Tag: historia

Historia cywilizacji

Oto historia cywilizacji w dwóch dowcipach.

Pierwszy dowcip, jaki kiedykolwiek opowiedziano, brzmiał tak:

  • Jaskiniowiec 1: „Ugh!!”
  • Jaskiniowiec 2: „Arrgh!!”
  • Jaskiniowiec 1: „Ugh!!”
  • Jaskiniowiec 1 i 2: „Hahahahahahaha!”

Natomiast dowcip ostatni to:

  • Wenn ist das Nunstruck git und Slotermeyer?
  • Ja!…
  • Beiherhund das Oder die Flipperwaldt gersput!

Pierwszy lot dziewicy

40 lat temu Richard Branson, późniejszy założyciel linii lotniczych Virgin Air, znalazł się w podobnej sytuacji w porcie lotniczym gdzieś na Karaibach. Właśnie odwołano jego lot. Jedyny lot tego dnia. Zamiast szaleć ze złości, jak ważny był dla niego ten lot, jak bardzo pokrzyżowane zostały jego plany, na jak cienkim włosku zawisła jego kariera, młody Branson udał się do biura lotów czarterowych, żeby zorientować się, jaka jest cena wynajęcia samolotu do Puerto Rico.

Następnie pożyczył przenośną tablicę i napisał na niej: „Lot na Wyspy Dziewicze, cena biletu $39”. Wrócił do swojej bramki i sprzedał wystarczającą liczbę miejsc, żeby pokryć koszt tego czarteru. I zdążył wrócić do domu na czas. Przy okazji w jego głowie pozostał zarodek idei, która wykiełkowała wiele lat później w postaci linii lotniczych Virgin. Czy nie chciałbyś zatrudniać właśnie takich ludzi?

Seth Godin „Linchpin: Are You Indispensable?” (Amazon Kindle location 3053)

Skąd się biorą nazwy?

Nazwa jest bardzo istotnym elementem produktu, czynnikiem, który, niezależnie od innych przymiotów, może wpłynąć na jego rynkową akceptację lub odrzucenie.

Ostatnio pewną konsternację wywołała nazwa tabletu firmy Apple. iPad jednoznacznie kojarzy się w Stanach Zjednoczonych z podpaskami, a chyba nie o takie skojarzenie chodziło służbom marketingowym korporacji. I pewnie przed premierą pojawiały się nieśmiałe głosy protestu, jednak… kiedy Steve Jobs się uprze, to lepiej nie wchodzić mu w drogę.

Tak, to Steve Jobs wybrał tę nazwę, nie zważając na fakt, że została ona wcześniej zastrzeżona przez firmę Fujitsu. W podobny sposób nie przejmował się przed laty tym, że nazwa iPhone należała do Cisco. Skąd zatem taka ryzykowna determinacja u tego przebiegłego wodza Apple?

Otóż Steve Jobs w młodości interesował się kaligrafią i nawet chodził na kurs poświęcony temu zagadnieniu. Jest wyczulony na wygląd napisów, a w szczególności uważa zestawienie małej litery „i” z wielką literą „P” za doskonałe. Dlatego iPad nie mógł się nazywać iTablet ani iSlate, ani Apple Tablet. To po prostu urażałoby jego poczucie estetyki.

Inny, oryginalny rodowód ma nazwa serwisu MP3.COM, który mógł się stać tym, czym obecnie jest iTunes, gdyby nie pewne zawirowania biznesowe. Michael Robertson, który posiadał witrynę dystrybucji plików, chciał w jej ramach stworzyć „branżowe” kanały i dla plików dźwiękowych nabył domenę MP3.COM za $1000. Dlaczego tak tanio? Ponieważ Martin Paul, poprzedni właściciel tej domeny, nie miał zielonego pojęcia, co to jest mp3. Dlaczego więc ją zarejestrował?

Otóż Martin Paul rejestrował zupełnie inną domenę internetową. Firma rejestrująca przydzielała każdemu klientowi identyfikator składający się z jego inicjałów i kolejnego numeru. Martin Paul był trzecim klientem o inicjałach MP, więc otrzymał identyfikator MP3. Doszedł wówczas do wniosku, że skoro jest to „jego identyfikator”, to dodatkowo zarejestruje też MP3.COM. Ot i cała tajemnica!

Artyleryjska Barbara

Powszechnie wiadomo, że Święta Barbara jest patronką górników. Ale nie tylko. Artylerzyści też wybrali ją na swoją opiekunkę. A artyleria to Bóg Wojny. Kto nie wierzy, może pojechać do Torunia i odczytać stosowny napis nad bramą wjazdową na tamtejszy poligon.

Niezależnie od poglądów każdego z nas na kwestie wojny i pokoju, należy wyraźnie stwierdzić, że gdyby nie artyleria, być może nie dożylibyśmy czasów, kiedy komputer osobisty zawitał do naszych domów.

Jednym z głównych impulsów do rozwoju techniki obliczeniowej w pierwszej połowie XX wieku były potrzeby wojskowych – przede wszystkim w zakresie zestawiania tabel do wyliczania nastaw dla artylerii strzelającej ogniem pośrednim, czyli do celów, które są niewidoczne ze stanowiska ogniowego. Na to, gdzie upadnie pocisk, wpływa wiele czynników (balistycznych, technicznych i meteorologicznych), których ogarnięcie za pomocą prostego wzoru jest niemożliwe. Posługiwano się zatem tabelami, które pozwalały uwzględniać te czynniki w procesie strzelania i odpowiednio modyfikować nastawy służące do wycelowania lufy. Zestawianie takich tabel dla każdego rodzaju działa i amunicji wymagało wystrzelenia kilku wagonów pocisków lub wykonania skomplikowanych obliczeń. I właśnie w tym celu skonstruowano pierwsze komputery, których legendarnym reprezentantem jest ENIAC (Electronic Numerical Integrator and Computer) zbudowany na zamówienie amerykańskiego Wojskowego Laboratorium Balistycznego w Aberdeen w stanie Maryland przez naukowców z Moore School of Electrical Engineering wchodzącej w skład Uniwersytetu stanu Pensylwania.

W ten sposób mordercze potrzeby wojskowych przyczyniły się do przełamania pierwszych lodów w procesie udowadniania, że zbudowanie programowanej maszyny szybkoliczącej jest możliwe. A potem już poleciało z górki.

Przyjmijcie zatem, w dniu swojego święta, Drogie Barbary, Odważni Górnicy i Celni Artylerzyści, życzenia wszystkiego najlepszego i możliwości użycia waszych umiejętności i mocy w słusznych jedynie i szlachetnych sprawach.