Miesiąc: Marzec 2013

Celnik

Znowu postanowiłem zmienić znaczenie słowa. Tytułowy „celnik” to „człowiek zmierzający do celu”, czyli bohater książki „The On-Purpose Person. Making Your Life Make Sense” Kevina W. McCarthy’ego („Celnik, czyli jak nadać sens swojemu życiu”).

Ludzie są różni – jedni niemalże od urodzenia wiedzą, po co pojawili się na tym świecie, inni błądzą przez całe życie i umierają nie znalazłszy niczego, co skłoniłoby ich do opuszczenia kanapy przed telewizorem. Między tymi dwiema krańcowymi postawami istnieje całe spektrum osób, które znalazłyby swoje powołanie, gdyby ktoś im powiedział, że jest to możliwe. Kevin W. McCarthy uznał, że obudzenie uśpionych „celników” jest jego życiową i biznesową misją.

Książka opowiada o procesie znajdowania sensu w życiu, co wcale nie jest równoznaczne z tym, co zwykle nazywamy sukcesem. Wielkim pieniądzom, karierze zawodowej czy rzemieślniczej perfekcji nierzadko towarzyszy dojmująca pustka wewnętrzna, a skromne, niewystawne istnienie w cieniu świateł wielkiego miasta bywa bogatą i przynoszącą spełnienie niepowtarzalną przygodą.

Jeśli potrzebujesz inspiracji do znalezienia głębszego sensu w swoim działaniu, może właśnie „Celnik” będzie tym impulsem, który skieruje cię na właściwe tory. Ja tymczasem, dla zachęty, przytoczę kilka interesujących cytatów.


Profesor wskazał na wiszący na ścianie plakat, na którego środku widniał włącznik światła. „Włączony włącznik światła jest symbolem Celnika. Przypomina, że albo dążymy do jakiegoś celu, albo nie – trzeciej możliwości nie ma. Za każdym razem, gdy przełączasz włącznik światła, zastanów się, czy jesteś Celnikiem czy Bezcelnikiem? A potem, w zależności od odpowiedzi, złóż sobie gratulacje lub skoryguj swoje postępowanie.”

„Cel jest energią napędzającą twoją duszę,” – kontynuował Profesor. – „Odkryj swój cel, rozpocznij celowe działanie, a waga i znaczenie twojego życia zaczną błyszczeć jak żarówka podłączona do źródła zasilania.”

Kevin W. McCarthy „The On-Purpose Person” (Amazon Kindle location 394)


„Profesorze,” – zapytał – „jaki jest mój cel?”

„Och!” – ponownie roześmiał się Profesor. „Widzisz – chcesz, żeby ludzie tacy jak ja zdefiniowali twój cel. To tak nie działa! Inni mogą zadawać ci pytania pomocnicze i przekazywać informację zwrotną, żebyś mógł lepiej zrozumieć samego siebie. Ale odkrycie własnego celu leży w stu procentach w zakresie twojej odpowiedzialności. Mniejszy procent oznacza usiłowanie przypodobania się innym. To wzorzec, który cię do mnie sprowadził. Moja obietnica polega na pokazaniu ci metody odkrywania, a nie tego, co sam odkryjesz. I nigdy nie powiedziałem, że będzie to łatwe.”

Kevin W. McCarthy „The On-Purpose Person” (Amazon Kindle location 411)


Każde pragnienie, które zapisałeś na liście, walczy z pozostałymi o twoje zasoby, czas, energię i talent.

Kevin W. McCarthy „The On-Purpose Person” (Amazon Kindle location 629)


„Bycie całkowicie uczciwym wobec siebie jest bardzo dobrym ćwiczeniem.” – dr Zygmunt Freud

Kevin W. McCarthy „The On-Purpose Person” (Amazon Kindle location 744)


Mój dzień kieruje mną, a przecież to ja powinienem kierować moim dniem.

Kevin W. McCarthy „The On-Purpose Person” (Amazon Kindle location 897)


„Kiedy wyartykułujesz w końcu swój cel, zdasz sobie sprawę, że minione lata twojego życia zostają zbawione jako lata zainwestowane. Nie są latami straconymi, ale latami nadającymi kształt twojej osobowości niezależnie od tego, w jaki sposób je przeżyłeś. Masz zatem wybór. Czy chcesz pogrążyć się w żalu, czy wznieść i nadać cel swojemu życiu?”

Kevin W. McCarthy „The On-Purpose Person” (Amazon Kindle location 1036)


„Skup się na działaniach jednoznacznie służących twojemu celowi. I wykonaj je. Z premedytacją inwestuj więcej czasu w te najistotniejsze, ignorując całą resztę, która cię rozprasza. Łatwo jest zboczyć z właściwej drogi, ale po co tracić czas na błahostki?”

Kevin W. McCarthy „The On-Purpose Person” (Amazon Kindle location 1056)


„Powiedziałeś: ‚spędzać czas’. To skłania nas do dokonania rozróżnienia. Ludzie biznesu lubią mówić: ‚czas to pieniądz’. Oznacza to przypisanie czasowi wartości. Celnicy inwestują swój czas zamiast go spędzać.”

Perry kontynuował wyjaśnienia, „Inwestowanie jest związane z przyszłym zyskiem. Natomiast spędzanie z bieżącą konsumpcją. Po co spędzać czas, skoro może on zostać zainwestowany?”

Kevin W. McCarthy „The On-Purpose Person” (Amazon Kindle location 1092)


„Czyż nasza przeszłość nie determinuje naszej przyszłości?”

„Dobre pytanie! Możliwość wyboru to władza. Wcześniejsze decyzje mogą w istocie przyczynić się do powstania życiowego długu. Jednak celowe działanie może przyspieszyć spłatę tego zobowiązania.”

Kevin W. McCarthy „The On-Purpose Person” (Amazon Kindle location 1120)


„Jesteś ludzką istotą, a nie ludzką robotą.”

Kevin W. McCarthy „The On-Purpose Person” (Amazon Kindle location 1343)


„Unikaj słowa „powinienem”. Implikuje ono potrzebę akceptacji ze strony innej osoby. Niesie również w sobie poczucie winy.”

Kevin W. McCarthy „The On-Purpose Person” (Amazon Kindle location 1356)


Bycie 100-procentowym Celnikiem jest niemożliwe; uwolnij się więc ze szponów perfekcjonizmu i zacznij podążać drogą stałego doskonalenia się – rok po roku.

Kevin W. McCarthy „The On-Purpose Person” (Amazon Kindle location 1500)


„Każdy z nas dysponuje niezwykłym, drzemiącym w nim potencjałem. Celnik przyjmuje na siebie osobistą odpowiedzialność za odkrycie swoich unikalnych zdolności i cech oraz angażuje je do realizacji pozytywnej misji. Cały czas widzę na tej uczelni studentów, którzy gonią za marzeniami swoich rodziców, zamiast zająć się swoimi własnymi. Oczekiwania innych ludzi mogą być źródłem użytecznych informacji, ale każdy z nas jest odpowiedzialny za określenie własnego kursu żeglugi poprzez życie.

Kevin W. McCarthy „The On-Purpose Person” (Amazon Kindle location 1940)


Zależy ci?

Szybko udało się wykryć winnych klęski polskich piłkarzy w piątkowym meczu eliminacyjnym mistrzostw świata z Ukrainą na Stadionie Narodowym. Bramkarz naszej reprezentacji Artur Boruc stwierdził:

Ukraińcom bardziej zależało.

To zdanie jest być może najważniejszym zdaniem wyjaśniającym, dlaczego jedni osiągają sukcesy, a inni nie.

Wiedza i umiejętności są bardzo ważne, ale nie znaczą nic, gdy człowiekowi nie zależy. Po świecie pałętają się całe tabuny niespełnionych artystów i napęczniałych wiedzą geniuszy. Czekają tylko, aż ktoś ich odkryje. Aż ktoś poda im piłkę. A tymczasem trzeba gryźć trawę i zasuwać jak mały samochodzik.

  • Bill Gates nie stworzyłby swojego imperium, gdyby mu nie zależało. Rzucił szkołę i wyczerpany pracą nieraz nocował na podłodze pod biurkiem w pierwszej siedzibie Microsoftu w Albuquerque (Nowy Meksyk) z dala od domu rodzinnego.
  • Steve Jobs krzyczał, ryczał, płakał, szantażował, podlizywał się i bezczelnie kłamał (tego akurat nie polecam), ponieważ bez kompromisów dążył do realizacji swoich celów.
  • Richard Branson zawsze był zdeterminowany, żeby robić fajne rzeczy i dobrze się przy tym bawić, traktując problemy jako wyzwania i robiąc to, co inni uważają za niemożliwe.

A ty?

Czy tobie zależy?

Na czym?

Nie kłam!

Jak bardzo?

Nie kłam!

Bardziej niż twoim konkurentom?

Ile jesteś w stanie poświęcić, żeby osiągnąć wyznaczone cele?

Będziesz gryzł trawę, zasuwał i dochodził do każdej piłki? Nawet nie swojej?

I to nie tylko podczas meczu, ale także na każdym treningu?

Spisek szóstkowiczów

Z okazji Dnia Wagarowicza (cóż to za głupia nazwa przypisana temu radosnemu dniu symbolizującemu nadchodzącą wiosnę) chciałbym podzielić się swoimi wrażeniami z lektury książki „The Straight-A Conspiracy: A Student’s Secret Guide to Ending the Stress of High School and Totally Ruling the World” autorstwa pary Hunter Maats i Katie O’Brien („Spisek szóstkowiczów: Tajny przewodnik ucznia, jak skończyć ze stresem w liceum i zacząć rządzić światem”).

Niestety pod tym chwytliwym tytułem znalazłem jedynie, spowite w pozornej aurze tajemniczości, standardowe rady edukacyjne. Autorzy dowodzą, że aby zapewnić sobie dobre stopnie i sukces w szkole, należy systematycznie zdobywać wiedzę, starać się dogłębnie zrozumieć poszczególne tematy, a nie bazować na zakuwaniu tuż przed sprawdzianami i liczeniu na szczęśliwą gwiazdę jako jedynym czynniku, który może uratować przed katastrofą. A już myślałem, że wynaleziono coś nowego… :-(

Mimo to odkryłem w tej książce jedno ważne spostrzeżenie. Jako piątkowicz (w moich czasach skala ocen nie zawierała szóstki) nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego słabsi uczniowie, wyrwani do tablicy, uparcie starali się zgadywać odpowiedzi, zamiast włożyć nieco wysiłku i postarać się dociec istoty rzeczy. Teraz wiem, że winne temu były dwa błędy w ich myśleniu:

  1. Nieuczciwe porównania. Nie włożywszy ani grama wysiłku w naukę, zakładając, że i tak nie mają szans, porównywali się z tymi, którzy odrobili swoją pracę domową, ale ich sukcesy przypisywali jedynie wrodzonym talentom lub oświecającej interwencji sił nadprzyrodzonych.
  2. Nierealistyczne oczekiwania. Chcieli natychmiast, po włożeniu pierwszego grama wysiłku, doścignąć najlepszych, nie biorąc pod uwagę faktu, że dla zredukowania „wypracowanych” dotąd sporych zaległości ten gram to zdecydowanie za mało. Do tego czasu prymusi zdążyli już przecież systematycznie „przerzucić” kilka kilogramów.

Co mi teraz ta wiedza da? Nie wiem. Przytoczę zatem dla potomności kilka zaznaczonych przeze mnie w tym „podręczniku oczywistości” fragmentów:


Sprawdzanie informacji, których nie jesteś pewien, nie jest dodatkowym elementem procesu nauki; to jest właśnie jego istota.

Hunter Maats, Katie O’Brien „The Straight-A Conspiracy” (Amazon Kindle location 825)


Możesz skupić uwagę tylko na jednej nieautomatycznej czynności naraz. Wielozadaniowość uwagi jest tylko mitem.

Hunter Maats, Katie O’Brien „The Straight-A Conspiracy” (Amazon Kindle location 919)


Emocje są zwarciem w ludzkim umyśle i wyzwalają zachowania niezbędne do przetrwania.

Hunter Maats, Katie O’Brien „The Straight-A Conspiracy” (Amazon Kindle location 1115)


Gdy odczuwasz strach, krew płynie do twych stóp, żeby przygotować cię do ucieczki. Gdy odczuwasz gniew, krew płynie do twych rąk, żeby przygotować cię do walki.

Hunter Maats, Katie O’Brien „The Straight-A Conspiracy” (Amazon Kindle location 1189)


Ludzie nie odwlekają załatwiania spraw dlatego, że są leniwi. Robią to, ponieważ kierują się emocjami. Wstyd, strach, zwątpienie we własne siły wyzwalają u nich pragnienie odłożenia na później rozpoczęcia działania.

Hunter Maats, Katie O’Brien „The Straight-A Conspiracy” (Amazon Kindle location 1485)


OTO SZEŚĆ ZASAD BYCIA MICHAELEM JORDANEM W KAŻDEJ DYSCYPLINIE!

  1. Nigdy nie zapominaj o podstawach.
  2. Agresywne planuj czas.
  3. Korzystaj ze wskazówek trenera.
  4. Myśl o swojej marce, którą budujesz.
  5. Jedyne, co się liczy, to to, co robisz teraz.
  6. Bycie znakomitym jest mniej stresujące niż bycie średniakiem.

Hunter Maats, Katie O’Brien „The Straight-A Conspiracy” (Amazon Kindle location 5002)


Występuje wielka różnica pomiędzy, jak to określa psycholog Martin Seligman, „przyjemnościami” a „spełnieniami”. Przyjemnościami są takie rzeczy, jak oglądanie telewizji, jedzenie lodów, szwendanie się po centrach handlowych czy granie w gry wideo. Nie wymagają wiele wysiłku i zawsze wydają się najlepszą opcją spędzenia czasu. Natomiast spełnienia są wyzwaniami, które sprawiają, że dobrze się ze sobą czujemy – na przykład nauka nowych rzeczy, doskonały wynik testu czy zakończenie dużego projektu.

Wadą przyjemności jest to, że są nietrwałe. Uszczęśliwiają cię na kilka minut, ale nigdy nie przynoszą satysfakcji. Pierwsza czarka lodów smakuje cudownie, ale przy trzeciej ogarnia cię obrzydzenie. Natomiast szczęście wynikające ze spełnienia za każdym razem smakuje tak samo dobrze. Nigdy nie znuży cię osiąganie czegoś odlotowego. Zawsze jest to wspaniałe uczucie. Nie blaknie z upływem czasu; po latach nadal będziesz je czuł. Spełnienia są kluczem do właściwego postrzegania swojej wartości.

Hunter Maats, Katie O’Brien „The Straight-A Conspiracy” (Amazon Kindle location 5281)


Kierunkowskaz

Kierunkowskaz to migacz, czyli, jak słusznie prawi Wikipedia, sygnalizator planowanej zmiany kierunku jazdy przez pojazd mechaniczny.

Ja jednak wymyśliłem nowe znaczenie tego wyrazu, odnoszące się do interesującej mnie dziedziny pomyślnego załatwiania spraw i efektywnej realizacji wszelkiego rodzaju przedsięwzięć. Oto ono:

Kierunkowskaz to metoda realizacji przedsięwzięć polegająca na ciągłej weryfikacji, czy kolejne działanie zbliża wykonawcę do założonego celu.

Kierunkowskaz zawsze wskazuje ostateczny cel, a ty, biorąc pod uwagę bieżące uwarunkowania i przeszkody, stawiasz kolejne kroki tak, aby się do niego zbliżać.

Dlaczego nie „kompas”? Dlatego, że kompas pokazuje zawsze północ magnetyczną lub najbliższy magnes, a nie pożądany kierunek wędrówki.

Jest jednak jeden, bardzo ważny warunek poprawnego działania kierunkowskazu: cel musi być precyzyjnie i jasno określony.

Dlaczego kierunkowskaz jest lepszy od szczegółowego planu działania?

Oto przykład piłkarsko-turystyczny, który to zagadnienie świetnie wyjaśnia: załóżmy, że w Warszawie zamierzasz dotrzeć na piechotę z Dworca Centralnego PKP na Stadion Legii. Siadasz nad planem miasta i skrzętnie zapisujesz na kartce następującą trasę: wyjść z Dworca Centralnego i Alejami Jerozolimskimi udać się prosto do Ronda de Gaulle’a (tego z palmą), tam w prawo w Nowy Świat, w lewo w Książęcą, w dół na Powiśle, w prawo w Rozbrat, następnie pod Trasą Łazienkowską w lewo, w ulicę Łazienkowską i już – jesteś na miejscu! Zapisana kartka jest twoim planem działania, który powinien zapewnić ci bezproblemowe dotarcie do celu.

Ale czy na pewno?

Otóż nie. Kartka stanie się bezużyteczna, gdy tylko napotkasz pierwszą, nieoczekiwaną przeszkodę.

Jaką? Na przykład:

  • remont sieci wodociągowej uniemożliwiający przejście;
  • antyrządową demonstrację oburzonych z tego lub innego powodu;
  • galopujące stado kibiców innego klubu piłkarskiego;
  • seksownego tubylca nieobojętnej ci płci…

Pamiętaj, że realizując każde przedsięwzięcie, jednego możesz być pewien: bez wątpienia pojawią się nieoczekiwane przeszkody i problemy, które zmuszą cię do zboczenia ze wstępnie obranej drogi. Jeśli w takiej sytuacji dysponujesz jedynie swoim pierwotnym, doskonałym, acz niezmiennym planem, jesteś zgubiony. Natomiast gdy masz do dyspozycji kierunkowskaz, który zawsze pokazuje aktualny „kierunek na cel”, to łatwo możesz korygować kurs swojego działania i zmierzać tam, dokąd chcesz się dostać.

Dlatego, podejmując się każdego zadania, przede wszystkim precyzyjnie i jasno określ swój cel. Często wymaga to sporo odwagi i uczciwości. Dzięki temu cel ten zostanie silnie „namagnesowany” i twój kierunkowskaz będzie go bezbłędnie namierzał nawet wtedy, gdy zostaniesz zmuszony do zboczenia z drogi, którą na początku uznałeś za optymalną.

Miłych wędrówek z kierunkowskazem!

Jak szybko stracić?

Australijscy uczeni odkryli najefektywniejszy reżim ćwiczeń wysiłkowych, umożliwiający szybką utratę zbędnych kilogramów przy stosunkowo niewielkim zaangażowaniu czasowym. Badania przeprowadzone na australijskich grubasach przez zespół profesora Steve’a Boutchera z University of New South Wales wykazały, że podczas 12-tygodniowego cyklu ćwiczeń uczestnicy eksperymentu pozbyli się średnio 2 kilogramów tłuszczu, a ich masa mięśniowa wzrosła o kilogram z haczykiem. Wynik ten nie wygląda co prawda na rekord świata w szybkości odchudzania, ale jeśli oznacza trwałą tendencję, jest godny uznania.

Na czym polega ten nowy sposób męczenia się, który sprawia, że 60 minut wysiłku tygodniowo (3 sesje po 20 minut) jest równoważne pięciu-siedmiu godzinom biegania?

Chodzi o mikrointerwały. Przez 20 minut należy 60 razy powtórzyć cykl:

  • 8 sekund sprintu na maksa (puls 80-90%)
  • 12 sekund w tempie odpoczynkowym

Wysiłkiem może być bieganie, jazda na rowerze, wiosłowanie itp. Ja postanowiłem wypróbować mikrointerwały na moim rowerku eliptycznym:

Winter Sport 1

Do precyzyjnego odmierzania cykli zaprzągłem mojego iPada Mini. W tym celu przeszukałem sklep z aplikacjami i znalazłem znakomity, darmowy odmierzacz sportowych interwałów „Seconds”. Jego wersja płatna pozwala definiować więcej niż jeden harmonogram ćwiczeń, ale natenczas nie jest mi to potrzebne.

SECONDS

Zaprogramowałem 5 minut rozgrzewki w wolnym tempie, 60 cykli właściwego ćwiczenia (8 sekund/12 sekund) i 5 minut schłodzenia, znów w wolnym tempie.

Włączyłem iPoda Shuffle z podcastem „Security Now!” i zacząłem rozgrzewkę. To standardowy element mojego treningu na rowerku eliptycznym. Potem przeszedłem do mikrointerwałów. Sprint, odpoczynek, sprint, odpoczynek, sprint, odpoczynek… Zmęczenie fizyczne powoli narastało, ale po pewnym czasie ustabilizowało się na znośnym poziomie. Gorzej z psychiką. Po 30 powtórzeniach nie wytrzymałem i przez pięć minut bojkotowałem polecenia iPada, pedałując niespiesznie i kierując się „do wyjścia”. Ale okazało się, że tymczasem moja głowa odpoczęła i odnalazłem nową motywację do dalszej walki. Z powodzeniem wykonałem jeszcze 15 pozostałych mikrointerwałów, a końcowe schładzanie było już tylko czystą rozkoszą.

Zaletą australijskiej metody jest brak zakwasów. Podczas krótkich sprintów kwas mlekowy nie zdąża się wydzielić. To mogę z pełnym przekonaniem potwierdzić. Wydzielają się natomiast katecholaminy (cokolwiek by to było), które powodują uwalnianie się zgromadzonego w organizmie tłuszczu i udostępnianie go do spalania przez pracujące mięśnie.

Po tej pierwszej próbie zastanawiam się, czy nie wydłużyć nieco mikrointerwałów, bo takie szarpanie mnie wykańcza. Psychicznie, bo z wydolnością organizmu nie mam żadnych problemów. Następnym razem spróbuję 40 powtórzeń cyklu:

  • 12 sekund sprintu na maksa (puls 80-90%)
  • 18 sekund w tempie odpoczynkowym

Mam nadzieję, że kombinacja ta będzie równie skuteczna jak schemat profesora Boutchera.

FEAR

FEAR to angielskie słowo oznaczające STRACH.

Jestem zwolennikiem teorii, że większość ludzkich zachowań, nawet tych z pozoru przepełnionych odwagą, napędzanych jest przez strach.

Czasami rzeczywiście jest się czego bać, jednak w większości przypadków strach ma przysłowiowe „wielkie oczy”.

Dobrze oddaje to angielskie rozszyfrowanie słowa FEAR jako skrótu:

FEAR – False Expectations Appearing Real

czyli

„fałszywe oczekiwania wydające się rzeczywistością”.

Zbyt często masz wrażenie, że jakaś sytuacja, uwarunkowania czy działania innych ludzi zagrażają twojemu życiu i zdrowiu. Tymczasem, jeśli nie jesteś idiotą nagminnie przebiegającym przez jezdnię na czerwonym świetle, masz na co dzień nikłe szanse spotkać się z realnym zagrożeniem. To wyobraźnia płata ci złośliwe figle, podsuwając setki niepomyślnych scenariuszy, które nigdy nie staną się rzeczywistością.

Pamiętaj: jeżeli sam nie będziesz sobie strzelał w stopę, robiąc ewidentne głupoty lub powtarzając wielokrotnie ten sam błąd, świat nie zrobi ci krzywdy. Wręcz przeciwnie, podsunie ci wiele okazji do pożytecznego działania, które pomoże tobie i otaczającym cię ludziom zrealizować wasze zamierzenia.

Zatem… Nie bój nic, większość twoich obaw to tylko iluzja!

Był

Zadzwoniłem do niego w poniedziałek.

Nie odebrał służbowej komórki.

Chciałem, żeby jego firma odesłała nam wypożyczony sprzęt.

Oddzwonił po kilku godzinach i szarym jak mgła głosem powiedział: „Załatwię to”.

Ponieważ od początku roku nie było okazji ani spotkać się, ani nawet porozmawiać telefonicznie, rzuciłem zdawkowe, acz serdeczne: „Zdrowego i dobrego roku!”.

Podziękował i wzajemnie życzył mi tego samego.

Sprzęt przyjechał w piątek – dzień po tym, jak postanowił odejść z tego świata.

Nawet nie wiedziałem, że w sobotę był jego pogrzeb.

Zapewne miał swoje powody.

Zawsze będę go wspominał jako miłego, ciepłego i uczynnego człowieka.

Takiego, jakim sam chciałbym kiedyś być wspominany…