Trzy lata temu opublikowałem dość emocjonalny artykuł „Śmiertelne dyrdymały”, w którym negowałem użyteczność dwóch osobistorozwojowych wątków motywacyjnych związanych z odchodzeniem z tego świata. Pierwszy z nich skupia się na tym, czego będziesz żałował na łożu śmierci. A drugi na tym, co pomyślą o tobie ludzie, kiedy przyjdą na twój pogrzeb. Jednak dopiero teraz dostrzegłem nielogiczną obłudę drugiej z tych rad.
Czy też zamykasz oczy, kiedy to robisz?
No wiesz, czy zamykasz oczy, kiedy usiłujesz nakręcić nakrętkę na śrubę, której nie widzisz? Albo kiedy gdzieś grzebiesz ręką? Chodzi mi o te wszystkie sytuacje, w których wzrok nie ma szansy ci pomóc i w gruncie rzeczy przeszkadza. Niepotrzebnie absorbuje moce obliczeniowe twojego mózgu i utrudnia ci wykonanie czynności, które wymagają zręczności i skupienia.
Radykalna wczesność, czyli jak się nie spóźniać?
W podcaście Tima Ferrissa, w którym gościem był iluzjonista Simon Coronel, pierwszy raz usłyszałem termin „radical earliness”. Pozwoliłem sobie to przetłumaczyć jako „radykalną wczesność”, choć z początku rozważałem „radykalne wcześniactwo”. No ale bez przesady! Na czym zatem polega „radykalna wczesność”?
Wielkie brawa!
Jeśli myślisz, że w ten powyborczy poniedziałek zamierzam pogratulować komuś dobrego wyniku, to się grubo mylisz. Nic z tych rzeczy. Dzisiejszy artykuł jest całkowicie apolityczny, aczkolwiek opisane w nim zjawisko występuje również na partyjnych spędach i konwencjach „programowych”. O co chodzi?