Bardzo ciekawe spostrzeżenie zapodał ostatnio Tim Ferriss w podkaście Jamesa Altuchera. Powiedział, że w przypadku zmiany reżimu – czy to w firmie, czy w państwie – przedsięwzięcia zainicjowane przez odchodzącą władzę muszą zostać skasowane przez następców. Dlaczego? Już tłumaczę.
Dla nowych decydentów kontynuacja takich projektów stanowi podwójne zagrożenie:
- Jeśli przedsięwzięcie wypali i okaże się sukcesem, całą zasługę przypiszą sobie jego inicjatorzy, czyli poprzednicy realizatorów. Wniosek: to bez sensu się męczyć tylko po to, żeby potem ktoś inny zbierał laury.
- Jeśli przedsięwzięcie nie wypali i okaże się porażką, winni będą oczywiście realizatorzy. Wniosek: to bez sensu wystawiać się na oskarżenia, że nie umiało się przekuć pięknej idei w jeszcze piękniejszą rzeczywistość.
Niezależnie od tego, co przyniesie przyszłość, realizatorzy stoją na straconej pozycji. Kontynuacja nawet najlepszych pomysłów poprzedników zdecydowanie nie leży w ich interesie. Obiektywnie i racjonalnie.
Co zatem powinieneś zrobić, jeżeli w swojej organizacji z trudem doprowadziłeś do zainicjowania potrzebnego projektu, a tu nagle zmieniają ci szefa? Odpowiedź jest stosunkowo prosta, choć realizacja tego szczwanego planu wymaga inteligencji, zręczności i finezji.
Musisz lekko zmodyfikować swój projekt, wprowadzając do niego kosmetyczne poprawki, koniecznie zmienić mu nazwę i podsunąć nowemu szefowi jako całkiem nowe, lepsze od poprzedniego rozwiązanie problemu, z którym i tak będzie się musiał zmierzyć. Chodzi o to, żeby skasować starą inicjatywę i zastąpić ją taką samą, ale „całkiem nową”. Makiaweliczne? Z pewnością, ale czego się nie robi w imię dobrej sprawy, prawda?
Oczywiście w ogólnokrajowej polityce nie jest to możliwe, bo w niej nie chodzi o dobrą sprawę, tylko o zdyskredytowanie przeciwników. Kwestie kontynuacji poszczególnych przedsięwzięć są jedynie narzędziami w rozgrywce o władzę. Ale my tu, w Biznesie Bez Stresu, tym się nie zajmujemy. Nam chodzi o skuteczne działanie, a nie dostojne zasiadanie i aplauz gawiedzi. Jasne? No!
* * *
Jeśli podobał ci się ten artykuł
albo
