Dziś mam dla ciebie dziwne pytanie: „Co naprawdę robisz, kiedy robisz to, co robisz?”. Z pozoru głupie, bo przecież, jeśli coś robisz, to właśnie to robisz. Nad czym tu się zastanawiać? Tymczasem bardzo często robiąc jedno, załatwiamy całkiem inną sprawę.
Na przykład berbeć w wózku drze się na spacerze nie dlatego, że chce wypłoszyć wszystkie żywe stworzenia w promieniu pół kilometra, ale dlatego, że mu mokro, głodno, za ciepło albo za zimno.
Uczeń, który w szkole dręczy kolegów, rzadko robi to dlatego, że jest sadystą. Znacznie częściej chce zdobyć „poważanie” wśród rówieśników i status „twardziela nad twardzielami”. Udaje mu się to tylko wtedy, kiedy wokół nie ma osoby, która obnażyłaby brak logiki w jego działaniu. Przecież prawdziwy twardziel nie ma powodu znęcać się nad słabszymi!
Uczniowie uczą się większości przedmiotów nie dlatego, że myślą o swojej przyszłości i „zdobywają bagaż wiedzy”, ale po to, żeby dorośli dali im już wreszcie spokój i się odczepili.
Janusz kupuje Lambo nie dlatego, że to wygodny samochód, i nawet nie dlatego, że lubi szybką jazdę (bo mało jest miejsc, gdzie można pędzić 300 km/h), ale po to, żeby zaimponować Grażynie i innemu Januszowi.
Wiele ludzkich działań to pozory – robienie zupełnie czegoś innego niż wydałoby się na pierwszy rzut oka.
Tymczasem szczęśliwe życie zaczyna się dopiero wtedy, kiedy zaczynasz robić to, co naprawdę robisz. Kiedy czerpiesz bezpośrednią, a nie pośrednią satysfakcję ze swojego działania. Na przykład zjeżdżasz na nartach po stoku i zostawiasz perfekcyjny ślad w nietkniętym nartami innego narciarza, świeżo spadłym śniegu. Nie interesuje cię, czy ktoś podziwia twoją maestrię, czy nie, bo ona sama w sobie jest wartością i twoim ostatecznym celem.
I tego ci życzę! Po prostu rób to, co robisz!
* * *
Jeśli podobał ci się ten artykuł
albo

Zazwyczaj za późno się orientujemy, że można przestać zaspokajać czyjeś rzeczywiste lub wyimaginowane potrzeby i zacząć robić to, co samemu sprawia radość lub przyjemność. Problemem jest identyfikacja własnych potrzeb.
Sztuka oderwania się od spełniania czyichś oczekiwań jest trudna; chyba już kiedyś o tym pisałeś.
PolubieniePolubienie
O_R: Ostatnio się zastanawiam, jakie potrzeby zaspokajam, pisząc Biznes Bez Stresu… ;-)
PolubieniePolubienie
Hmm… Czyje?
PolubieniePolubienie
O_R: Jakie swoje potrzeby zaspokajam. Bo jeśli chodzi o czytelników, to – sądząc po komentarzach – głównie Twoje. :-)
PolubieniePolubienie
Nie wiem, co odrzec. Z jednej strony łechce moje ego, ale z drugiej w tym momencie przypomina mi się opowieść jednego muzyka:
-„Spotkałem wczoraj dawno niewidzianego kumpla.
Fajną płytę wydałeś w zeszłym roku – mówi kumpel.
Dzięki, pogadaliśmy i rozeszliśmy się.
A ja, k&%$#@ , przez dwa lata zastanawiałem się, kto mógł kupić drugi egzemplarz mojej płyty. Bo pierwszy – teściowa…”
PolubieniePolubienie