Tag: ai

Gimnastyka bez stresu

CIEAZARY-M-150x150ChatGPT jest świetny. Kapitalnie nadaje się do generowania marketingowego bełkotu zwanego „contentem”. Skąd sztuczna inteligencja posiadła tę umiejętność? To proste! Została nakarmiona terabajtami marketingowego chłamu wypełniającego internet. I się nauczyła. Potrafi pisać o wszystkim, sypiąc ogólnikami i podsuniętymi jej słowami kluczowymi. Bo nafaszerowanie „contentu” słowami kluczowymi jest istotą tej „twórczości”. Ta „twórczość” powstaje nie dla ludzi, tylko po to, żeby zadowolić algorytm Google i wywindować daną witrynę na czoło listy wyników wyszukiwania. Poniższy artykuł, którego nie musisz czytać, tak właśnie został stworzony. Ciekawe, czy dzięki niemu Biznes Bez Stresu stanie się najważniejszym źródłem wiedzy o roli porannej gimnastyki w tworzeniu środowiska pracy wolnego od stresu. :-)

Czytaj dalej…

Sztuczna manipulacja

ZAUFTECH-150x150Już 10 lat temu ostrzegałem! W częściowo prześmiewczym artykule „Strzeż się Czerwonego Szlaczka” zwracałem uwagę, jak mechanizmy, które nazywamy sztuczną inteligencją, mogą w skryty sposób przejąć nad nami władzę. Na razie nie władzę w postaci fizycznej, ale informacyjnej. Dziś, kiedy słynny ChatGPT staje się ogólnoświatową wyrocznią i źródłem wszelkiej wiedzy, sytuacja przestaje być śmieszna. To nie żadne strachy na Lachy i już wyjaśniam, w czym tkwi problem.

Czytaj dalej…

Jak blisko śmierć…

TIR grozy

Jak blisko śmierć musi przejść obok nas,
By człowiek zrozumiał swój los?

To pytanie zadał Andrzej Bianusz w polskim tłumaczeniu tekstu słynnego przeboju Boba Dylana „Blowin’ in the Wind”.

Ja też sobie je ostatnio zadałem, gdy o sekundę spóźniłem się na spotkanie z łamiącym wszelkie przepisy i zdrowy rozsądek, rozpędzonym tirem. Na animacji, którą widzisz powyżej, jadę zielonym samochodem po swoim pasie, a czerwony tir mknie na wprost, nie zważając, że jego pas ruchu się w tym miejscu kończy. Gdybym był odrobinę szybszy, zostałbym staranowany albo zrolowany pod jego naczepą…

Na szczęście tak się nie stało i bezpiecznie wróciłem do domu. A tam odkryłem niezwykły, szokujący, brytyjski serial „Black Mirror”, który podrzuca do przemyślenia dylematy etyczne związane z kierunkiem rozwoju naszej cywilizacji.

Odcinek „Be Right Back” prowokuje do rozważań, co by było, gdyby zaoferowano usługę kontaktu ze zmarłymi osobami. A właściwie nie ze zmarłymi osobami, ale z ich symulatorami stworzonymi na podstawie wszystkich materiałów, które te osoby zamieściły w internecie. Na ile odtworzony sposób wyrażania się i tembr głosu dawałaby wrażenie obecności tych, którzy odeszli na zawsze? Na ile rozmowa z nimi pomagałaby ukoić żal po stracie ukochanych i odczuwać ich wsparcie w trudnych chwilach?

Fascynujące, nieprawdaż?

A puenta? Puenta tego wpisu jest taka, że gdyby tirami kierowały komputery, a nie ludzie, to mniejsze byłoby prawdopodobieństwo, że moje życie zawisłoby na włosku. Dlaczego? Bo choć czasami maszyna może ulec uszkodzeniu, to przynajmniej nie jest głąbem z kompleksami!