Rok: 2013

Nareszcie w Polsce!

GTD Door

Czekaliśmy, czekaliśmy, aż się doczekaliśmy.

David Allen skierował swoją uwagę na Polskę.

Trzynastego i czternastego czerwca 2013 roku miałem przyjemność uczestniczyć w pierwszym, oficjalnym, publicznym szkoleniu Getting Things Done zorganizowanym przez wyłącznego przedstawiciela na Polskę – Grupę DOOR.

W kameralnej, miłej atmosferze spotkanie sprawnie poprowadził Pan Mariusz Łycyniak, bazując na programie licencjonowanym od David Allen Company. Wszyscy uczestnicy otrzymali polską wersję językową „biblii” metody GTD („Getting Things Done”) oraz starannie przetłumaczone i wydane materiały szkoleniowe.

Za tę jakość trzeba oczywiście zapłacić – i to sporo, więc każdy powinien sam rozważyć, czy warto wydać okrągłą sumkę za wiedzę, która może odmienić całe jego życie. Na lepsze.

Jeśli miałbym w skali od 1 do 10 ocenić jakość tego pierwszego, polskiego szkolenia, to na tle innych szkoleń GTD, w których uczestniczyłem, wypadłoby ono tak:

  • 8 – pierwsze, polskie szkolenie;
  • 10 – szkolenie w wykonaniu wykładowcy David Allen Company z wieloletnim stażem;
  • 12 – szkolenie w wykonaniu samego Davida Allena (naprawdę jest nadzwyczajny!).

Biorąc pod uwagę surowość moich ocen „ósemka” to znakomity debiut!

Życzę Grupie DOOR wytrwałości i sukcesów w propagowaniu metody Getting Things Done w naszym regionie.

Czy widzisz to, co ja?

Czy widzisz to, co ja?

Setki badań naukowych i tysiące przypadków z życia codziennego świadczą o tym, że nie.

Każdy z nas, patrząc na te same przedmioty, wydarzenia i ludzi, widzi je na swój sposób. Na oglądane obrazy nakłada swój własny filtr doświadczeń, uprzedzeń, marzeń, pragnień lub niczym nieuzasadnionego entuzjazmu.

Pamiętaj:

Nie widzisz świata takim, jakim jest, ale takim, jakim ty jesteś.

Inni też tak mają, więc przestań się dziwić, pogódź się z tym faktem i wykorzystaj tę wiedzę do lepszego rozumienia otaczających cię ludzi.

Nie musisz akceptować tego, jak interpretują to, co widzą, ale nie wymagaj, żeby interpretacja ta była identyczna z twoją.

Jeśli chcesz, żeby zrobili coś zgodnie z twoją wolą, znajdź im odpowiednią motywację w ich świecie.

Trudne?

Bardzo!

Ale jakie daje rezultaty!

Teoria? Nie żartuj!

TEORIA

Oto kolejny, po ubiegłotygodniowym, wpis z cyklu „nie żartuj!”. Równie często jak o natchnieniu zdarza mi się słyszeć inne usprawiedliwienie:

Nie zabrałem się za to, bo nie zdążyłem przeczytać podręcznika.

Osoby, które tak się tłumaczą, święcie wierzą, że do wykonania zadania potrzebna jest im wiedza teoretyczna na poziomie co najmniej profesorskim. Sam miewam takie ciągoty. Czasami wydaje mi się, że przeczytanie lub choćby kupienie kolejnego podręcznika sprawi, że będę perfekcyjnie biegał, pływał, planował przedsięwzięcia, uprawiał pietruszkę lub redagował wpisy blogowe.

Co za bzdura!

Prawda jest taka, że amator czyta kolejne podręczniki, a profesjonalista bierze się do roboty.

Dlaczego?

Bo przedawkowanie teorii działa paraliżująco. Zamiast coś zrobić, zgłębiasz dobre i złe rady z trzeciej ręki i poznajesz tysiące przyczyn mogących sprawić, że poniesiesz porażkę. I po co ci to?

Teoria bez praktyki jest jak olbrzymi fundament bez ścian i dachu. Nie da się w takim domu mieszkać. Oczywiście ścian i dachu nie można stawiać na piasku, ale teoretycy zajmują się tylko wlewaniem betonu do dziury w ziemi.

Zatem… Do dzieła!

Praktyka czyni mistrza!

Teoria to ślad, który wszechświat zostawia w tobie. Praktyka to twój ślad we wszechświecie.