To jest porada inwestycyjna

PO-PROSTU-KUPUJ-150x150Jeśli interesujesz się inwestycjami, z pewnością wielokrotnie spotkałeś się z zastrzeżeniem, że „to nie jest porada inwestycyjna”. Blogerzy, celebryci i zwykli naganiacze używają tej formułki, żeby wymknąć się spod czujnego oka organów nadzoru nad rynkami finansowymi. Moja porada jest poradą inwestycyjną, ale dotyczy jedynie zdrowego rozsądku, a nie rekomendacji, w co inwestować. Oto ona:

Inwestując, musisz pamiętać, że druga strona transakcji wie swoje.

Co to oznacza?

Jeśli posiadane przez ciebie akcje ostatnio zwyżkowały i zamierzasz je sprzedać, to miej na uwadze, że według kupującego bardzo się mylisz. Człowiek po drugiej stronie transakcji liczy na dalsze wzrosty i cena, którą ty uważasz za zbyt wysoką, jest dla niego wciąż bardzo atrakcyjna.

Niezależnie od nastrojów panujących na rynku cena zawsze odzwierciedla równowagę między optymistami i pesymistami. A najistotniejsze jest to, że nigdy nie wiadomo, kto ma rację. Niezależnie od tego, czy wierzysz w świetlaną przyszłość, czy wręcz przeciwnie – uważasz, że stoimy na skraju przepaści, zawsze jest ktoś, kto widzi to inaczej. Dzięki temu – i właściwie tylko dzięki temu – transakcje dochodzą do skutku.

Czy fakt, że możesz się mylić, powinien cię powstrzymywać przed inwestowaniem na giełdzie? Absolutnie nie! Tylko rób to z głową. Przeczytaj kilka mądrych książek (na przykład „Psychologię pieniędzy” i „Po prostu kupuj”, a potem przemyśl, po co chcesz inwestować, opracuj swoją strategię i zacznij ją konsekwentnie stosować. Jeśli strategia zadziała i będziesz się dobrze z nią czuł, to super! W przeciwnym przypadku po prostu ją zmodyfikuj. Powodzenia!

* * *

Jeśli podobał ci się ten artykuł

albo

ZOSTAN-PATRONEM-BBS-2000x200

2 myśli w temacie “To jest porada inwestycyjna

  1. Tak często spotykane zdanie w zachodnich treściach, „to nie jest porada inwestycyjna”, bierze się stąd, że Amerykanie posiadają irytującą manierę obwiniania każdego, tylko nie siebie za własną „wtopę” – a następnie podawanie tej osoby do sądu. – To nie moja wina, że ulokowałem pieniądze w tej totalnie niewiarygodnej inwestycji, której nawet nie chciało mi się sprawdzić. To wina tego Chrisa – to on mi tak doradził!… I oni te procesy wygrywają!
    Nawet nie chce mi się tego komentować.
    No ale kiedy umieścisz magiczne zdanie, że „to nie jest porada (itd.)”, to nagle już wszystko jest w porządku – możesz napisać całą książkę porad medycznych, bylebyś tylko opatrzył je wszystkie informacją, że w żadnym razie nie są to porady medyczne i nie należy tak traktować tych artykułów 😉 – wszystko będzie dobrze.
    Oczywiście to podejście w żadnym wypadku nie jest zarezerwowane dla Amerykanów – rozpropagowało się na cały zachodni świat, więc i u nas ludzie wygrywają takie procesy: spierdzieliłeś się z mostu do rzeki? TO NIE TWOJA WINA!!! Bo kto tu postawił ten most?! 😉
    Aczkolwiek nasi twórcy różnej maści – zwłaszcza „kałcze”, jeszcze tego nie czują: udzielają na prawo i lewo poważnych porad (bardzo często: nawet nie ze swojej działki), nie rozumiejąc, jak wielka to odpowiedzialność. Bo nawet nie chodzi o możliwość bycia podanym do sądu w przypadku złego rezultatu, lecz o kwestię konsekwencji w życiu tego człowieka…

    P.S. Rozgadałem się, ale artykuł na 5 gwiazdek ⭐⭐⭐⭐⭐ i bardzo za niego dziękuję! 😎

    Polubienie

  2. @Pan_Paweł: Dzięki za ten celny komentarz i 5 gwiazdek. Prawnicy opanowali wszystkie dziedziny życia. Ale kuriozalne jest to, że obrona przed nimi jest tak banalna – wystarczy napisać, że „to nie jest porada inwestycyjna” albo „producent nie gwarantuje, że oprogramowanie spełni wszelkie oczekiwania użytkownika” i po sprawie.

    Polubienie

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.