobnych?

Rozumiem oczywiście, że utrzymanie tych pięknych toalet kosztuje, ale czyż większym kosztem wizerunkowym nie jest smród, do wytwarzania którego skłaniają ludzi bariery dostępu do przybytków ulgi i zadumy?

Zarządcy dworców lotniczych czy stacji benzynowych już dawno to zrozumieli. Czy jest jakaś szansa, że ta rewelacyjna i rewolucyjna innowacja zakiełkuje w głowie Prezesa PKP d/s Wychodków?

Być może źle adresuję te żale i problem nie dotyczy PKP, lecz wydzielonej w okresie przekształceń, niezależnej spółki PKP-WC, której wynik działalności nie zależy od zapachu na dworcach, lecz od ilości kasy w kasie?

Być może… Ale co mnie to, w gruncie rzeczy, obchodzi?

Żądam prawa do darmowego sikania na dworcach i taki postulat wypiszę sobie na plakatach wyborczych!

Sylwestrowa kawa

W najnowszym numerze Polityki znalazłem próbkę kawy rozpuszczalnej, na której opakowaniu wydrukowano następującą instrukcję:

ARABICA1

Zgodnie z zaleceniami producenta:

  1. Wsypałem zawartość saszetki do filiżanki.
  2. Zalałem gorącą, ale nie wrzącą wodą.
  3. Włożyłem filiżankę z aromatyczną kawą do opakowania, które szczelnie zamknąłem.
  4. Umieściłem paczuszkę w suchym miejscu.

Przez chwilę zastanawiałem się, kiedy powinienem przystąpić do konsumpcji napoju, ale na szczęście zauważyłem dodatkową instrukcję, która wyjaśniła mi wszystko:

ARABICA2

Napis „Najlepiej spożyć przed końcem 12.2013” jednoznacznie nakazuje mi rozkoszować się tak przygotowaną kawą w Sylwestrowy wieczór 2013 roku, co uczynię z należytą powagą i satysfakcją!