Tag: blog

Blog – twoje nowe CV

Jeśli piszesz publicznego bloga, miej na uwadze fakt, że już niedługo może on zastąpić twoje CV. Być może sam wskażesz swojemu przyszłemu pracodawcy odpowiedni adres internetowy. Być może pracodawca z własnej inicjatywy znajdzie cię w sieci. Staraj się zatem zamieszczać teksty świadczące raczej o twojej nieprzeciętnej bystrości, a nie o bezdennej głupocie. Twój blog to:

  1. Twoja wizytówka.
  2. Poważna sprawa.
  3. Archiwum twoich zainteresowań i przemyśleń.
  4. Ważne, choć nie jedyne zwierciadło twojego życia.
  5. Obraz twojej osoby, który bardzo często jest pozbawiony jakiejkolwiek autocenzury.

Jeśli nie prowadzisz bloga, tylko pozornie nie masz tego problemu. Musisz bowiem pamiętać, że wśród osób starających się o to samo miejsce pracy są tacy, którzy z pewnością pochwalą się swoją internetową twórczością, a ta w ostatecznej rozgrywce może stać się przysłowiowym języczkiem u wagi.

Na podstawie „The Blog is the New Resume”.

Chamstwu należy…

„Chamstwu należy przeciwstawiać się siłom i godnościom osobistom.” – Kabaret Dudek

Paweł Wimmer i Bogdan Miś pisali ostatnio o dobrych manierach w Internecie. A oto zasady, których przestrzeganie uważam za moje podstawowe zobowiązanie wobec czytelników moich tekstów:

  1. Pisać prawdę i tylko prawdę.
  2. Pisać tylko wtedy, gdy mam coś istotnego do powiedzenia.
  3. Pisać, żeby budować, a nie niszczyć, żeby łączyć, a nie dzielić.
  4. Uznawać prawo każdego człowieka do posiadania i wyrażania własnych poglądów.
  5. Krytykować poglądy sprzeczne z wyznawanymi przeze mnie wartościami, ale nigdy nie atakować głoszących je ludzi.
  6. Używać poprawnego języka pozbawionego wulgaryzmów i sformułowań, które mogłyby zostać odebrane za obraźliwe.
  7. Życzliwym uśmiechem rozbrajać miny podkładane przez purpurowych ze złości posiadaczy rozdętego ego i imponującej kolekcji kompleksów.

Nie ma złej pogody

„Nie ma złej pogody, jest tylko niewłaściwe ubranie” – podobno szwedzkie przysłowie.

Przyda mi się to przysłowie, bo właśnie wyjeżdżam na narty w polskie góry. Niezły dowcip, nieprawdaż? Nie zanosi się na to, że będzie śnieg, ale narty na wszelki wypadek biorę. Należy być gotowym na wszystko – nawet na miłe niespodzianki.

W związku z tym wyjazdem uprzedzam, że przez najbliższy tydzień nie będę odpowiadał na wasze komentarze. Przeczytam je uważnie po powrocie, ale postaram się codziennie zamieszczać nowy wpis.