Tag: decyzje

Za co być opieprzanym?

W styczniu, we wpisie Gdy opieprzy cię szef radziłem, jak przekuć przykry moment bycia zruganym przez szefa w pożyteczną naukę na przyszłość i dlaczego taka sytuacja nie jest końcem świata.

Dziś proponuję ci dopełniającą, nowatorską taktykę dotyczącą tego zagadnienia.

Jako człowiek czynu z pewnością masz na głowie zbyt wiele spraw do załatwienia. Twój szef po prostu ci ufa i powierza wykonanie najtrudniejszych zadań. Będąc profesjonalistą, z pewnością stosujesz metodę GTD (Getting Things Done) Davida Allena i jeśli tylko możesz, odpierasz optymizm i entuzjazm przełożonego dotyczący twoich mocy przerobowych.

Ale nie zawsze możesz.

W sytuacji przeciążenia dokonuj więc świadomego wyboru:

Za co chcę być opieprzony?

Wbrew pozorom, to nie jest żart.

Oczywiście powinieneś w pierwszym rzędzie poszukać innych sposobów załatwienia sprawy – na przykład poprzez pozyskanie wsparcia, ale bywa, że w firmie nie ma już zasobów, po które można byłoby jeszcze sięgnąć. Wówczas prawdziwy profesjonalista jest w stanie ocenić wartość poszczególnych projektów dla firmy i oszacować wymierne i niewymierne szkody, jakie przyniesie ich opóźnienie lub całkowite niezrealizowanie.

Uzasadniony wybór, co „najlepiej” będzie zawalić, w wielu przypadkach pozwoli ci udowodnić, że stać cię na więcej niż bycie tylko bezmyślnym trybikiem w korporacyjnej machinie.

I nie zapomnij jak najszybciej poddać się opieprzeniu! Im wcześniej twój szef dowie się o problemie, tym lepiej będzie mógł ci pomóc. Cały czas mówimy oczywiście o rozsądnych przełożonych…

Grażyna i Jarosław na nowej drodze życia

Co jest lepsze:

  • Uznanie 150 osób, których najwyraźniej nie stać na porządny telewizor i muszą chodzić do teatru?
  • Aplauz milionów widzów podatnych na reklamę proszku do prania i piwa?

To oczywiste, że popularność wśród pochłaniaczy telewizyjnej papki jest znacznie korzystniejsza od intymnego spotkania z wymagającymi najwyższego kunsztu aktorskiego snobami. Tę popularność można przecież wymienić na stosy rozkosznie szeleszczących banknotów, których w takiej ilości żaden dyrektor teatru w życiu nie widział na oczy!

Nie rozumiem więc, skąd to oburzenie na Panią Grażynę Szapołowską, która wybrała występ w telewizyjnej „Bitwie na Głosy”, a nie zmagania z „Tangiem” Mrożka. Teatr to nie miejsce dla tak pięknej i utalentowanej kobiety.

Co jest lepsze:

  • Poparcie kilkudziesięciu tysięcy Ślązaków i Kaszubów, którzy cenią swoją odrębność narodową?
  • Głosy milionów Polaków, którym wciąż zagrażają odwetowcy z Bonn?

Każdy na pierwszy rzut oka widzi, że milion to znacznie więcej niż tysiąc, więc i tu dostrzegamy, biało na białym i czarno na czarnym, oczywistą oczywistość. Jarosław Kaczyński dobrze pamięta, że jego kolega z rządowych ław powiedział kiedyś, iż Wersal się skończył. A jak się skończył? Każdy, kto liznął choć trochę historii, wie, że niemiecki imperializm podniósł głowę i najechał na Polskę wspólnie z imperializmem sowieckim. Miliony Polaków nie mogą się mylić w swoich podejrzeniach, gdy widzą, jak Niemcy i Rosjanie znów spiskują ponad naszymi głowami, budując eksterytorialną rurę pod Bałtykiem!

Ale nie o tym chciałem pisać. Poniosło mnie nieco i popłynąłem na fali historycznego wzburzenia…

Zarówno Grażyna Szapołowska, jak i Jarosław Kaczyński, wybierając jedną opcję, musieli skazać na zagładę wszystkie pozostałe możliwości. Dzięki jednoznacznemu skierowaniu wysiłków mogą działać znacznie skuteczniej, niż gdyby chcieli zadowolić wszystkich.

Czy odniosą sukces? Być może, jednak wierzę, że oprócz skuteczności liczy się także kierunek czynionych przez nas wyborów, że liczy się klasa, a nie tylko kasa i poklask.

Życzę zatem, na nowej drodze życia, Państwu Grażynie i Jarosławowi, żeby ani bitwa na głosy, ani bitwa z odwetowcami z Bonn nie przyniosły im nieodwracalnych szkód na niwie osobistej i zawodowej. Wszak reputację mamy tylko jedną niezależnie od tego, czy o nią dbamy, czy nie.

Priorytet działania

Wybór priorytetu nie polega na znalezieniu dobrego pomysłu.

Wybór priorytetu to umiejętność skazania na śmierć 10 tysięcy dobrych pomysłów po to, żeby dać szansę temu jednemu.

Często wahasz się. Nie jesteś w stanie dokonać tak masowego mordu. Boisz się konsekwencji – tego, że wśród tych 10 tysięcy skreślonych znajduje się życiowa szansa, którą być może przegapisz.

Być może, ale nie wybierając niczego, zmarnujesz wszystkie 10 001 pomysłów.

Zatem nie żałuj róż, gdy płoną lasy, wybierz swój priorytet i zacznij działać, pamiętając, że nie ma róży bez ognia!

Intencje, efekty i strach

Najczęściej dobrze znasz swoje intencje, ale twoje otoczenie widzi tylko efekty decyzji, jakie podjąłeś, i czynności, które wykonałeś. I zdarza się, że niełatwo jest na tej podstawie odgadnąć, jakie były twoje prawdziwe zamiary.

Zależność ta działa także w drugą stronę.

Obserwujesz efekty czyichś decyzji i wykonywanych przez tę osobę czynności, ale nie możesz mieć stuprocentowej pewności, jakie kierują nią motywy. Możesz próbować się domyślać, ale bardzo często prawda bywa zaskakująca.

W zadziwiająco dużej liczbie przypadków ludzie kierują się strachem – przed ośmieszeniem, przed odrzuceniem, przed popełnieniem błędu czy przed wyjściem ze swojej strefy komfortu.

Weź to pod uwagę, oceniając zachowanie bliźnich. Tu bardzo często nie sprawdza się powiedzenie, że „jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze”.

Rozważ hipotezę, że „jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o strach”.