Miesiąc: Kwiecień 2014

Insulina, głupcze!

Podążając za entuzjastyczną rekomendacją Michała Śliwińskiego, twórcy znakomitej aplikacji do zarządzania swoim życiem Nozbe, sięgnąłem po, dostępną także w języku polskim, książkę „Dlaczego tyjemy i jak sobie z tym poradzić?”. Tusza nie jest obecnie moim problemem, ale temat bardzo mnie zainteresował.

Autor, Gary Taubes, kwestionuje pogląd, że o otłuszczeniu ludzkiego organizmu decyduje tylko i wyłącznie bilans energetyczny mierzony liczbą pożeranych i spalanych kalorii. Opierając się na dowodach naukowych, twierdzi, że głównym winowajcą jest nierównowaga hormonalna. W szczególności poziom insuliny stymulowany nadmiernym spożyciem węglowodanów.

Postaram się w najbliższym czasie przeprowadzić eksperymenty na żywych organizmach w celu potwierdzenia lub obalenia tez przedstawionych w tej książce, a o wynikach poinformuję za kilka miesięcy.

Tymczasem… kilka cytatów na zachętę:

Pożywienie to energia, a mierzymy ją kaloriami. Gdy zatem spożywamy więcej kalorii, niż spalamy, tyjemy. Jeśli spożywamy mniej kalorii, chudniemy.

Takie postrzeganie naszej wagi jest na tyle przekonujące i powszechne, że dzisiaj właściwie nie da się w nie nie wierzyć. Nawet jeśli mamy mnóstwo dowodów na to, że jest inaczej – przecież od tylu lat staraliśmy się mniej jeść i więcej ćwiczyć – bardziej prawdopodobne jest, że zakwestionujemy własne poglądy i siłę woli niż twierdzenie, że o naszej otyłości decyduje brak równowagi kalorycznej.

Moim ulubionym przykładem takiego sposobu myślenia jest przypadek uznanego fizjologa wysiłku fizycznego, współautora zestawu wskazówek na temat aktywności fizycznej i zdrowia, opublikowanych w sierpniu 2007 roku przez Amerykańskie Stowarzyszenie Kardiologiczne oraz Amerykańskie Kolegium Medycyny Sportowej. Człowiek ten powiedział mi, że gdy zaczynał uprawiać biegi lekkoatletyczne w latach siedemdziesiątych, był „niski, gruby i łysy”, a teraz zbliża się do siedemdziesiątki i jest „niski, grubszy i łysy”. Przez te lata przytył kilkanaście kilogramów, a przebiegł jakieś sto trzydzieści tysięcy kilometrów – czyli mniej więcej trzykrotnie obiegł Ziemię (wzdłuż równika). Podejrzewał, że wysiłek fizyczny, sprzyjający utracie wagi, ma granice, ale wierzył też, że gdyby nie biegał, byłby jeszcze grubszy.

Gdy go zapytałem, czy naprawdę uważa, że mógłby być szczuplejszy, gdyby przebiegł cztery razy dookoła Ziemi, a nie trzy, stwierdził: „Nie dałbym rady być już bardziej aktywny fizycznie. Nie miałbym na to czasu. Ale gdybym mógł biegać przez ostatnie kilkadziesiąt lat przez dwie-trzy godziny dziennie, może bym tak nie przytył”. Szczerze mówiąc, pewnie i tak by przytył, ale ta myśl nie przyszła mu do głowy.

Gary Taubes „Dlaczego tyjemy?” (14-15)

Nie tyjemy dlatego, że jemy za dużo i ruszamy się za mało.

Gary Taubes „Dlaczego tyjemy?” (16)

Nie jest jednak moją intencją sugerowanie, że istnieje magiczna recepta na schudnięcie, a już na pewno nie taka, która nie wymaga poświęceń. Pytanie brzmi: co trzeba poświęcić?”

Gary Taubes „Dlaczego tyjemy?” (16)

Otyłość to skutek nierównowagi hormonalnej.

Gary Taubes „Dlaczego tyjemy?” (18)

Próbuj!

Co prawda mistrz Yoda z „Wojen Gwiezdnych” nauczał, że „nie ma ‚spróbuję’ – albo działasz, albo nie”, ale okazuje się, że większość ludzi nawet nie zanurza stopy w oceanie możliwości, żeby sprawdzić jego temperaturę, nie wspominając już o skakaniu na głęboką wodę!

Statystyki mówią (powtarzam to za Brianem Tracy), że przeciętna „próbowania nowych rzeczy” w społeczeństwie jest mniejsza od jedności!

Po prostu wiele osób z własnej woli nigdy nie spróbowało i nie zamierza spróbować niczego nowego!

Jeśli jesteś w tej grupie, przełam się i zacznij działać!

Gdy przyjdzie ci do głowy lub usłyszysz o jakimś ciekawym pomyśle, nie zaczynaj od wyszukiwania problemów i wad, ale zachwyć się jego niezwykłością!

Postaraj się dostrzec, jak będzie fajnie, jeśli jednak spróbujesz i się uda!

Pamiętaj, że choć działanie nie gwarantuje sukcesu, to brak działania gwarantuje porażkę!

Powodzenia!

Prawo powszechnego ciążenia gotówki

W 2014 roku, w kwietniu, konkretnie w pierwszej połowie kwietnia, a dokładnie trzeciego kwietnia 2014 roku znany polski bloger i przedsiębiorca, noszący sieciowe imię TesTeq, sformułował następujące, przełomowe prawo powszechnego ciążenia gotówki:

Każdy gotówka we wszechświecie przyciąga każdą inną gotówkę z siłą, która jest wprost proporcjonalna do iloczynu ich wartości i odwrotnie proporcjonalna do kwadratu odległości między nimi.

Z prawa tego wynika, że w przestrzeni finansowej, w której na początku, po Wielkim Wybuchu, swobodnie krążyły pojedyncze monety, pod wpływem siły powszechnego ciążenia zaczęły tworzyć się lokalne ośrodki obfitości. Te zaś przyciągały kolejne monety i ich skupiska, tworząc zalążki bogactwa. Proces stopniowej koncentracji gotówki doprowadził do powstania stosunkowo niewielkiej liczby olbrzymich, jasno błyszczących gwiazd zamożności, ale to nie one stanowią ostateczny rezultat tej ewolucji.

Ostatnim stadium są tak zwane FCD, czyli Finansowe Czarne Dziury powstające w wyniku kolapsu grawitacyjnego masywnych gwiazd zamożności o wartości większej niż około 20 milionów dolarów.

Istotą FCD jest ich olbrzymia moc przyciągania gotówki – w szczególności tej charakteryzującej się słabymi wiązaniami z właścicielem. Co należy przez to rozumieć? Przede wszystkim środki budżetowe wszelkiej maści wyszarpywane obywatelom w postaci danin, podatków i składek. Jeśli nie wciągnie ich jedna FCD, zrobi to inna, być może głupsza – jakaś idiotka albo utracjuszka. Dlatego misją Finansowych Czarnych Dziur jest bezkompromisowe ratowanie gotówki z rąk drobnych ciułaczy i innych, mniej rozgarniętych rywalek.

Cyniczne? Och, nie! Sumienie FCD doskonale koi zasada mniejszego zła przez własne dobro. :-)

Tylko konkurencji pomiędzy Finansowymi Czarnymi Dziurami zawdzięczamy to, że jeszcze nie wszystko zostało wciągnięte do jednej, gigantycznej megadziury!

Nie dziw się więc, że za 49 milionów złociszy powstał portal internetowy dla bezdomnych dysponujących dostępem do internetu i kwalifikowanym podpisem elektronicznym…

Bo, jak stwierdził dawno, dawno temu, działający w podobno zupełnie innym systemie Miś:

„Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich, słomianych inwestycjach.”