Nie, to nie będzie artykuł o niesolidnych budowlańcach, remontowcach i nierzetelnych usługodawcach wszelkiej maści. Dziś chcę zwrócić twoją uwagę na pewien ciekawy fenomen psychologiczny, który psuje całą zabawę w inwestowanie pieniędzy na giełdzie. Ten fenomen polega na tym, że co by się nie działo, zawsze możesz być niezadowolony.
Powiedzmy, że masz 10 tysięcy do zainwestowania i za połowę tej sumy kupujesz akcje Apple. Pozostałe pięć tysięcy postanawiasz trzymać w odwodzie na wypadek spadków na giełdzie, bo wtedy dokonasz jeszcze korzystniejszego zakupu. Zatem masz akcje warte 5 tysięcy i 5 tysięcy w gotówce. Gotówkę tę co prawda pożera inflacja, ale całość twojej strategii wygląda dość rozsądnie, prawda?
Tyle że później, niezależnie od rozwoju sytuacji, zawsze będziesz w stanie znaleźć racjonalny powód do niezadowolenia:
- Jeśli kurs Apple się nie zmieni, możesz być niezadowolony z wydania pięciu tysięcy na akcje, które nie przyniosły żadnego zysku. Przecież mogłeś te pieniądze wrzucić na lokatę albo kupić za nie obligacje i miałbyś odsetki. Niewielkie, bo niewielkie, ale zawsze.
- Jeśli kurs Apple wzrośnie, możesz być niezadowolony, że nie kupiłeś tych akcji od razu za wszystkie pieniądze, i rozpamiętywać, jakim to beznadziejnym okazałeś się asekurantem.
- Jeśli kurs Apple spadnie, możesz być niezadowolony, że nie powstrzymałeś się od zakupu, bo przecież teraz za tę samą kwotę kupiłbyś znacznie więcej akcji producenta iPhone’ów.
I tak źle, i tak niedobrze. Albo jeszcze gorzej. Tylko usiąść i płakać.
Chyba że przypomnisz sobie słynne powiedzenie: „Analiza wsteczna zawsze skuteczna”.
W książce „Teraz! Jak już dziś zmienić jutro?” napisałem, że aby nie żałować swoich decyzji, trzeba zawsze pamiętać, w jakich okolicznościach się je podejmowało. Problem w tym, że nasza pamięć jest zawodna i to zawodna w szczególny sposób: na rzeczywiste wspomnienia nakłada filtr późniejszych wydarzeń. Wydaje nam się, że to, czego dowiedzieliśmy się później, wiedzieliśmy już wtedy, kiedy podejmowaliśmy daną decyzję. A to prowadzi do oczywistego wniosku: „Jaki ja byłem głupi! Przecież mogłem postąpić inaczej!”.
Otóż nie. Nie byłeś głupi i nie mogłeś postąpić inaczej. Po prostu twoja pamięć płata ci figle i wywołuje twoje niezadowolenie.
Jaka jest na to rada?
Prowadź dziennik!
I nie chodzi mi o jakieś tam zapiski o wszystkim i o niczym, ale Dziennik Inwestora (albo ogólniej Dziennik Decydenta). Zawsze kiedy masz do podjęcia jakąś ważną decyzję, wyjmij ten dziennik i zapisz w nim tok swojego rozumowania, argumenty za i przeciw, dane, które wziąłeś pod uwagę, wnioski, jakie wyciągnąłeś, i wybór, jakiego ostatecznie dokonałeś. Opatrz całość datą i schowaj do szuflady.
A potem, kiedy najdzie cię ochota, żeby być niezadowolonym, wróć do swoich notatek i odśwież swoją pamięć. Ze zdziwieniem, a być może i z pewną satysfakcją przeczytasz wówczas, że miałeś racjonalne powody, żeby podjąć taką decyzję, a nie inną, na podstawie wiedzy, którą wtedy dysponowałeś. Jeśli ta wiedza okazała się niewystarczająca, zawsze możesz to naprawić – człowiek uczy się na błędach. A jeśli wystarczająca, poklep się po plecach, bo wykonałeś w przeszłości dobrą robotę, tylko zmieniły się okoliczności.
A jedno, czego ci zabraniam, to rozpamiętywać dawne decyzje na podstawie obecnej wiedzy. Nigdy tego nie rób!
* * *
Jeśli podobał ci się ten artykuł
albo
