Sytuacja była tak napięta, że wojna musiała wybuchnąć. W sierpniu 1914 roku na Morzu Śródziemnym brytyjskie okręty wytrwale podążały śladem niemieckich krążowników „Goeben” i „Breslau”, żeby je zatopić natychmiast po rozpoczęciu działań wojennych. Jak to się stało, że mimo posiadanej przewagi i możliwości wykonania tego rozkazu admirał Ernest Troubridge pozwolił Niemcom uciec na Morze Czarne, zamiast otworzyć ogień i zniszczyć osaczone jednostki?
Miej oczy otwarte!
W poprzednim artykule „Czy masz ołówek?” napisałem, że zawsze warto być gotowym do skorzystania z okazji. Symbolem tej gotowości był tytułowy ołówek. Jest tylko jeden haczyk: żeby skorzystać z okazji, trzeba ją najpierw zauważyć. Brytyjski profesor-celebryta Richard Wiseman przeprowadził w tym względzie bardzo ciekawy eksperyment.
Czy masz ołówek?
W kultowej książce „The Creative Habit” Twyla Tharp przytacza anegdotę, która bardzo dobrze oddaje jeden z elementów mojej filozofii życiowej. Uważam, że pomyślny rozwój wydarzeń, a w konsekwencji i szczęście, którego doświadczamy, przydarza się tylko wtedy, gdy jesteśmy przygotowani do działania. W przeciwnym przypadku nadarzające się okazje przeciekają nam przez palce, pozostawiając jedynie żal, zazdrość i zawiść. Oto ta anegdota, którą Twyla Tharp zaczerpnęła z eseju „Why Write?” Paula Austera:
Jakie jest najlepsze narzędzie do zarządzania listami rzeczy do zrobienia?
Ten temat wraca jak bumerang. Kolejne generacje czytelników Biznesu Bez Stresu ślą do mnie maile z pytaniem, jakie jest najlepsze narzędzie pozwalające zapanować nad sprawami do załatwienia. Moja odpowiedź od lat pozostaje niezmienna i brzmi: „Nie narzędzie jest ważne, ale metoda! Jaka? Getting Things Done (GTD) Davida Allena!”. Sprawie tej poświęciłem już artykuł „Wspólny mianownik” (przeczytaj go), ale dziś chcę dodać jeszcze jedno istotne spostrzeżenie.