Miesiąc: Wrzesień 2009

Dobry wpis w trzech krokach

Oto najkrótsza recepta na poczytny wpis blogowy:

  1. Namierz problem, z którym boryka się wiele osób.
  2. Stwórz i opisz skuteczny sposób rozwiązania tego problemu.
  3. Wymyśl chwytliwy tytuł wpisu, ułatwiający jego szeroką dystrybucję.

Proste? Proste!

Łatwe? Nie zawsze…

Na podstawie „Leo Babauta from Zen Habits Shares a Popular Post Case Study” / ProBlogger.

Zwolnij dziś kogoś!

W książce „Fire Someone Today” Bob Pritchett przedstawia sprawdzone na własnej skórze metody postępowania, do których powinien sięgać przedsiębiorca, żeby zachować charakter stworzonej przez siebie firmy, gdy po pierwszych sukcesach staje się ona coraz większą organizacją. Niektóre z tych metod mogą wydać się kontrowersyjne, ale jeżeli spojrzymy na nie z punktu widzenia dobra przedsiębiorstwa, to zrozumiemy, że w pewnych sytuacjach nie ma miejsca na kompromis. Tak jest też w przypadku pierwszej wskazówki, dotyczącej zdecydowanego kończenia współpracy z osobami, które ciągną firmę w dół. Według autora, w grupie tej możemy wyróżnić (2-3):

  • Marudy. Osobnicy tacy są szczęśliwy tylko wtedy, gdy są nieszczęśliwi. Nie włączają się do konstruktywnej krytyki i nie interesuje ich rozwiązywanie problemów. Są za to niezmordowani, jeśli można ponarzekać. W najlepszym przypadku po prostu irytują wszystkich dookoła swoim jęczeniem. Najczęściej jednak wysysają całą radość z organizacji niczym olbrzymie pijawki niezadowolenia.
  • Obiboki. Na każdym kroku możesz natknąć się na osobników tego rodzaju: spędzają większość czasu przy ekspresie do kawy, przysiadają na biurkach kolegów lub rozpierają się w fotelu, przeglądając prasę. Czasem pojawiają się też przy swoim biurku, żeby posurfować po internecie.
  • Dyletanci. Zwykle są bardzo mili, uczynni i zdyscyplinowani. Niestety partolą wszystko, za co się zabiorą.
  • Mąciciele. Osobnicy tacy rozsiewają niezadowolenie i aktywnie tworzą podziały w organizacji: pomiędzy właścicielem a pracownikami, między poszczególnymi pracownikami, między działami firmy, a nawet pomiędzy firmą a jej klientami. Są niebezpieczniejsi od marud, ponieważ wzbudzają konflikty nawet wtedy, gdy nie są zainteresowani daną sprawą.
  • Odmieńcy. Po prostu znaleźli się w niewłaściwym miejscu. Mogą mieć dobrą postawę, stosunek do pracy, a nawet umiejętności, ale nie chwytają tego czegoś, co jest kluczem do sukcesu danej firmy. Albo, co gorsze, chwytają, ale wcale ich to nie obchodzi. Myślą, że mogłoby ich obchodzić, gdyby się postarali, ale to tylko złudzenie. Są nie z tej bajki.
  • Zbędni. Ta grupa skupia te niewinne „drugie” osoby na stanowiskach, które wymagają obsadzenia tylko jednym pracownikiem. Najlepiej byłoby przesunąć ich do innej pracy, ale gdy jest to niemożliwe, należy spojrzeć prawdzie w oczy: są zmarnowanym zasobem. I to nie tylko ze strony firmy. Jeśli ich wysiłek jest zbędny, to marnują swój czas w pracy bez perspektyw rozwoju i awansu.

Kiedy należy zwolnić takie osoby? Niezwłocznie, ponieważ tolerowanie ich codziennej obecności stwarza zagrożenie dla całej firmy.

Nieruchomość nabyta

Za wyjątkiem pozostających w mniejszości przypadków, kiedy otyłość jest spowodowana zdiagnozowaną chorobą, jej główną przyczynę stanowi nieruchomość nabyta. Jeszcze w przedszkolu dzieci mają ochotę biegać, skakać i dokazywać jak szalone, ale już wtedy słyszą: „nie biegaj, bo się spocisz”, „przysiądź na chwilę, pewnie jesteś zmęczony”, „uważaj, bo się przewrócisz”, „nie podskakuj, kiedy jesz loda”, „daj spokój, tatuś jest zmęczony”. Więc dają spokój, przysiadają na chwilę przed komputerem albo telewizorem, a potem okazuje się, że tą chwilą było całe życie.

Ale póki masz jeszcze siłę wstać, po prostu zrób to:

  1. Wstań.
  2. Zrób krok.
  3. Powtórz.

Tak niewiele trzeba, żeby wyleczyć się z nieruchomości nabytej i przestać być purchawką wegetującą na kanapie przed telewizorem.