Kupiłem w przedsprzedaży kilka egzemplarzy świetnej książki Nicka Maggiulliego „Po prostu kupuj” wydanej w Polsce przez Michała Szafrańskiego. Mimo że przedsprzedaż jeszcze trwa, przesyłka już do mnie dotarła. Natychmiast wręczyłem jeden egzemplarz mojej córce, a ona powiedziała: „O, jaka gruba!”. Potem zajrzała do spisu treści i uradowana stwierdziła: „Na końcu jest podsumowanie! To może wystarczy tylko je przeczytać?”. Oboje się zaśmialiśmy, ale po chwili doszedłem do wniosku, że to jest genialny pomysł! Moja córka wymyśliła znakomitą metodę bezstresowego podarowania „Po prostu kupuj” osobie, która niezbyt lubi grube książki. Albo finanse. Albo jedno i drugie. Już tłumaczę:
Nie łudź się, że jeśli dasz bliskiej osobie prezent niezbyt zgodny z jej zainteresowaniami, to ta osoba się ucieszy i z ochotą zacznie poszerzać swoje horyzonty. Raczej wątpię. Z pewnością ma mnóstwo własnych spraw i jest „zarobiona po uszy”, więc grzecznie ci podziękuje, ale nie będzie „marnować” czasu na zgłębianie nudnych – jej zdaniem – wynurzeń Maggiulliego albo innego Szafrańskiego. Ludzi, o których nigdy w życiu nie słyszała.
Zrób inaczej!
Wręczając „Po prostu kupuj”, powiedz: „W tej książce znajdziesz wszystko o finansach osobistych i inwestowaniu oszczędności. Ale najlepsze jest to, że nie musisz jej całej czytać! Na końcu masz krótkie podsumowanie! Jak chcesz, możemy razem w kilka minut je przelecieć. Teraz albo później. A potem, jeśli coś cię zainteresuje albo jeśli coś wyda ci się zbyt piękne, żeby było prawdziwe, to sobie doczytasz! Wchodzisz w to?”.
Jeśli obdarowany od razu wyrazi swój „entuzjazm” (czytaj: zgodzi się z lekkim grymasem twarzy), kuj żelazo, póki gorące. Przeczytajcie razem zasady „Po prostu kupuj”. Nie naciskaj, nie przyspieszaj, nie „rozszerzaj” tematu. Daj głównym ideom zagnieździć się w sceptycznym umyśle. A kiedy skończycie, powiedz: „Teraz postaw książkę na półce, na widoku, żeby ci ciągle przypominała o skutecznym inwestowaniu i pomnażaniu twoich oszczędności!”.
Jeśli zaś obdarowany odmówi wspólnego przejrzenia podsumowania, nękaj go i nie ustawaj w wysiłkach, aż dopniesz swego, czyli albo razem przeczytacie podsumowanie, albo dowiesz się, że delikwent w międzyczasie sam pochłonął całą książkę. Namolność w słusznej sprawie nie jest niczym złym – stanowi dobry uczynek w czystej postaci.
Pamiętaj, że „Po prostu kupuj” jest EWENEMENTEM! Rzadko się zdarza, żeby polska wersja dobrej amerykańskiej książki była lepsza od oryginału!
* * *
A propos namolności. Muszę przyznać się do „winy”. Przyczyniłem się, choć na szczęście w niewielkim stopniu ;-), do całego tego zamieszania. W Przedmowie do polskiego wydania Michał Szafrański wspomniał o mojej zuchwałej namolności, za co mu serdecznie dziękuję! Ale nie z tego powodu, nie z wdzięczności za tę wzmiankę, namawiam cię do zakupu książki. „Po prostu kupuj” jest po prostu świetne i tyle!

* * *
Jeśli podobał ci się ten artykuł
albo
