Rok: 2014

Ataki pewności siebie

Jak najczęściej pozwalaj sobie na niekontrolowane ataki:

  • pewności siebie;
  • poczucia własnej wartości;
  • samouwielbienia.

To dobrze robi na:

  • duszę;
  • tuszę;
  • ciało;
  • cerę.

W większości przypadków ataki te nie wiążą się z niepożądanymi skutkami ubocznymi i nie szkodzą otoczeniu oraz zwierzętom domowym (w tym nierogaciźnie).

Miłego dnia i tygodnia!

Rezerwowanie czasu a GTD

Time Blocking

Wśród entuzjastów metody Getting Things Done Davida Allena rozgorzała dyskusja, czy rezerwowanie w kalendarzu dłuższego odcinka czasu na nieprzerwaną pracę nad jakimś tematem (tzw. „time blocking”) jest zgodne z obowiązującym w GTD kategorycznym zakazem wpisywania do kalendarza działań, które nie muszą być wykonane danego dnia i o danej godzinie. Najbliższe Działania należy umieszczać na niedatowanych listach kontekstowych i zabierać się za nie w miarę posiadanych możliwości, czasu, sił oraz subiektywnego znaczenia poszczególnych zadań.

Według zwolenników rezerwowania czasu odfajkowywanie kolejnych Najbliższych Działań w bieżącym Kontekście nie ma wiele wspólnego ze skupioną twórczą pracą pisarza, programisty, konstruktora czy menedżera nad kolejnym projektem. Bardziej przypomina to bezmyślne machanie wajchą na linii produkcyjnej.

Wątpliwości te rozwiał ostatnio David Allen ogłaszając swoje przemyślenia na ten temat:

GTD tak naprawdę polega na robieniu tego, co powinieneś zrobić, żeby zmaksymalizować swoją zdolność do skupienia się na tym, co właśnie robisz, i niemyślenia o tym, czego zrobić w danym momencie nie możesz. Jeśli rezerwowanie w kalendarzu dłuższych odcinków czasu pozwala ci wyciszyć umysł, to rób to. Jeśli zaś takie rezerwowanie tylko cię rozprasza, ponieważ nie dowierzasz, że naprawdę będziesz mógł wykorzystać ten czas zgodnie z planem, to nie rób tego. Przykro mi, ale nie mam w tym względzie lepszego pomysłu. I jeszcze jedno: spróbuj tej metody i jeśli zadziała, kontynuuj jej wykorzystywanie. Jeśli nie, po prostu będziesz miał jeszcze jedno doświadczenie pogłębiające twoją wiedzę na temat tego, jakie metody pracy służą ci najlepiej.

Komórkowe matki

W miarę upowszechniania się telefonów komórkowych z rosnącą trwogą obserwowałem, jak coraz więcej spacerujących z wózkami mam zatapiało się w bezprzewodowych konwersacjach z przyjaciółkami, znajomymi i rodziną, zamiast całą swoją uwagę skupiać na dziecku.

Co to będzie? – martwiłem się. – Wyrośnie nam całe pokolenie pozbawionych uczuć głąbów!

Tak mnie to gnębiło, że nie mogłem o tym przestać myśleć. I bardzo dobrze, ponieważ po wielu miesiącach rozpatrywania różnych aspektów zagadnienia wreszcie zrozumiałem, jak bardzo się myliłem!

Doszedłem bowiem do wniosku, że komórka w ręku matki pchającej przed sobą dziecięcy wózek to czynnik pobudzający rozwój młodego człowieka i umożliwiający tejże matce pozostanie przy zdrowych zmysłach!

Dlaczego?

Argumentów jest kilka:

  1. Wielogodzinne samotne spacery z początkowo niekumatym potomkiem przyczyniają się do wyobcowania, żeby nie powiedzieć zdziczenia towarzyskiego, matki. Zdawkowe rozmowy z napotkanymi ludźmi nigdy nie zastąpią głębszych więzi z rodziną i znajomymi, które z konieczności się rozluźniają. Nikt przecież nie będzie codziennie towarzyszył takiej matce w wędrówkach po okolicy, skoro nie musi. Komórka w znacznym stopniu rozwiązuje ten problem: zawsze można do kogoś zadzwonić i pogadać. O rzeczach ważnych i o dyrdymałach. Wyrwana z pieluchowego więzienia samotności mama jest pogodniejsza, co z pewnością odczuwa każde dziecko i… każdy mąż.
  2. Dziecko cały czas słyszy głos matki i, nawet jeśli nie jest w stanie jej zobaczyć, wie, że ta czuwa gdzieś w pobliżu. I czuje się bezpiecznie pośród innych ulicznych odgłosów, które nie zawsze brzmią przyjaźnie.
  3. Dziecko cały czas słyszy mowę ludzką. Nie jakieś „a ti, ti, ti” albo „a cio to tu paćsi na mnie”, albo „ojojoj, cmok, cmok”, tylko normalne, dorosłe słowa: „wiesz, kupiłam sobie taką niebieską bluzeczkę z koronkowym wykończeniem” albo „słyszałaś, że Klara jest w ciąży?”, albo „no ćwok jakiś: zaprosił ją, a potem sama musiała zapłacić za kawę”. Wbrew pozorom osłuchanie się z prawdziwymi słowami, lepiej lub gorzej składanymi w zdania, już od pierwszych dni kształtuje i wzmacnia możliwości umysłu w zakresie zdolności językowych. Naśladowanie przez dorosłych języka dzieci jest szkodliwe, ponieważ uczy mózg rozpoznawania niewłaściwych wzorców dźwiękowych, opóźniając jego rozwój zamiast stymulować.

Dziewczyny!

Nie krępujcie się!

Gadajcie jak najęte przez te swoje komórki!

Słuchając rozmów, wasze dziecko uczy się i wychowuje znacznie lepiej niż podczas tradycyjnych sesji niezrozumiałego gaworzenia!

GTD to potężna broń

GTD (metoda Getting Things Done Davida Allena) jest potężną bronią.

Konsekwentnie stosowana radykalnie zwiększa twoją świadomość sytuacyjną.

Zdobywasz w ten sposób przewagę, którą możesz wykorzystać na dwa sposoby:

  • żeby skuteczniej współpracować z ludźmi;
  • żeby skuteczniej sypać piach w tryby.

Wybór należy do ciebie, GTD bowiem, tak jak młotek, jest bezwzględnym narzędziem mogącym służyć zarówno aniołom, jak i diabłom.

W każdym razie warto mieć tę broń w swoim arsenale i korzystać z niej na co dzień, żeby nie zardzewiała!