Miesiąc: Sierpień 2012

Kill Decision – psychologia i polityka

A oto kolejne cytaty z książki „Kill Decision” Daniela Suareza. Tym razem dotyczące kondycji rodzaju ludzkiego.


„Jeszcze jedno.” Pułkownik zamilkł, żeby podkreślić wagę słów. „Twoim zadaniem jest wykonanie tej misji bez względu na to, dokąd cię ona doprowadzi. Nawet jeśli otrzymasz rozkaz jej wcześniejszego zakończenia. Musisz uparcie dążyć do celu i do niego dotrzeć. Rozumiesz?”
Odin skinął głową. „Tak jest. Myślę, że rozumiem.”

Daniel Suarez „Kill Decision” (Amazon Kindle location 344)


Strickland był zawsze najzdolniejszym uczniem w swojej szkole średniej, ale gdy zaczął studia na uniwersytecie Stanforda, nagle spadł na koniec stawki. To było jak pływanie we wzburzonej wodzie – ciągła walka, żeby nie utonąć w powodzi wiedzy, kiedy dla innych było to łatwe. Albo przynajmniej wydawało się łatwe.

Daniel Suarez „Kill Decision” (Amazon Kindle location 660)


„Czy naprawdę sądziłeś, że możemy po prostu bombardować inne kraje pociskami, zabijając ludzi z powietrza bez żadnych konsekwencji? Złamałeś międzynarodowe prawo, a teraz się dziwisz!”

Daniel Suarez „Kill Decision” (Amazon Kindle location 1328)


Dziecięce doświadczenia nauczyły ją przede wszystkim jednej rzeczy: że świat nie jest wypełniony zagrożeniami. Czasami bywa niebezpiecznie, ale nie jest to normą. Wspólny mianownik, który dostrzegła we wszystkich kulturach, stanowił fakt, że w większości ludzie są przyzwoici i chcą jedynie w spokoju wychowywać swoje dzieci. To pragnienie łączy nas wszystkich.
Z tego powodu powszechne przerażenie, którego ostatnio doświadczała Ameryka, wprawiało ją w osłupienie. Czuła się jak ktoś, kto powrócił z długiej, inspirującej wyprawy i odkrył, że jego stary przyjaciel popadł w paranoję. Z trudem poznawała kraj, którym stała się Ameryka.

Daniel Suarez „Kill Decision” (Amazon Kindle location 1553)


Ludzie Zachodu z troską pochylali się nad cierpieniem mnożących się populacji krajów Trzeciego Świata, ale Odin wiedział, że Matka Natura nie należy do tych nadopiekuńczych. W rzeczywistości mogła uważać stabilne społeczeństwa cywilizacji zachodniej za porażkę – gwałt na pierwotnym porządku rzeczy. Natura pożądała tylko jednego: spłodzenia przez każde stworzenie potomstwa zdolnego do przeżycia. Gdy to zrobisz, jesteś genetycznie martwy. Natura nie ma dla ciebie innych zadań. Twój wydłużony czas życia, twoja biografia i twoja kolekcja figurek porcelanowych tylko niepotrzebnie zajmują miejsce we wszechświecie. Na skutek jakiegoś kosmicznego żartu prawie cały obszar ludzkich doświadczeń stoi w sprzeczności ze światem biologicznym.

Daniel Suarez „Kill Decision” (Amazon Kindle location 1764)


W Wietnamie trzeba było zużyć średnio 50 tysięcy pocisków, żeby wyeliminować jednego żołnierza Wietkongu.

Daniel Suarez „Kill Decision” (Amazon Kindle location 1867)


„Prawdę powiedziawszy, dziwię się, że jeszcze ktoś zadaje sobie trud protestowania na ulicach. Do tego potrzeba tak wielu ludzi.”
Marta spiorunowała go wzrokiem.
Podniósł palec do góry, podszedł do swojej skórzanej teczki od Diora i wyjął z niej iPada. Kilkoma kliknięciami wyświetlił na nim mapę stolicy upstrzoną tysiącami zgrupowanych gdzieniegdzie czerwonych kropek. „Popatrz, dane o położeniu telefonów komórkowych wykazują bardzo mało anomalii, jak na tę porę i pogodę. Tak samo jest w praktycznie wszystkich głównych ośrodkach miejskich kraju. Statystyki obniżyły się o sześć punktów procentowych od czasu rozpowszechnienia w sieci informacji o warsztacie w Karaczi i nadal opadają. Jeśli ludzie protestują, to na pewno nie robią tego na ulicach.” Zakreślił palcem koło nad kilkoma skupiskami kropek. „Kilka potencjalnych ognisk sprzeciwu w Portland i Austin, ale grupowanie chmury tagów związanych z buntem w mediach społecznościowych umieszcza nas w obszarze działania reguły trzech sigm, co oznacza, że około 68% wartości leży w odległości mniejszej niż jedno odchylenie standardowe od średniej.” Clarke przypatrywał się protestantom na placu McPhersona. „Znaczy, wszystko jest w normie. Nie przejmowałbym się nimi – nie są rzeczywistością. Stanowią jedynie wyjątek w statystykach.”
Patrzyła w dół na tłum bez przekonania. „Jesteś dyrektorem do spraw mediów społecznościowych i twoim zadaniem jest tłumić to gówno, a tymczasem pod moimi oknami muszę obserwować demonstrację z wrogimi hasłami na transparentach.”
„Jeśli ci to polepszy humor, zrób to po staremu. Niech twój człowiek wynajmie kilkunastu narkomanów na dworcu kolejowym, żeby przyłączyli się do protestu. Paru brudnych, budzących przerażenie ludzi wrzeszczących przed kamerami stacji telewizyjnych całkowicie odwróci przesłanie przekazu w oczach pokolenia Baby Boomers. Albo po prostu zignoruj to. To, co dzieje się na ulicach, przestało już mieć jakiekolwiek znaczenie.”

Daniel Suarez „Kill Decision” (Amazon Kindle location 1459)


Nagle zobaczyła, że Foxy gapi się na nią. „Dobrze się czujesz, Profesorko?”
„Ktoś właśnie zburzył cały mój świat.” Wzruszyła ramionami. „Czuję się świetnie, Foxy. Po prostu wspaniale.”
Skinął głową. „Poradzić ci coś?”
„Bez urazy, ale nie trzeba.”
„Jednak poradzę ci. Właśnie wygrałaś los w najgorszej z możliwych loterii. I tyle. Nie przyczyniłaś się do tego, więc nie skupiaj się na tym, nad czym nie masz kontroli. Takie podejście zawsze dobrze mi służyło.

Daniel Suarez „Kill Decision” (Amazon Kindle location 1957)


Pomijając jakieś nieprzewidziane postępy w dziedzinie stosunków społecznych, odczuwalne zagrożenie przemocą jest jedynym czynnikiem trzymającym cywilizację w kupie.

Daniel Suarez „Kill Decision” (Amazon Kindle location 3659)


Głos Clarka był pełen niepokoju.
„Marto, potrzebuję ochrony. Ten facet wszedł tu, jakby to była publiczna toaleta. To nie był jakiś amator. Nie wiem, jak przeszedł przez ochronę.”
„Uspokój się. Gdyby chciał cię zabić, już byś nie żył.”

Daniel Suarez „Kill Decision” (Amazon Kindle location 5331)


Na tym polega problem ze szpiegującym państwem – gdy raz je stworzysz, będzie już tylko rosło.

Daniel Suarez „Kill Decision” (Amazon Kindle location 5407)


W rzeczywistości nie istnieje centralna władza. Są tylko… interesy.

Daniel Suarez „Kill Decision” (Amazon Kindle location 5418)


Kill Decision – technologie

Właśnie skończyłem czytać trzecią książkę Daniela Suareza „Kill Decision”. Jest to jego kolejny, po „Daemon” i „Freedom (TM)”, thriller technologiczny, stanowiący dla mnie bardziej bodziec do zastanowienia się nad kierunkiem rozwoju ludzkiej cywilizacji niż satysfakcję obcowania z wielką literaturą. Bo „Kill Decision” wielką literaturą nie jest, ale prowokuje do istotnych pytań, na ile rozwój technologii wyzwala w ludziach zwierzęce instynkty i czy te instynkty nie są prawdziwą naturą człowieka. Czy osiłek w dresie nie jest przypadkiem prawdziwym okazem rodzaju ludzkiego, a intelektualista tylko chwilowym wynaturzeniem?

Głównym technologicznym tematem książki są autonomiczne bezpilotowce, ale autonomiczne nie tylko w sensie samodzielnego lotu, lecz również podejmowania decyzji o eliminowaniu ludzi na podstawie ich zachowania, jeśli jest ono sprzeczne z intencjami osób, które zaprogramowały te maszyny.

Poniższe cytaty charakteryzują niektóre elementy opisywanych przez Daniela Suareza technologii:


„Czy znany jest ci termin zabójcza autonomia?”
Odin skinął głową. „Autonomiczne bezpilotowce wojskowe.”
„Tak. Bezpilotowce, które samodzielnie latają i podejmują decyzję o użyciu broni bez bezpośredniego udziału człowieka.”
Odin skonsternowany zamyślił się. „To istotna zmiana w doktrynie wojennej.”
„Dlaczego tak sądzisz?”
„Ponieważ stanowi połączenie najgorszych aspektów cyberwojny – anonimowości i skalowalności – z fizyczną przemocą wojny w realu. Ktoś może wykraść udany projekt i wdrożyć do taniej, wielkoseryjnej produkcji gdzieś za granicą. A potem dziesiątki tysięcy takich maszyn mogą zostać bezkarnie wysłane przeciwko komukolwiek na naszej planecie.”

Daniel Suarez „Kill Decision” (Amazon Kindle location 329)


„Obydwaj wiemy, że dni załogowych samolotów są policzone. Autonomiczne bezpilotowce będą tańsze, zwrotniejsze i jednorazowego użytku. Zdalnie sterowane maszyny staną się bezużyteczne w konfrontacji z zaawansowanymi technologicznie przeciwnikami, takimi jak Chiny, Rosja, Iran czy Korea, którzy po prostu zagłuszą radiową transmisję danych. Oznacza to, że musimy wcielić autonomiczne bezpilotowce do naszych oddziałów i wykorzystać je do patrolowania i reagowania na ataki.”

Daniel Suarez „Kill Decision” (Amazon Kindle location 1885)


Gdy wykorzystujesz autonomiczne bezpilotowce nie musisz uzyskiwać zgody obywateli na użycie siły. Potrzebujesz tylko pieniędzy. Pieniędzy, które mogą być anonimowe. Bezpilotowce nic nie wygadają.

Daniel Suarez „Kill Decision” (Amazon Kindle location 3686)


„To, co za chwilę państwo zobaczą, to technologia wizualnej inteligencji, którą nazwaliśmy Raconteur.” Po kliknięciu pilotem na ekranie pojawiła się animacja dziesiątek, setek, a potem tysięcy rojących się klipów wideo. To był potężny, niedający się ogarnąć strumień obrazów. „Wizualna inteligencja jest często mylona z ‚komputerowym widzeniem’, ale to coś znacznie bardziej zaawansowanego. Wizualna inteligencja to obdarzenie maszyny nie tylko zdolnością do identyfikowania obiektów na zdjęciach, co od lat jest już możliwe, ale też wyposażeniem jej w zdolności poznawcze umożliwiające rozeznanie się w obserwowanej sytuacji. Detekcja pojęć, zintegrowana percepcja, interpolacja-predykcja. Co mogło się wydarzyć i co w związku z tym może się stać? Oznacza to danie maszynom nie tylko zmysłu wzroku, ale i umiejętności rozumienia tego, co widzą.”

Daniel Suarez „Kill Decision” (Amazon Kindle location 357)


„Jak wpoimy maszynom te umiejętności? Poprzez emulację sposobu przetwarzania zdarzeń przestrzenno-czasowych właściwego ludziom. Ludzka percepcja wzrokowa jest ściśle dostrojona do zmian i to te zmiany tworzą tak zwane ‚stany uwagi’. Przyswajamy te ‚stany uwagi’ z obrazów wideo za pomocą algorytmicznego mechanizmu, który obejmuje takie elementy, jak skupienie uwagi, zaznaczanie najistotniejszych obiektów i kluczowe relacje między tymi obiektami w zakresie ich ruchu i wzajemnego kontaktu. Czynniki te są niezbędne do rozróżniania poszczególnych zdarzeń. Ciąg kolejnych ‚stanów uwagi’ staje się śladem wizualnej uwagi stanowiącym jeden z elementów ‚historii’. ‚Historia’ ta może być programistycznie opowiadana za pomocą czytelnego dla maszyn tekstu, a tekst ten może być w czasie rzeczywistym algorytmicznie przeszukiwany pod kątem jego wagi i znaczenia przez ‚publiczność’ złożoną z innych, prostszych programów. To właśnie z tego powodu nazwaliśmy nasz system ‚Raconteur’ – ponieważ opowiada on historię wydarzeń w sposób zrozumiały dla zwykłych systemów. I, tak jak każdy dobry gawędziarz, ‚Raconteur’ pamięta, jak bieżąca scena wpisuje się w całość.”

Daniel Suarez „Kill Decision” (Amazon Kindle location 371)


Oczywista nieoczywistość

We wpisie Oczywista oczywistość podkreślałem wagę takiego projektowania urządzeń, żeby sposób ich użycia był oczywisty dla zdecydowanej większości nabywców.

Dziś pokażę przykład skrajnej nieoczywistości wymyślonej przez, z pozoru rozsądnych, inżynierów z firmy Sony. Każdy nowoczesny telewizor dysponuje funkcją automatycznego wyłączania odbiornika po zadanym przez użytkownika czasie. Funkcję tę uruchamia się za pomocą pilota. Na poniższej ilustracji z lewej strony znajduje się pilot do telewizora Samsung, a z prawej do telewizora Sony. Na pilocie Samsunga czerwonym prostokątem oznaczyłem przycisk „Sleep” dedykowany programowaniu czasu wyłączenia odbiornika.

PILOTY

Powiedzmy, że chcę, aby mój telewizor wyłączył się automatycznie za 30 minut. W przypadku Samsunga robię to tak:

  1. Naciskam przycisk „Sleep” – na ekranie pojawia się napis „Off” oznaczający, że funkcja automatycznego wyłączania jest w tej chwili nieaktywna.
  2. Naciskam przycisk „Sleep” – na ekranie pojawia się napis „30 min.” oznaczający, że właśnie zaprogramowałem wyłączenie odbiornika za pół godziny. Gotowe!

A co muszę zrobić, żeby osiągnąć to samo w przypadku Sony? Wbrew pozorom nie naciskam przycisku „SEN”, zapewnia on bowiem błyskawiczny dostęp do czegoś o nazwie „Sony Entertainment Network”. Właściwa procedura jest następująca:

  1. Naciskam przycisk „Home” – na ekranie pojawia się główne menu urządzenia.
  2. Naciskam przycisk „w prawo” kółka nawigacyjnego, aby zbliżyć się do menu „Ustawienia”.
  3. Naciskam przycisk „w prawo” kółka nawigacyjnego, aby bardziej zbliżyć się do menu „Ustawienia”.
  4. Naciskam przycisk „w prawo” kółka nawigacyjnego, aby najbardziej zbliżyć się do menu „Ustawienia”.
  5. Naciskam przycisk „w prawo” kółka nawigacyjnego, aby wybrać menu „Ustawienia”.
  6. Naciskam przycisk „w górę” lub „w dół” kółka nawigacyjnego odpowiednią liczbę razy, aby wybrać podmenu „Ustawienia systemowe”. Cóż za nazwa! Intuicyjna? Łatwo dająca się zapamiętać? Kojarząca się z automatycznym wyłączaniem odbiornika?
  7. Naciskam przycisk środkowy kółka nawigacyjnego, aby wejść w podmenu „Ustawienia systemowe”.
  8. Naciskam przycisk „w dół” kółka nawigacyjnego, aby zbliżyć się do podpodmenu „Zegar/Timery”.
  9. Naciskam przycisk „w dół” kółka nawigacyjnego, aby bardziej zbliżyć się do podpodmenu „Zegar/Timery”.
  10. Naciskam przycisk „w dół” kółka nawigacyjnego, aby najbardziej zbliżyć się do podpodmenu „Zegar/Timery”.
  11. Naciskam przycisk „w dół” kółka nawigacyjnego, aby najnajbardziej zbliżyć się do podpodmenu „Zegar/Timery”.
  12. Naciskam przycisk „w dół” kółka nawigacyjnego, aby wybrać podpodmenu „Zegar/Timery”.
  13. Naciskam przycisk środkowy kółka nawigacyjnego, aby wejść w podpodmenu „Zegar/Timery”.
  14. Naciskam przycisk „w dół” kółka nawigacyjnego, aby zbliżyć się do podpodpodmenu „Timer wyłączania”.
  15. Naciskam przycisk „w dół” kółka nawigacyjnego, aby bardziej zbliżyć się do podpodpodmenu „Timer wyłączania”.
  16. Naciskam przycisk „w dół” kółka nawigacyjnego, aby najbardziej zbliżyć się do podpodpodmenu „Timer wyłączania”.
  17. Naciskam przycisk „w dół” kółka nawigacyjnego, aby wybrać podpodpodmenu „Timer wyłączania”.
  18. Naciskam przycisk środkowy kółka nawigacyjnego, aby wejść w podpodpodmenu „Timer wyłączania”.
  19. Naciskam przycisk „w górę” lub „w dół” kółka nawigacyjnego odpowiednią liczbę razy, aby wybrać opcję 30 minut i zatwierdzam swój wybór klawiszem środkowym.
  20. Zmęczony naciskam chaotycznie przyciski, aby zejść z drzewa menu na ziemię…

Myślę, że ten przykład jest znakomitą odpowiedzią na pytanie, dlaczego Apple jest obecnie najcenniejszą marką technologiczną na świecie, dlaczego Apple boi się Samsunga i dlaczego dinozaury są skazane na wymarcie.

Ciasto w lodówce

Thich Nhat Hanh to wietnamski mnich buddyjski, jeden z najsłynniejszych popularyzatorów buddyzmu na Zachodzie. Opublikował ponad 100 książek, a ostatnią z nich jest broszurka wielkości dzienniczka szkolnego „Making space: creating home meditation practice” (czyli „Tworzenie przestrzeni dla domowej praktyki medytacyjnej”). Jeśli interesują cię te klimaty, a sądzę, że powinny, na kilkudziesięciu niewielkich stronach znajdziesz wiele wskazówek, jak niewielkim nakładem sił i środków stworzyć w swoim domu lub miejscu pracy przestrzeń duchowego wyciszenia.

Jest też w tej książeczce jeden rozdział niezwykły, luźno związany z jej głównym tematem. Mam nadzieję, że przytoczenie jego fragmentu w ramach BIZNESU BEZ STRESU zachęci cię do zapoznania się z całością.


Ciasto w lodówce

To nie jest ciasto zrobione z mąki i cukru jak biszkopt. Możesz je jeść bez końca i nigdy go nie zabraknie.

Gdy atmosfera w domu się zagęszcza, dzieci lub dorośli kłócą się i na siebie krzyczą, możesz wykorzystać metodę „ciasta w lodówce”, żeby przywrócić harmonię. Po pierwsze weź trzy głębokie wdechy i wydechy, a potem powiedz do osoby, z którą się sprzeczasz (lub do osób, które boczą się na siebie): „Przypomniałem sobie, że mamy ciasto w lodówce”. Nie ma znaczenia, czy rzeczywiście w lodówce jest jakieś ciasto, czy nie.

Tak naprawdę twoje stwierdzenie „mamy ciasto w lodówce” oznacza: „Nie sprawiajmy sobie już dłużej cierpienia”. Ciasto jest świetnym narzędziem pozwalającym ewakuować wszystkich z niebezpiecznej sytuacji. Ktoś musi pójść do lodówki po ciasto (albo po coś innego do zjedzenia), ktoś musi zająć się talerzami i widelcami. Każdy dostaje powód do przerwania waśni i stworzenia sobie przestrzeni do nabrania oddechu. Otwierając lodówkę, żeby wyjąć ciasto, i gotując wodę na herbatę, możesz nadal robić głębokie wdechy i wydechy, aby poczuć się lżej na duszy i na ciele.

Thich Nhat Hanh „Making space” (49-50)


Jak skoczyć na kasę?

Ostatnio wielu przedsiębiorców otrzymało korespondencję namawiającą ich do wpłaty stu dziesięciu złotych na konto pewnego pana z Suwałk. Opis sprawy i skan dokumentu znajdziesz tu: „Uwaga na §6 R. Krajowy Rejestr Informacji o Przedsiębiorcach”.

Po uważnym przeczytaniu pisma doszedłem do wniosku, że jego analiza będzie dobrym materiałem edukacyjnym dla moich czytelników. Na przykładzie tego tekstu pokażę, jak, pisząc prawdę, sprawić, żeby odbiorca przeczytał zupełnie coś innego. A zatem – do dzieła, zdanie po zdaniu.

  • Według Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej prowadzonej przez Ministra Gospodarki w dniu RRRR-MM-DD zarejestrowana została firma XXXXX nr REGON 123456789.
    Prawda: W zdaniu tym przedstawiono informacje o firmie odbiorcy, które zaczerpnięto z wymienionej, istniejącej i dostępnej publicznie ewidencji.
    Wrażenie odbiorcy: Informacja pochodzi od nadawcy, który ma dostęp do rejestrów działalności gospodarczej i wie o mnie wszystko.
  • Na podstawie Art. 14 pkt. 1 ustawy z dnia 02.07.2004 został utworzony Krajowy Rejestr Informacji o Przedsiębiorcach.
    Prawda: Ustawa z dnia 02.07.2004 to „ustawa o swobodzie działalności gospodarczej”, a jej Art. 14 pkt. 1 mówi: „Przedsiębiorca może podjąć działalność gospodarczą w dniu złożenia wniosku o wpis do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej albo po uzyskaniu wpisu do rejestru przedsiębiorców w Krajowym Rejestrze Sądowym”. Na podstawie tego punktu otwierane są wszystkie firmy w Polsce. Nadawca zapomniał napisać, czego dotyczy ustawa, aby wytworzyć wrażenie swojej wyjątkowości i urzędowości. W nazwie każdej firmy mogą znaleźć się słowa „krajowy” i „rejestr” – tu ich zadaniem jest podkreślenie powagi i ogólnopolskiego charakteru przedsięwzięcia.
    Wrażenie odbiorcy: Krajowy Rejestr Informacji o Przedsiębiorcach jest kolejnym wybrykiem biurokratów, którzy nie mają nic do roboty, tylko uchwalać głupie ustawy.
  • Rejestr jest bieżąco aktualizowanym zbiorem informacji o podmiotach gospodarczych, prowadzonym w systemie informatycznym w postaci centralnej bazy danych.
    Prawda: „Pani Basia” na bieżąco wprowadza do swojego komputera, który bez wątpienia jest kanonicznym przykładem „systemu informatycznego prowadzonego w postaci centralnej bazy danych”, informacje dotyczące tych firm, które zapłaciły za jej trud.
    Wrażenie odbiorcy: Dane mojej firmy zostaną umieszczone w kolejnym ogólnopolskim rejestrze podmiotów gospodarczych.
  • Zgodnie z §6 R. z dnia 25.06.2012 ogłoszenie wpisu do Krajowego Rejestru Informacji o Przedsiębiorcach związane jest z koniecznością uiszczenia jednorazowej opłaty rejestracyjnej w wysokości zgodnej z aktualnym postanowieniem wew., tj. w kwocie 110,00 zł.
    Prawda: Regulamin firmy Krajowy Rejestr Informacji o Przedsiębiorcach i jej postanowienia wewnętrzne mogą wyznaczać dowolną cenę i tryb przyjmowania opłat za jej usługi.
    Wrażenie odbiorcy: Wydano rozporządzenia regulujące działalność rejestru. Nie dość, że płacę podatki, to jeszcze wyciągają ode mnie kolejne opłaty.
  • Informujemy, że dotychczas nie odnotowaliśmy wpłaty za wpis.
    Prawda: To oczywiste, firma niedawno rozpoczęła działalność, więc nie było okazji. :-)
    Wrażenie odbiorcy: Pewnie listonosz zgubił poprzednie pismo. Mam nadzieję, że nie naliczą odsetek.
  • W związku z powyższym prosimy o uregulowanie płatności za wpis w terminie nieprzekraczalnym do 20-08-2012 r.
    Prawda: Zawsze dobrze jest podać nieprzekraczalny termin, ponieważ mobilizuje on do działania i wytwarza wrażenie umykającej okazji.
    Wrażenie odbiorcy: Lecę na pocztę…

Pamiętaj: czytaj uważnie i ze zrozumieniem korespondencję, którą otrzymujesz, sprawdzaj zawarte w niej informacje i nie daj się zwieść pozorom.

A jeśli chcesz prowadzić BIZNES BEZ STRESU i mieć czyste sumienie, zajmij się budowaniem długoterminowych relacji z klientami, a nie jednorazowymi skokami na ich kasę.

Zasuwaj, a będzie ci dane

W wywiadzie udzielonym po zdobyciu olimpijskiego srebra w rzucie młotem, nasza znakomita miotaczka Anita Włodarczyk powiedziała:

Zaraz po wejściu na stadion spojrzałam w niebo i pomyślałam, aby „Kama” była ze mną. I była. Kiedy wchodziłam do koła przed piątym i szóstym rzutem też patrzyłam w górę i prosiłam Kamilę, żeby rzucała razem ze mną. Dziękuję jej i dedykuję ten medal.

Buty „Kamy” miałam od trzech lat. Na ostatnim zgrupowaniu, w ośrodku „Cetniewo” we Władysławowie, wyjęłam je pierwszy raz z szafki i zacząłem rzucać, aby „dotrzeć”. One mi pomogły, rękawica mi pomogła i po 12 latach znów Polka ma medal w tej konkurencji.

Nie chciałbym urażać niczyich uczuć, ale nie przesadzajmy. Nie zrzucajmy odpowiedzialności za nasze wyniki na zmarłych kolegów, członków rodziny lub uwielbianych idoli. Pamięć o nich jest bardzo ważna, zadedykowanie im sukcesu to wspaniały dowód naszego szacunku, ale stwarzanie wrażenia, jakoby to oni odwalali za nas całą robotę, jest niewłaściwe i niewychowawcze.

Anita Włodarczyk przez ostatnie cztery lata harowała jak wół. Nie tylko rzucała młotem pod mostem w Poznaniu, ale też budowała siłę i wydolność organizmu, podporządkowując się schematom i harmonogramom opracowanym przez znających się na rzeczy trenerów. Jej srebrny medal to nie wynik zbiegu okoliczności, farta czy wpływu sił nadprzyrodzonych. To efekt skutecznej pracy zespołowej i olbrzymiej determinacji samej zawodniczki.

To samo dotyczy działalności gospodarczej. Zakładając firmę, nie licz, że ktoś wyciągnie magiczną różdżkę i stanie się światłość. Bierz się do roboty, miej wizję swojego celu i z pełnym zaangażowaniem zasuwaj w obranym kierunku. Dopiero wtedy możesz liczyć na wsparcie duchów przeszłości.

Wódka i widelec

Jednym z głównych postulatów metody GTD (Getting Things Done) Davida Allena jest alfabetyczne porządkowanie rzeczy. Od A do Z. Tworząc swoje archiwum dokumentów i okruchów informacji, nadajesz im odpowiednie nazwy i umieszczasz w szufladzie, segregatorze czy na dysku komputera w miejscu wyznaczonym przez abecadło, czyli pierwszą sekwencję abstrakcyjnych symboli, którą poznałeś w życiu.

To bardzo wygodne i oczywiste, ale, tak jak ze wszystkim, i tu nie należy przesadzać.

Wyobraź sobie, jak wyglądałaby twoja kuchnia, gdyby wszystko było poukładane w szafkach zgodnie z kolejnością alfabetyczną. Łyżki leżałyby obok łososia, noże w tej samej szufladzie, co nabiał, nóżki i natka, a widelce w barku razem z whisky, winem, winiakiem i wódką. Totalny zamęt!

Jaki stąd wniosek?

Porządek alfabetyczny jest doskonały, ale tylko wtedy, gdy nie przeczy zdrowemu rozsądkowi!

W przypadku dokumentów klucz tkwi w stosowaniu takich nazw teczek, aby te automatycznie grupowały się tematycznie. Na przykład warto razem przechowywać papiery dotyczące finansów osobistych lub rodzinnych. Jeśli podzielisz je według nazw instytucji finansowych, to Amber Gold znajdzie na samym początku archiwum, mBank gdzieś w środku, a Zakładowa Kasa Zapomogowo-Pożyczkowa na końcu. Natomiast jeśli nazwiesz je tak: „FIN: Amber Gold”, „FIN: mBank”, „FIN: ZKZP”, same zgromadzą się w jednym miejscu.

Alfabetyczne przechowywanie dokumentów i informacji to dobry pomysł, ale stanie się jeszcze lepszy, gdy zastosujesz nazewnictwo zapewniające dodatkowy porządek tematyczny całego zbioru.