Kategoria: x-a-propos

Do czego służą pieniądze?

„Pieniądze są szkłem powiększającym, przez które widać, kim naprawdę jesteś.” – Tim Ferriss

Jak to rozumieć?

Im więcej masz pieniędzy, tym mniej musisz dbać o to, co ludzie o tobie powiedzą. Coraz częściej stać cię na luksus „bycia sobą”. I coraz bardziej twoja natura wyłazi spod maski, pod którą się wcześniej skrywałeś.

Wreszcie możesz być szczery i wygarniać głupkom, że są głupi, biednym, że są głupi, mniej zaradnym, że są głupi, słabiej wykształconym, że są głupi…

Tylko…

Czy w ten sposób czynisz świat lepszym?

Czy może tylko odreagowujesz swoje kompleksy i lata upokorzeń, kiedy to tobie ktoś mówił, że jesteś głupi?

„Wiele osób jest aż tak bardzo biednych, że jedyną rzeczą, którą mają, są pieniądze.” – Rodolfo Costa

Dlaczego?

Bo pieniądze szczęścia nie dają, jeśli są wszystkim, co masz!

Życzę ci, żebyś miał okazję sprawdzić swój stosunek do tych dwóch spostrzeżeń i wyciągnąć wnioski, które uczynią cię szczęśliwszym.

Na kogo głosować?

Prawdziwy bohater i symbol naszych czasów – bezwzględny kongresman Frank Underwood, którego w serialu „House of Cards” gra Kevin Spacey – spotyka się w jednym z odcinków z zarzutem, że bezczelnie kogoś okłamał. Oświadcza wówczas:

– Zrewidowałem jedynie parametry mojej obietnicy!

Zdanie to stanowi esencję dzisiejszej polityki podporządkowanej jedynemu celowi: zdobyciu i utrzymaniu władzy.

Nie miej więc złudzeń i nie narzekaj, że programy wyborcze błyskawicznie blakną po wyborach, a budowa metra, obwodnicy czy mostu gwałtownie przyspiesza przed następnymi. To naturalna kolej rzeczy, masz bowiem zaszczyt uczestniczyć w wielkim eksperymencie globalnego wdrożenia słynnego dowcipu o Radiu Erewań:

Słuchacze pytają:
– Czy to prawda, że w Moskwie rozdają samochody?
Radio Erewań odpowiada:
– Tak, to prawda, ale nie samochody, tylko rowery, nie w Moskwie, a w Leningradzie i nie rozdają, tylko kradną.

Miłego głosowania!

Na kogo?

Najlepiej na kogoś, kogo dobrze znasz – na przykład na sąsiada, któremu możesz skutecznie uprzykrzyć życie, gdy zawiedzie twoje oczekiwania.

Bo wybory są nie dla kraju, województwa, miasta, dzielnicy czy wsi.

Nawet nie dla żadnej partii politycznej!

Wybory są DLA CIEBIE!

Tchórzostwo, oportunizm czy zdrowy rozsądek?

„Wyznaję filozofię Gichina Funakoshiego, mistrza karate shotokan, które trenuję od lat: w 99 proc. sytuacji, które mogą się skończyć źle dla ciebie i dla twoich bliskich, przepraszaj, negocjuj, uciekaj. Dopiero kiedy nie możesz uciec – broń się skutecznie. Powal przeciwnika jednym ciosem. Ale najlepiej tak, żebyś ostatecznie nie zrobił mu wielkiej krzywdy.” – Tymon Tymański w wywiadzie opublikowanym 25 października 2014 roku w Gazecie Wyborczej.

No właśnie…

Co sądzisz o takiej postawie, Drogi Czytelniku?

Zdrowe porównania

Porównywanie się z bliźnimi uznawane jest za niezdrowy nawyk prowadzący do zazdrości i zawiści, bądź wręcz przeciwnie – do poczucia wyższości i nieomylności.

Jest jednak jedna osoba, z którą warto się porównywać.

Porównuj się z samym sobą. Wcześniejszym samym sobą.

W ten sposób możesz łatwo ocenić, czy twoje sprawy idą w dobrym kierunku, co osiągnąłeś w życiu i gdzie powinieneś skupić swoją uwagę, żeby następne porównanie wypadło (jeszcze) lepiej.

A oto kilka przykładów z mojego życia:

  • Wiele lat temu byłem redaktorem naczelnym studenckiej gazetki ściennej mogącej poszczycić się setkami aktywnych czytelników (ich aktywność mierzyliśmy liczbą dopisywanych komentarzy i obelg oraz częstotliwością kradzieży najpopularniejszych artykułów). Dziś jestem autorem BIZNESU BEZ STRESU – blogu o zasięgu ogólnopolskim, mogącym poszczycić się tysiącami uważnych czytelników.
  • Kiedyś jeździłem maluchem i z zazdrością patrzyłem na wyprzedzające mnie mazdy. Potem przesiadłem się do poloneza, a teraz pomykam wygodną, niepsującą się toyotą i wcale nie zazdroszczę ojcu Rydzykowi jego skromnej, jak przystało na hierarchę Kościoła Katolickiego, limuzyny z kierowcą.
  • Przez wiele lat byłem dość samolubnym facetem, który przede wszystkim zajmował się swoją karierę zawodową i mierzył własnymi sukcesami wartość osiągnięć wszystkich otaczających go ludzi. Dziś rozumiem, że każdy ma prawo do radości i satysfakcji ze swoich dokonań oraz do mojego szacunku i uznania, ponieważ porównywanie jego dzieł z moimi nie ma żadnego sensu.
  • Wiele lat temu rozwiązałem problem wprowadzania wielkiej ilości danych z lokalnych placówek do komputera w centrali pewnej instytucji. Na sprzedaży tego systemu zarobiłem bardzo okrągłą sumkę. Ostatnio nie rozwiązałem żadnego istotnego problemu zawodowego i ten fakt daje mi trochę do myślenia…

Porównywanie się z wcześniejszym sobą to zdrowy proces, który pozwala zauważyć i zdyskontować własne sukcesy oraz umożliwia wyciągnięcie rozsądnych wniosków na przyszłość.

Szczerze polecam!