W ostatni piątek osobiście nawiedziłem zorganizowaną przez Artura Wiśniewskiego konferencję PASYWNA REWOLUCJA. Miała ona na celu propagowanie zdrowego podejścia do zagospodarowywania swoich nadwyżek finansowych. A streścić to podejście można krótko za pomocą pierwszych dwóch słów tytułu świetnej prelekcji Jacka Lemparta „Sztuka nicnierobienia, czyli krótka historia ETF”.

Dlaczego nicnierobienie jest dla większości z nas najlepszą metodą inwestowania?
Odpowiedź jest prosta! Bo nie jesteśmy ani Warrenami Buffettami, ani Michałami Szafrańskimi! I to nie w sensie zamożności, ale pod względem naszych zainteresowań.
Pasją Warrena i Michała jest inwestowanie. Natomiast mnie, ciebie i tę dziewczynę w czerwonym kapeluszu pasjonują inne rzeczy – nasza praca, nasza rodzina, nasze hobby itp. Chcemy, żeby nasze oszczędności rosły albo żeby chociaż nie zjadała ich inflacja, ale zajmowanie się analizami rynku finansowego i badaniem kondycji poszczególnych spółek po prostu nas nie kręci.
Paradoksalnie okazuje się, że najlepszym rozwiązaniem tego dylematu jest… brak dylematu. Nie od dziś wiadomo, że portfele osób zmarłych dają lepsze zwroty inwestycyjne niż pieczołowicie pielęgnowane portfele aktywnych amatorów. Dlaczego? Ponieważ, jakby to makabrycznie nie zabrzmiało, zmarli nie kierują się emocjami. Coś kiedyś kupili i pozwalają rynkowi zarabiać. Nie wykonują niekorzystnych ruchów, które są specjalnością żywych inwestorów.
Te inwestycyjne sukcesy nieboszczyków dają się łatwo wytłumaczyć psychologicznym zjawiskiem zwanym skłonnością do działania. Polega ono na tym, że kiedy mamy jakiś problem do rozwiązania, preferujemy coś-robienie, ponieważ nicnierobienie kojarzy nam się z zaniedbaniem danej sprawy. Jest nawet takie powiedzenie, że „życie wynagradza działanie”, ale jestem pewien, że wymyślono je w czasach, kiedy ludzie „rzucali kamieniami w dinozaury” albo obcinali sobie członki mieczami. ;-)
W dzisiejszych czasach taka skłonność do działania prowadzi w amatorskim inwestowaniu do emocjonalnego reagowania na wahania koniunktury, co skutkuje zlecaniem transakcji kupna i sprzedaży w najgorszych możliwych momentach. Kiedy giełda rośnie jak na drożdżach, amator kupuje akcje na samym szczycie, żeby je potem w rozpaczy sprzedać, kiedy rynek się załamuje i sięga dna.
Wyobraź sobie ogrodnika, który w ten sposób pielęgnuje swoją ulubioną roślinę – roślinę, która lubi słońce. Wyobraź sobie, że w ciągu dnia przesadza ją trzy razy, żeby garaż sąsiada nie rzucał na nią cienia. Czy taka roślina przeżyje?
Oczywiście nikt nie zna przyszłości, więc nikt nie wie, kiedy skończy się hossa i zacznie bessa, i na odwrót, kiedy skończy się bessa i zacznie hossa. Skoro nikt niczego nie wie, to dlaczego nicnierobienie, czyli pasywne inwestowanie polegające na powstrzymywaniu się od emocjonalnych spekulacji i sukcesywnym powiększaniu zdywersyfikowanego portfela jest dla większości z nas najlepszą metodą inwestowania? Dlatego, że gospodarka światowa – jako całość – ciągle się rozwija. Ludzka produktywność rośnie, liczba ludzi rośnie, więc i wartość światowej gospodarki rośnie. Wystarczy więc inwestować w światową gospodarkę (a są na to sposoby), żeby zbierać plony tego rozwoju.
OK, rozpisałem się. Jeśli interesuje cię, jak inwestować pasywnie, czyli pozwalać, żeby pieniążki same troszczyły się o zysk dla ciebie, daj mi znać w komentarzu pod tym artykułem. Napiszę wówczas kolejny artykuł, w którym pokażę ci, jak rozsądnie inwestować w całą światową gospodarkę, nie tracąc czasu i nie płacąc nic pseudodoradcom, którzy pragną doradzać ci do ostatniego twojego grosza. ;-)
To jak? Chcesz żebym o tym napisał?

Napisz, Napisz. Bardzo lubię czytać Twoje wpisy, nawet jeśli nie ze wszystkimi sformułowaniami zgadzam się w pełni.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Tak, oczywiście chcę to przeczytać.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Czekamy na dalsze przemyślenia.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
@Paweł: Dzięki za motywację!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
@Mateusz: Dzięki za motywację!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
@Kuba: Dzięki za motywację!
PolubieniePolubione przez 1 osoba