Usłyszałem niedawno radę, że jeżeli ktoś się rozwodzi, należy mu pogratulować. Myślę, że to logiczne, choć nie każdy jest w stanie taką logikę zaakceptować. Podjęcie decyzji o definitywnym rozstaniu oznacza totalną przebudowę swojego życia i bardzo często konieczność podjęcia trudnych wyzwań i rozwiązania bolesnych problemów. Skoro więc ktoś się na to porywa, to znaczy, że kończący się związek naprawdę mu dopiekł. Czyli należy mu pogratulować, że wreszcie postanowił zerwać krępujący go łańcuch!
Oczywiście lepiej byłoby nie doprowadzać do sytuacji, w której rozstanie jest jedynym wyjściem. Zarówno w życiu osobistym, jak i w biznesie. Mimo że oficjalnym powodem rozwodów są zazwyczaj fakty i opinie na temat drugiej strony, moim zdaniem kluczową rolę w procesie rozkładu większości związków stanowi niedocenienie.
W przypadku małżeństw, partnerstw lub przyjaźni przyzwyczajamy się do rzeczy, które robi dla nas małżonek, partner lub przyjaciel. Zaczynają być one dla nas stałym elementem naszego krajobrazu. Takim jak drzewo, stół albo buty. Smaczny obiad, posprzątany dom, zadbane dzieci są czymś normalnym, czymś, czego powinniśmy się wręcz domagać, a za co nie musimy być wcale wdzięczni i nie musimy dziękować.
Nie doceniamy tego, co mamy, a jeśli nawet doceniamy, to nie mówimy o tym drugiej osobie. Nie mówimy jej, „bo przecież sama wie”. Może i wie, a może nie wie, ale na pewno przyjemnie byłoby jej usłyszeć z naszych ust, jak wiele znaczy dla nas to, co robi.
Podobnie jest w firmach – szczególnie w spółkach. Wspólnicy zawierają umowę, kto ile kapitału, wysiłku i zaangażowania włoży we wspólny sukces i potem się z tego rozliczają. Ale nawet najlepsza umowa nie obejmuje kwestii docenienia. Fakt wywiązywania się ze swoich obowiązków staje się czymś normalnym, niewartym uwagi i dobrego słowa. Jeśli o czymś się mówi, to raczej o niedociągnięciach i porażkach. Najpierw bezosobowo, z marsową miną, a potem po kątach, za plecami albo otwarcie, z impetem wodospadu.
Tak, niedocenienie w znacznie większym stopniu przyczynia się do rozwodów, niż nam się to wydaje. Dlatego zastanów się, kiedy ostatnio żona, mąż, dziecko, partner, przyjaciel czy wspólnik usłyszeli od ciebie dobre słowo. Być może tego nie widać, ale z pewnością czekają na docenienie. Nie na pusty komplement, ale właśnie na docenienie tego, co robią.
