Komputery robią to, co nakazują im zainstalowane w nich programy. Te programy realizują różne funkcje. Jedne z tych funkcji są używane często, inne od czasu do czasu, a są też takie, o których wszyscy już dawno zapomnieli. Ludzie też tak mają. Na przykład często myją ręce, rzadziej nogi, a okna tylko od święta. No więc, wracając do komputerów, a dokładnie do komputerów rządowych, czy wiesz czego te komputery nie robią, mimo że powinny?
Odpowiedź na to – być może ocierające się o tajemnicę państwową – pytanie znalazłem w niespodziewanym miejscu. Na 336. stronie książki Abrahama Silberschatza i Petera B. Galvina „Podstawy systemów operacyjnych” przeczytałem:
Badania rzeczywistych programów wykazują jednak, że w wielu przypadkach cały program nie jest potrzebny. Na przykład:
- Programy często zawierają fragmenty przeznaczone do obsługi wyjątkowo pojawiających się błędów. Ponieważ błędy takie w praktyce występują rzadko (jeśli występują w ogóle), kod ich obsługi prawie nigdy nie jest wykonywany.
- Tablice, listy i wykazy mają często więcej przydzielonej pamięci, niż naprawdę potrzebują. Bywa i tak, że tablica o zadeklarowanych wymiarach 100 na 100 rzadko kiedy ma więcej elementów niż 10 na 10. Wykaz symboli w asemblerze może mieć miejsce na 300 symboli, choć przeciętny program ma mniej niż 200 symboli.
- Pewne możliwości i właściwości programu mogą być rzadko stosowane. Na przykład amerykańskie rządowe komputery od lat nie wykonywały programów równoważenia budżetu.
Obawiam się, że wspomniana wyżej przypadłość nie dotyczy jedynie amerykańskich komputerów rządowych. W większości krajów równoważenie budżetu poszło w zapomnienie, natomiast pełną parą pracują te fragmenty oprogramowania, które służą drukowaniu pieniędzy i projektowaniu banknotów o coraz wyższych nominałach. Nowa gotówka wlewa się na rynki finansowe strumieniami nie tylko w lany poniedziałek, ale przez cały rok. Wszystkiego najlepszego! ;-)
* * *
Jeśli podobał ci się ten artykuł
albo
