Dziś czas na historię Edyty z Włocławka, która będąc na skraju załamania nerwowego, szczęśliwie została jedną z pierwszych pacjentek profesora Zygfryda Spokojnego. W wyniku kuracji, której główne założenia znajdziesz w artykule „Zespół Nadmiernego Lenistwa – diagnoza i terapia (*)”, jej życie odmieniło się całkowicie i dziś jest bierną propagatorką Lenistwa Intencjonalnego. Przeczytaj, jeśli chcesz się zmotywować… do niczego!
Zespół Nadmiernego Lenistwa (ZNL): Nowe spojrzenie na rzekomą „niechęć do pracy”
AUTORZY
prof. Zygfryd Spokojny, Instytut Inercji Mentalnej
dr Jan Nudniewicz, Centrum Bierności Klinicznej
Załącznik B. Przypadek Edyty z Włocławka
Edyta, lat 38, wychowała się we Włocławku w rodzinie robotniczo-inteligenckiej. Jej rodzice, pragnąc zapewnić jedynaczce dostatnie dzieciństwo i godne wejście w dorosłość, kultywowali modną na przełomie XX i XXI wieku kulturę zapierdolu. Urabiali sobie ręce po łokcie, a Edyta mimowolnie nasiąkała tym podejściem do życia. Jej matka często mówiła: „Żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce!”, ale zaciskała zęby i brała się za mycie okien. Kiedy Edyta zwlekała z napisaniem wypracowania z polskiego, jej zatroskany ojciec filuternie szydził: „Jutro, ach jutro ja wszystko zrobię, a dzisiaj jeszcze odpocznę sobie”. I zawstydzona Edyta siadała do odrabiania pracy domowej.
Dzięki temu narzuconemu przez rodziców reżimowi pracy Edyta z wyróżnieniem ukończyła przedszkole, szkołę podstawową, gimnazjum i liceum, a następnie dostała się na studia na Wydziale Marketingu Internetowego włocławskiej Wyższej Szkoły Hotelarstwa i Gastronomii. Za swoją pracę magisterską pod tytułem „Skuteczna komunikacja w internecie na przykładzie polityki informacyjnej włocławskiego magistratu” otrzymała ocenę celującą oraz nagrodę Prezydenta Miasta.
Te laury umożliwiły jej zdobycie pracy w renomowanej warszawskiej agencji marketingowej SEO Mateo Sp. z o.o. Zaczęła piąć się po kolejnych szczeblach kariery zawodowej – od młodszej specjalistki ds. obsługi klienta aż do stanowiska dyrektorki kreatywnej. I wtedy dopadł ją Zespół Nadmiernego Lenistwa. Przestało jej się chcieć. Zderzenie tego uczucia z całym bagażem wyniesionego z domu wychowania przeraziło ją i wpędziło w głęboki dyskomfort emocjonalny, który objawiał się chronicznym napięciem, lękami i zespołem poniedziałkowego przerażenia. Postanowiła więc skorzystać z pomocy specjalisty.
Niestety za radą przyjaciółki trafiła do słynnej wśród pracowników agencji marketingowych kliniki doktora Lecha Wąsacza, który każde schorzenie, a w szczególności ZNL, leczył elektrowstrząsami. A kiedy one zawodziły, ordynował wykonanie lobotomii w celu odizolowania leniwej części mózgu od niedotkniętej jeszcze tym „schorzeniem” całej reszty.
Po trzech nieskutecznych, 450-woltowych elektrowstrząsach Edyta się opamiętała i przerwała kurację. Zamiast słuchać przyjaciółek, zwróciła się o radę do sztucznej inteligencji. A ta podsunęła jej sugestię zapoznania się z wynikami badań prowadzonych w Instytucie Inercji Mentalnej.
To był prawdziwy game changer!
Efekt odprężenia psychicznego, jaki uzyskała już po miesiącu stosowania autoterapii opracowanej przez prof. Spokojnego, sprawił, że zrozumiała, iż brak chęci do działania nie jest chorobą, lecz darem. Postanowiła skończyć z codzienną gonitwą za niczym. Wszak do niczego można równie dobrze dojść, stojąc w miejscu! To odkrycie odmieniło jej życie i zainspirowało do napisania dwóch popularnych książek propagujących ideę świadomej bezczynności: Rób mniej, żyj bardziej i Najtrudniejszy pierwszy krok – nie musisz go robić.
Żeby zaakcentować zmianę, jaka zaszła w jej życiu, Edyta wyprowadziła się ze stolicy do domku nad jeziorem, gdzie konsekwentnie praktykuje bierny stoicyzm. Polega on na akceptacji prostego faktu, że prawie wszystko oprócz lenistwa leży poza naszą kontrolą. Ono jest nasze i tylko nasze. Nikt za nas nie może być leniem!
W ramach swojej misji edukacyjnej Edyta założyła popularnego bloga „Nic nie robię i żyję”, na łamach którego nie opublikowała jeszcze żadnego wpisu. Dla okolicznej ludności stara się być wzorem, nie ucząc się niczego nowego, nie biegając, nie próbując wymyślnych diet i nie łowiąc ryb. Potrafi całymi dniami drzemać z przerwami na patrzenie w sufit i głaskanie kota. Jak sama twierdzi, jej dusza znalazła wreszcie ukojenie.
W wolnych od odpoczynku chwilach pracuje nad swoim trzecim dziełem, w którym rozprawia się z problemem multitaskingu. Nowoczesna psychologia utrzymuje, że człowiek nie jest zdolny do jednoczesnego wykonywania więcej niż jednego zadania, a przełączanie się między zadaniami zabiera nam zbyt wiele czasu i energii. W środowiskach wysokoaktywnych propagowany jest więc monotasking i wynalazki typu „praca głęboka” (ang. „deep work”) oraz „blokowanie czasu” (ang. „time blocking”).
Tymczasem dla osób intencjonalnie leniwych wielozadaniowość okazuje się banalna. O ile rzeczywiście nie da się robić wielu rzeczy na raz, to z powodzeniem można ich wszystkich jednocześnie nie robić. Doświadczalnie wykazano, że praktycznie każdy człowiek, nawet bez wstępnego treningu mentalnego, jest w stanie nie załatwiać dziesiątek tysięcy spraw w tym samym czasie i to bez zauważalnego spadku jakości tego, co nie zostało wykonane.
W głośnym wywiadzie dla „Głosu Włocławka” Edyta stwierdziła: „W momencie, w którym przestałam się starać i porzuciłam wszelkie ambicje, wszystko zaczęło się dziać samo. Albo i nie dziać. I to jest najpiękniejsze. Unoszę się bez ruchu w oceanie spokoju i pierwszy raz od wielu lat uśmiecham bez powodu. Czuję się naprawdę spełniona”.
Spytana o wskazówki, jak inni mogliby podążyć jej śladami, odpowiedziała: „Po prostu nie walcz ze swoim lenistwem. Zaakceptuj je i przytul, a wtedy wszystko samo się ułoży. Zacznij od prostego ćwiczenia: jeśli masz coś do zrobienia, odłóż to na pojutrze. Podchodząc w ten sposób do wszystkich zadań, będziesz miał dodatkowy dzień wolnego. A potem, gdy już nabierzesz wprawy, wydłużaj to odwlekanie w nieskończoność. I najważniejsze: jak ognia unikaj ludzi pełnych pasji – są zaraźliwi!”.
Dzięki swoim sukcesom Edyta z Włocławka stała się ikoną ruchu Lenistwa Intencjonalnego i obecnie wyznawcy tej niezwykle skutecznej filozofii życiowej zawsze żegnają się słowami: „O nic nie pytaj, bądź jak Edyta!”.
Zatem…
O nic nie pytaj, bądź jak Edyta!
= = =
(*) To jest tekst satyryczny. Przed użyciem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każda satyra niewłaściwie stosowana zagraża twojemu życiu lub zdrowiu.
Jedna myśl w temacie “Zespół Nadmiernego Lenistwa – przypadek Edyty z Włocławka (*)”