Kategoria: x-a-propos

Zmiana codzienna

Leo Babauta opublikował niedawno ciekawy wpis „How to Change Your Life: A User’s Guide” [zenhabits.net] („Jak zmienić swoje życie. Podręcznik użytkownika”). We wpisie tym zwrócił uwagę na jedną bardzo ważną sprawę: wprowadzenie zmiany w życiu oznacza wprowadzenie jej na co dzień. Jeśli nie jesteś na to gotowy, to znaczy, że tak bardzo ci nie zależy.

Najlepiej jednak, jeśli oddam głos samemu autorowi, przytaczając początkowy fragment jego wpisu:


„Nigdy nie zmienisz swojego życia, dopóki nie zmienisz czegoś, co robisz codziennie.” – Mike Murdock

Zacznij od prostego pytania: „Kim chciałbym być?”.

Masz nadzieję kiedyś zostać pisarzem, muzykiem, projektantem, poliglotą, stolarzem, mangaką (rysownikiem mangi), przedsiębiorcą czy ekspertem w jakiejś dziedzinie?

Jak to zrobisz? Zapiszesz swój zamiar na kartce papieru, włożysz do butelki i wrzucisz do morza, wierząc, że się spełni? Nie. Wszechświat tego nie sprawi. Tylko ty możesz to zrobić.

Wyznaczysz sobie cel do zrealizowania do końca roku albo w ciągu najbliższych trzech miesięcy? Oczywiście, ale to nie załatwi sprawy. W rzeczywistości, jeśli przeanalizujesz swoje poprzednie dokonania, okaże się, że wyznaczanie długoterminowych celów bardzo często w ogóle nie działa. Ile razy taka strategia okazała się skuteczna w twoim przypadku?

Zamierzam, na bazie wielu, wielu eksperymentów, które przeprowadziłem w ciągu ostatnich 7 lat, ustanowić tu i teraz następujące prawo: nic się nie zmieni, dopóki nie wdrożysz zmiany codziennej.

Próbowałem tygodniowych planów działania, rzeczy robionych co drugi dzień, wielkich, odważnych celów miesięcznych i wielu innych tego typu kombinacji. Nic nie zadziałało oprócz zmian codziennych.

Jeśli nie masz ochoty uczynić czegoś zmianą codzienną, tak naprawdę nie chcesz zmienić swojego życia. Być może podoba ci się pomysł nauki rysowania, mówienia po japońsku, grania na gitarze, programowania w PHP itp., ale w rzeczywistości nie chcesz tego dokonać.


Z różnych beczek

Oto kilka cytatów, które ostatnio przemknęły przez mój świat:

  1. „W młodości często ładujemy się w kłopoty. Na starość to kłopoty ładują się w nas.” – Beverly Sills

  2. „Przebaczaj swoim wrogom, ale nigdy nie zapominaj ich nazwisk.” – John F. Kennedy

  3. „Nie obawiam się człowieka, który podczas jednego treningu powtórzył kopnięcie 10 tysięcy razy, ale tego, kto ćwiczył jedno uderzenie podczas 10 tysięcy treningów.” – Bruce Lee

  4. „Lepiej jest być nienawidzonym za to, kim się jest, niż kochanym za to, kim się nie jest.” – Andre Gide

  5. „Jeśli potrzebujesz budzika, to pomyśl o zmianie pracy.” – GS Elevator Gossip (@GSElevator)

  6. „Fakt, że większość ludzi jest zbyt tępa, żeby zrozumieć bezmiar swojej głupoty, stanowi spoiwo trzymające współczesne społeczeństwo w kupie.” – GS Elevator Gossip (@GSElevator)

  7. „Żeby nie marnować czasu, rozpoczynam każdą rozmowę telefoniczną od: ‚Bateria mi zdycha…'” – GS Elevator Gossip (@GSElevator)

  8. „Jeśli musisz w pracy nosić plakietkę ze swoim nazwiskiem, to znaczy, że nikogo nie obchodzi, jak się nazywasz.” – GS Elevator Gossip (@GSElevator)

  9. „Jeśli mógłbyś być dobry tylko w jednym, wybierz kłamanie. Wówczas będziesz dobry we wszystkim.” – GS Elevator Gossip (@GSElevator)

  10. „Ktoś, kto ma mniej niż ty, jest w tej chwili od ciebie szczęśliwszy.”

  11. „Im szybciej świat się zmienia, tym bardziej pozostaje taki sam.”

  12. „Zgodziłbym się z tobą, ale wtedy obaj bylibyśmy w błędzie.” – GS Elevator Gossip (@GSElevator)

Strzeż się Czerwonego Szlaczka

SZLACZEK

Zapewne większość ludzi na świecie obejrzała film „Matrix” i uznała przedstawioną tam wizję przyszłości za ciekawą, acz egzotyczną spekulację intelektualną. Mówiąc w skrócie, chodzi w nim o to, że maszyny wykorzystują ludzi do produkcji zasilającej je energii. Żeby zanurzone w mazi organizmy ludzkie nie psuły się i nie wariowały, do ich mózgów transmitowane są wrażenia z wirtualnego, nieodróżnialnego od rzeczywistości świata generowanego przez maszyny.

Dziś rano przebudziłem się z uczuciem, jakbym połknął czerwoną pastylkę. Nagle dostrzegłem, że Matrix to nie żadna spekulacja. Matrix już jest! I to nie w formie wymyślnego, bezpośredniego podłączenia wiązki kabli do włókien nerwowych, ale w postaci komunikujących się ze sobą urządzeń elektronicznych: komputerów, tabletów i telefonów komórkowych. Każde z tych urządzeń z osobna można porównać do pojedynczej mrówki, która nie wykazuje szczególnej zmyślności, ale ich miliardowa zbiorowość jest mrowiskiem dysponującym wspólną inteligencją znacznie przewyższającą wszelkie ludzkie wyobrażenia.

„Hola, hola, drogi TesTequ!” – zakrzyknie w tym miejscu chór czytelników. – „Żeby tak było, te komputery, tablety i telefony musiałyby się ze sobą jakoś komunikować!”

„A Internet, Wi-Fi i sieci komórkowe n-tej generacji to co?” – odpowiadam bez zmrużenia oka.

„He, he, he!” – na to chór czytelników. – „Przecież urządzenia wymieniają między sobą tylko komunikaty przyrządzone przez ludzi!”

No właśnie…

Czy aby na pewno?

I nie chodzi mi tu wcale o wirusy komputerowe, które są tylko szkodliwymi mikrobami stworzonymi przez ludzi, bakcylami w równym stopniu zaburzającymi działanie ludzkiej, jak i matriksowej inteligencji.

Rzecz w tym, że urządzenia stanowiące Matrix komunikują się ze sobą oraz sterują działaniami ludzi na zupełnie innej zasadzie, którą właśnie dziś odkryłem. Jest to tytułowy:

Czerwony Szlaczek

Przypomnij sobie, co się dzieje, gdy w edytorze tekstu, na przykład Microsoft Wordzie, zrobisz drobny błąd. Oprogramowanie podkreśli czerwonym szlaczkiem wyraz, którego nie ma w swoim słowniku, a następnie podpowie jego właściwą formę. Podobne mechanizmy są obecnie wbudowane w edytorach przeglądarek internetowych i w systemach pocztowych, takich jak Gmail. Telefony komórkowe również od lat posiadają słowniki, które podpowiadając właściwe słowa, pomagają szybko komponować SMSy oraz inne teksty. Czasami wystarczy naciskać tylko pierwsze litery wyrazów, żeby wprowadzić logiczną wiadomość.

Zastanów się jednak, czy nie zauważyłeś, że czasami podpowiedzi komputerów, tabletów i telefonów są nieco dziwne. Pamiętam, jak kiedyś Word nie znosił słowa „Suwałki”, a w kolejnej wersji uwielbiał słowo „doświadczeniemi” zamiast „doświadczeniami”.

I to jest właśnie ta metoda komunikowania się maszyn ze sobą. Te drobne, pozornie przypadkowe podmiany wyrazów stanowią „ślady informacyjne”, które są w stanie zwęszyć inne maszyny – członkowie matriksowej społeczności. Mrówki wykorzystują do tego celu feromony, a komputery ortografię.

Ludzie tak przyzwyczaili się do maszynich podpowiedzi, że często nawet nie sprawdzają, co napisali. Matrix zrozumiał, że jest to doskonała metoda informacyjnego zlepiania zbiorowej inteligencji, a w kolejnym etapie – wpływania na ludzkie zachowania.

Pamiętaj o tym, gdy kiedyś otrzymasz od znajomego dziwny SMS – na przykład taki:

„Wesołego Śniegusa Dyngusa!”

Nie daj się zwieść! To oczywiste przejęzyczenie jest bez wątpienia dziełem matriksowego telefonu, a nie obsługującego go człowieka. Wszak śnieg w Lany Poniedziałek to oczywista bzdura!

Nieprawdaż?

Śniegus Dyngus

Zależy ci?

Szybko udało się wykryć winnych klęski polskich piłkarzy w piątkowym meczu eliminacyjnym mistrzostw świata z Ukrainą na Stadionie Narodowym. Bramkarz naszej reprezentacji Artur Boruc stwierdził:

Ukraińcom bardziej zależało.

To zdanie jest być może najważniejszym zdaniem wyjaśniającym, dlaczego jedni osiągają sukcesy, a inni nie.

Wiedza i umiejętności są bardzo ważne, ale nie znaczą nic, gdy człowiekowi nie zależy. Po świecie pałętają się całe tabuny niespełnionych artystów i napęczniałych wiedzą geniuszy. Czekają tylko, aż ktoś ich odkryje. Aż ktoś poda im piłkę. A tymczasem trzeba gryźć trawę i zasuwać jak mały samochodzik.

  • Bill Gates nie stworzyłby swojego imperium, gdyby mu nie zależało. Rzucił szkołę i wyczerpany pracą nieraz nocował na podłodze pod biurkiem w pierwszej siedzibie Microsoftu w Albuquerque (Nowy Meksyk) z dala od domu rodzinnego.
  • Steve Jobs krzyczał, ryczał, płakał, szantażował, podlizywał się i bezczelnie kłamał (tego akurat nie polecam), ponieważ bez kompromisów dążył do realizacji swoich celów.
  • Richard Branson zawsze był zdeterminowany, żeby robić fajne rzeczy i dobrze się przy tym bawić, traktując problemy jako wyzwania i robiąc to, co inni uważają za niemożliwe.

A ty?

Czy tobie zależy?

Na czym?

Nie kłam!

Jak bardzo?

Nie kłam!

Bardziej niż twoim konkurentom?

Ile jesteś w stanie poświęcić, żeby osiągnąć wyznaczone cele?

Będziesz gryzł trawę, zasuwał i dochodził do każdej piłki? Nawet nie swojej?

I to nie tylko podczas meczu, ale także na każdym treningu?