Rok: 2015

Polska w ruinie – wizja lokalna

Na początku września wybrałem się sprawdzić, jak to jest z tą „Polską w ruinie”. W błyskawicznym, godnym Prezydenta lub Premiera, tempie przemierzyłem Jurę Krakowsko-Częstochowską i nie dość, że znalazłem tam ruiny, to jeszcze w wielu miejscach leżała legendarna „kamieni kupa”. A oto kilka dowodów, że nie zmyślam:

Ruiny Zamku w Olsztynie nieopodal Częstochowy:

Ruiny Zamku w Olsztynie

Ruiny Zamku w Ogrodzieńcu:

Ruiny Zamku w Ogrodzieńcu

Ruiny Zamku w Morsku:

Ruiny Zamku w Morsku

Ruiny Zamku w Mirowie:

Ruiny Zamku w Mirowie

Ruiny Zamku w Bobolicach. Słabo widoczne, ponieważ, zapewne na czas kampanii wyborczej, zostały przesłonięte optymistyczną dekoracją ;-) :

Ruiny Zamku w Bobolicach

Ruiny Zamku w Ojcowie. Na kupie kamieni:

Ruiny Zamku w Ojcowie

Ruiny Zamku w Rabsztynie:

Ruiny Zamku w Rabsztynie

Wstrząsające, nieprawdaż?

Gdyby miał się powtórzyć…

Obudziłeś się i wstałeś.

Zaczyna się nowy dzień.

Zastanów się:

  • Co byś dziś zrobił?
  • Czego byś dziś nie zrobił?
  • Jak byś się dziś odnosił do otaczających cię ludzi?
  • Jakich zachowań byś unikał?
  • Co byś dziś mówił?
  • Od powiedzenia czego byś się dziś powstrzymał?

gdybyś chciał, żeby ten dzień się powtórzył?

Wszystko będzie dobrze

„Istnieją tylko dwa dni w roku, w których nic nie może być zrobione. Jeden nazywamy „wczoraj”, a drugi „jutro”. „Dzisiaj” jest właściwym dniem, aby kochać, wierzyć i żyć pełnią życia.” – Dalajlama

„Uważaj na siebie, ale nie przegap życia.” – Krzysztof Wysocki

„Jeśli coś ma swój początek, ma też i koniec. Pogódź się z tym, a wszystko będzie dobrze.” – Budda

Marsjanin GTD

Wielokrotnie słyszałem, że „Marsjanin” jest znakomitą książką. W obliczu zbliżającej się premiery opartego na niej filmu postanowiłem dłużej nie zwlekać. I nie zawiodłem się. W dwa dni połknąłem to, co urodziło się w głowie autora – Andy’ego Weira.

To jest nowy gatunek literatury! Nie fantastyka naukowa, nie powieść podróżnicza, nie thriller, ale połączenie tego wszystkiego w coś, co można byłoby nazwać przygodowym blogiem realistyczno-naukowym. Większość książki stanowią chronologiczne zapiski głównego bohatera (blog) opisujące jego zmagania z oporną marsjańską rzeczywistością. Właśnie: RZECZYWISTOŚCIĄ! To, co autor opisuje, albo już jest, albo będzie możliwe w najbliższych latach. Nie ma tu żadnych teleportacji, podróży w czasie, lotów z ponadświetlną prędkością czy rękawic antygrawitacyjnych. Jest natomiast biurokracja NASA i durne wymogi współczesnych mediów oraz świata polityki.

Nie wiem, jaki wyjdzie z tego film, ale moim zdaniem „Marsjanina” nie da się przełożyć na język obrazów. To dziennik zawierający zadziwiające przemyślenia, sprytne obliczenia i pełne cynicznego humoru monologi wewnętrzne Marka Watneya. Dlatego zanim pójdziesz na ten film, koniecznie przeczytaj książkę. To nie jest takie trudne. Czyta się ją jak ekscytujący blog podróżniczo-przygodowy.

Dla mnie, entuzjasty metody Getting Things Done (GTD) Davida Allena, „Marsjanin” ma jeszcze jedną zaletę: propaguje podejście GTD. Stąd tytuł tego wpisu: „Marsjanin GTD”. Otóż główny bohater radzi sobie z każdym problemem w następujący sposób: wyznacza cel, który chce osiągnąć (Pożądany Wynik), i skupia się na Najbliższym Działaniu zbliżającym go do tego celu. Dopiero potem zajmuje się określaniem kierunku dalszych prac. GTD w czystej postaci!

Jeśli mój entuzjazm jeszcze cię nie zaraził, może zachęcę cię następującym cytatem, który dobrze oddaje ton całej książki:

Tak, z każdą burzą nadchodzi nieuniknione Czyszczenie Ogniw Słonecznych. Uhonorowana czasem tradycja obchodzona przez prawdziwych Marsjan, takich jak ja. Przypomina mi czasy, gdy dorastałem w Chicago i musiałem łopatą odgarniać śnieg. Uznanie dla mojego ojca; nigdy nie mówił, że to po to, by wzmocnić mój charakter lub nauczyć mnie wartości ciężkiej pracy.

– Odśnieżarki są drogie – mawiał – a ty za darmo.

Raz próbowałem poskarżyć się mamie.

– Nie bądź takim mięczakiem – powiedziała.

[Andy Weir, „Marsjanin”, s. 162]