Tag: blog

Pornografia

Czytasz ten blog, czytasz inne blogi, na twoim nocnym stoliku leży sterta interesujących artykułów, kupujesz książki i pochłaniasz je w poszukiwaniu prawd objawionych i porad, które rozwiązują każdy problem. Niektóre z tych informacji wydają się być sprzeczne z innymi, niektóre są oczywiste, a niektóre całkiem niezrozumiałe. Żeby rozwiać te wątpliwości kupujesz kolejne książki i starasz się wchłonąć jeszcze więcej wiedzy. Powoli zaczyna ci brakować czasu na cokolwiek – jeszcze bardziej niż dawniej. :-)

Z literaturą dotyczącą rozwoju osobistego, zwiększania efektywności działania i zarządzania czasem jest tak, jak z pornografią. Do dokonania zmian w swoim życiu nie wystarczy zdobywanie wiedzy teoretycznej i podglądanie, jak to robią inni. Należy samemu wypróbować różne techniki i wybrać te, które dają nam i naszemu otoczeniu najwięcej przyjemności.

Jestem daleki od zniechęcania cię do czytania mojego i innych blogów, artykułów i książek, słuchania podcastów i wykładów mądrych ludzi, ale pamiętaj:

Jeszcze nikt nie odetkał zatkanego zlewu ograniczając się do wnikliwego przestudiowania „Poradnika Młodego Hydraulika”.

Czas zakasać rękawy!

1000 prawdziwych fanów

Kevin Kelly, redaktor magazynu „Wired”, opublikował niedawno szereg esejów na temat rozpowszechniania twórczości artystycznej za pomocą internetu. W artykule, który ukazał się 4 marca bieżącego roku, postawił i udowodnił tezę, że 1000 prawdziwych fanów jest w stanie sfinansować artyście przyzwoite życie i warunki do tworzenia dzieł. Kevin Kelly nie byłby sobą, gdyby poprzestał na ogólnikach i nie rozpracował całego problemu w najdrobniejszych szczegółach. Najpierw zdefiniował więc pojęcie „prawdziwego fana”. Otóż jest nim osoba, która w ciągu całego roku jest gotowa wesprzeć swojego ulubionego artystę kwotą nie mniejszą niż jej własny, jednodniowy zarobek. Jedna dniówka to chyba nie jest zbyt wielkie poświęcenie, żeby docenić twórczość swojego idola i przy okazji uzyskać dostęp do unikalnych wersji jego dzieł oraz znaleźć się w klubie osób o zbliżonym guście.

Pokażmy ten mechanizm na przykładzie. Średnia, miesięczna pensja w Polsce przekroczyła obecnie 3 tysiące złotych, czyli 100 złotych dziennie. Zatem artysta szczycący się grupą 1000 prawdziwych fanów mógłby liczyć na roczny przychód w wysokości 100 tysięcy złotych. Oczywiście należy od tego odliczyć koszty wytwarzania dzieł, ale i tak jest to kwota, po którą warto się schylić. Tym bardziej, że nie wzięliśmy pod uwagę faktu, iż większą chęć do nabywania dzieł sztuki mają ludzie lepiej sytuowani, oraz tego, iż dzięki internetowi artysta może uzyskać dostęp do publiczności na całym świecie.

Czy zdobycie 1000 prawdziwych fanów jest trudne? Uważam, że twórca dzieł oryginalnych, niosących w sobie prawdę i wypełnionych natchnieniem nie będzie miał z tym żadnego problemu. Jeśli nie wśród polskich internautów, to w 150 razy większej światowej społeczności sieciowej. Jest tylko jeden warunek. O swoich prawdziwych fanów trzeba dbać. To nie jest relacja typu kasjer w hipermarkecie – klient z koszykiem. To relacja, która musi dawać fanom poczucie wyjątkowości i możliwości zdobycia dóbr niedostępnych zwykłym śmiertelnikom. I nie chodzi tu tylko o dobra materialne. Może to być na przykład znalezienie się na liście mecenasów, którzy przyczynili się do powstania konkretnego dzieła.

175 000 blogów

Według Technorati codziennie rejestrowanych jest 175 000 nowych blogów. Średnio co pół sekundy powstaje nowy blog.

Codziennie blogerzy publikują 1 600 000 nowych wpisów, czyli średnio 18 wpisów na sekundę.

Zapewne większość tych wpisów nie posuwa naszej cywilizacji naprzód, ale zjawisko to jest niezaprzeczalnym świadectwem, że powszechny dostęp do internetu umożliwił wielu ludziom wyrwanie się z zaklętego kręgu „pisania do szuflady” i braku możliwości przedstawienia światu swoich dzieł.