Rok: 2012

Sztuka zapominania

Jednym z fundamentów szczęśliwego życia jest umiejętność puszczania w niepamięć rzeczy nieprzyjemnych i uraz żywionych w stosunku do niektórych osobników zaludniających naszą planetę. Moje zdolności w tym zakresie nie są jeszcze doskonałe, ale udało mi się wypracować sztuczkę umysłową ułatwiającą świadome zapominanie, opierającą się na ułomności mojego umysłu polegającej na nieświadomym zapominaniu.

Brzmi pokrętnie? Być może, ale działa!

Kiedy byłem nastolatkiem, nagle zauważyłem, że mam pamięć dobrą, ale krótką i o niektórych sprawach, na przykład o odrobieniu pracy domowej z polskiego, zapominam. Do tego momentu łudziłem się, że jestem doskonały. :-) Z drugiej strony zauważyłem też, że są sprawy, głównie te nieprzyjemne, które bez zaproszenia zadomawiają się na dłużej w mojej głowie.

– To dziwne! – stwierdziłem. – Przecież smutki powinny ulegać zapomnieniu z równym prawdopodobieństwem, co radości!

Nie miałem wówczas zielonego pojęcia o emocjonalnych uwarunkowaniach działania ludzkiego mózgu.

Wymyśliłem więc następujące podejście do dręczących mnie przykrych wspomnień:

„Hej, porażko! Wiem, że TERAZ siedzisz w mojej głowie, ale moja pamięć jest zawodna i jestem pewien, że jutro albo za tydzień nie będzie po tobie ani śladu!

Okazało się, że moje wewnętrzne oficjalne stanowisko przekazane nieprzyjemnej myśli w większości przypadków załatwia sprawę. Mój mózg uznaje wówczas problem za rozwiązany i… pozwala sobie na zapomnienie. Zajęcie świadomego stanowiska zamyka otwartą dotąd pętlę gonitwy myśli i uruchomia nieświadomy proces zaniku informacji uznawanej od tej chwili za nieistotną.

Spróbuj sam!

Twój mózg nie ma własnego rozumu i można go w dobrej wierze skutecznie oszukać!

PS. Kilka lat później rozszerzyłem nieco swoje oświadczenie i obecnie brzmi ono tak:

„Hej, porażko! Dzięki za nauczkę! Wnioski wyciągnąłem. Wiem, że TERAZ siedzisz w mojej głowie, ale moja pamięć jest zawodna i jestem pewien, że jutro albo za tydzień nie będzie po tobie ani śladu!

Dobrodziej

Jest taki typ menedżera, którego można określić mianem „dobrodzieja”.

Jego głównym pragnieniem jest czynienie dobra – powszechnego i bezdyskusyjnego.

Za te wysiłki powinieneś być mu wdzięczny i okazywać tę wdzięczność z gracją.

Jeśli zaś nie podzielasz jego poglądów, poddawany jesteś resocjalizacji.

Bo dobrodziej nie przyjmuje do wiadomości, że może istnieć wiele, niekolidujących ze sobą, odcieni dobra.

A gdy okazujesz się niewdzięcznym recydywistą, niepoddającym się procesowi resocjalizacji, popadasz w jeszcze większe kłopoty.

Dobrodziej cię nie zwolni. Wręcz przeciwnie, zrobi wszystko, żeby zatrzymać cię w firmie. Dla twojego dobra, oczywiście.

Zintensyfikuje i zróżnicuje serwowaną ci „uzdrawiającą” dietę składającą się z perswazji, kija i marchewki, odrzucenia i przytulenia, szantażu moralnego, kłamstw i intryg oraz każdej metody, która może być pomocna w prostowaniu twojego kręgosłupa. To nie są przelewki! W walce o dobro cel uświęca środki z nawiązką!

Zastanów się, czy warto być uszczęśliwianym na siłę? Czy sprawi ci radość „dobra” rzeczywistość, ulepiona dla ciebie przez dobrodzieja?

Zastanów się i podejmij decyzję.

Przeciążenie głowy

Wiele osób narzeka, że ich głowy są stale przeciążone nadmiarem informacji pojawiających się w ich otoczeniu, atakujących ze wszystkich stron i zapełniających skrzynki spraw przychodzących. Jednak to nie liczba tych komunikatów przytłacza twój umysł, lecz ich potencjalne znaczenie.

Na przykład jeden list elektroniczny, nad którego znaczeniem jeszcze się nie zastanowiłeś, absorbuje cię całą gamą potencjalnych możliwości, z których po analizie zostanie tylko jedna:

  • skasowanie;
  • przeniesienie do archiwum;
  • przekazanie komu innemu (delegowanie);
  • zdefiniowanie najbliższego działania w celu osobistego załatwienia sprawy.

GTD, czyli metoda Getting Things Done Davida Allena, służy właśnie do tego – do odciążenia twojej głowy od bezcelowego przetwarzania potencjalnych znaczeń spraw!

Źródła władzy

Eksperci wyróżniają trzy źródła władzy w biznesie:

  1. Wiedza fachowa pozwalająca efektywnie rozwiązywać problemy techniczne i/lub organizacyjne stające przez firmą. Nawet szeregowy pracownik może w ten sposób zapewnić sobie nieformalną pozycję i przywileje porównywalne z tym, czym dysponuje najwyższe kierownictwo przedsiębiorstwa.
  2. Sieć znajomości pozwalająca tworzyć sprzyjający klimat do działania i organizować pracę wykonawców realizujących firmowe zamierzenia.
  3. Stanowisko pozwalające z urzędu wydawać polecenia. Samo stanowisko, niepoparte wiedzą i znajomościami, jest bardzo wątłym filarem władzy.

Jeśli nie dysponujesz dostępem do żadnego z powyższych źródeł władzy, trenuj boks. Zdolność do fizycznego znokautowania konkurentów zadziwiająco często pozwala objąć przywództwo.

Powodzenia!