Kategoria: x-a-propos

Wszystko będzie dobrze

„Istnieją tylko dwa dni w roku, w których nic nie może być zrobione. Jeden nazywamy „wczoraj”, a drugi „jutro”. „Dzisiaj” jest właściwym dniem, aby kochać, wierzyć i żyć pełnią życia.” – Dalajlama

„Uważaj na siebie, ale nie przegap życia.” – Krzysztof Wysocki

„Jeśli coś ma swój początek, ma też i koniec. Pogódź się z tym, a wszystko będzie dobrze.” – Budda

Umowy śmieciowe w Los Angeles

Fajny film wczoraj widziałem. Na DVD. „Nightcrawler” (w polskiej wersji „Wolny strzelec”) z Jake’em Gyllenhaalem w roli głównej.

Niektórzy uważają, że jest to film o krwiożerczej, bezwzględnej naturze współczesnych mediów, ale je przychylam się do opinii Łukasza Muszyńskiego z Filmwebu, który twierdzi, że to opowieść o „self-made manie, energicznym przedsiębiorcy i bezkrytycznym konsumencie mass-mediów, drobnym bandziorze przemawiającym żarliwie w korponarzeczu – słowem o bohaterze na miarę dziwnych czasów, w jakich przyszło nam żyć”.

Koleś zatrudnia pracowników na bezpłatne staże, a gdy żądają podwyżki… nie, nie będę ci psuł przyjemności oglądania. Sam się przekonasz, co spotyka tych, którzy chcieliby więcej.

Na zachętę krótki cytat – przemówienie przedsiębiorcy do nowo zatrudnionych pracowników:

Gratuluję!
Zostaliście wybrani przez Video Production News, co jest dowodem uznania dla waszych dotychczasowych osiągnięć i wyjątkowych kwalifikacji. Wierzę, że dzięki ciężkiej pracy i zaangażowaniu zaliczycie ten staż i będziecie kontynuować karierę jako pełnoetatowi pracownicy Video Production News. Z doświadczenia wiem, że najpewniejszą drogą na szczyt jest słuchanie i wypełnianie moich poleceń. Czasami możecie odczuwać dezorientację lub niepewność, ale pamiętajcie: nigdy nie proszę o coś, czego sam bym nie zrobił.

Chciałbyś pracować dla Video Production News?

Ręce do góry?

Win too early

Nikt nie spodziewał się, że godnie zmierzającego w kierunku drugiej kadencji Prezydenta Bronisława Komorowskiego na ostatnich metrach wyprzedzi nieznany szerzej doktor prawa Andrzej Duda.

Nie pierwszy to przykład i zapewne nie ostatni, kiedy na finiszu lider jest tak pewny zwycięstwa, że zwalnia, nasłuchuje aplauzu i nie spodziewa się, iż za jego plecami ktoś stara się odebrać mu laur zwycięzcy. Bardzo się stara.

Podobna sytuacja wydarzyła się na odbywających się właśnie mistrzostwach świata w lekkiej atletyce w Pekinie. Nie odpuszczająca do końca amerykańska zawodniczka Emily Infeld odebrała swojej koleżance z drużyny Molly Huddle „pewny” brązowy medal w biegu na 10 kilometrów. Nie wykonywała teatralnych gestów, tylko gnała do mety jak opętana, żeby wskoczyć na podium.

Dlatego nie zwalniaj kroku i nie unoś rąk w geście zwycięstwa przed przekroczeniem linii mety. Twój przeciwnik może tego nie zrozumieć. Uzna, że się poddajesz, i bezlitośnie ukarze twoją pychę!

Airotsih

Airotsih - historia od tyłu

Bezmyślne użycie w reklamie wódki zdjęcia dokumentującego tragiczny epizod stanu wojennego wywołało falę słusznego oburzenia. Producent trunku przeprosił i wytłumaczył się swoją nieświadomością. To zamknęłoby sprawę, gdyby nie przykra konstatacja, że dzisiejsza młodzież, jeżeli już cokolwiek wie o historii, to prędzej o Grecji i piramidach niż o Solidarności i Powstaniu Warszawskim.

Nie ujmując wagi żadnemu elementowi dziejów naszej cywilizacji, uważam, że tak być nie powinno. Dlaczego więc tak jest? Ponieważ na kolejnych szczeblach edukacji (szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum) historia jest za każdym razem „wałkowana” od początku, czyli od, skądinąd istotnej, starożytności. Bardzo często z powodu braku dyscypliny dydaktycznej i zbyt szerokiego, życzeniowo określonego zakresu materiału, w ostatniej klasie brakuje już czasu na historię najnowszą. Na historię rodziców, dziadków i pradziadków.

Mam inny pomysł – związany z tytułem tego wpisu. No właśnie: czy ktoś się domyślił, co to słowo oznacza? To „historia” napisana wspak. Wspak czyli od tyłu.

Taka jest moja, ogłoszona wczoraj na Twitterze, koncepcja. Uczmy młodych ludzi historii, zaczynając od nich samych, od ich rodzin i otoczenia, w którym dorastają. Niech pytają „dlaczego?”. Dlaczego jest tak, jak jest, co się do tego przyczyniło i jaką rolę odegrali w tym ich rodzice i dziadkowie. A jak na sytuację dziadków wpłynęło pokolenie pradziadków? I tak dalej, i tak dalej. Dociekanie przyczyn tego, co zaszło, przypomina pracę detektywa. Jest czymś zupełnie innym niż nudne wklepywanie faktów i dat. Jest czymś naturalnym dla każdego dziecka!

Czy ktoś z historyków podjąłby się napisania takiego programu nauczania?

Czy Ministerstwo Edukacji Narodowej dopuściłoby do jego stosowania?

Tego nie wiem. Ja rzucam pomysł, a wy go łapcie! ;-)