W miniony wtorek byłem na pogrzebie. Towarzyszyłem mojej znajomej w jej ostatniej ziemskiej drodze. Odprowadzał ją tłum ludzi, którzy ją kochali, lubili i cenili, dla których była antidotum na wszystkie troski i zmartwienia. Piękna pogoda stanowiła niezbity dowód, że przyroda zignorowała nadejście kalendarzowej jesieni. Bezchmurne niebo, gorące słońce i lekki wiatr, który przynosił ochłodę, sprawiły, że pomyślałem: „Cóż za piękny dzień, żeby odejść…”. Ale…
Ale po uroczystości, kiedy już wracałem do domu, w mojej głowie zaświtała inna myśl. Myśl, która z jednej strony pozostawała w kontrze do tej pierwszej, ale z drugiej strony w całkowitej z nią zgodności. Pomyślałem sobie: „Cóż za piękny dzień, żeby pozostać…”. Szczególnie, jeśli ma się dla kogo pozostać i do kogo wrócić. Takim dniem należy się napawać, chłonąć go i cieszyć się nim niezależnie od jakichkolwiek okoliczności. Przecież szkoda, żeby przeminął niezauważony.
Piękno jest niezależne od naszych emocji. Widzimy je, kiedy jesteśmy szczęśliwi, ale spróbujmy również dostrzec, kiedy smutek wdziera się do naszych serc. Bo to my wybieramy, czy otaczające nas piękno nam umknie, czy nie.

* * *
Jeśli podobał ci się ten artykuł
albo
