Miesiąc: Wrzesień 2009

Perfekcjonizmem do śmierci

Myślę, że perfekcjonizm opiera się na obsesyjnej wierze, że jeśli będziesz biegł wystarczająco ostrożnie, uważnie stawiając każdy krok, to nie spotkasz na swojej drodze śmierci. Tymczasem prawda jest taka, że tak czy inaczej kiedyś umrzesz, a ludzie, którzy nie patrzą tak pilnie pod nogi, dokonają w tym czasie znacznie więcej od ciebie i w dodatku będą się doskonale bawili. – Anne Lamott „Bird by Bird” (28)

Ptak po ptaku

W wolnych chwilach czytam książkę o pisaniu książek: „Bird by Bird” Anne Lamott. Oprócz wielu rad praktycznych „jak zacząć” i „na czym to wszystko polega”, znalazłem w niej wyciszone spojrzenie na świat i zachodzący w nim proces twórczy. Oto dwa pierwsze cytaty z tej książki:

E. L. Doctorow powiedział kiedyś, że „pisanie opowiadania jest jak nocna jazda samochodem. Widzisz tylko to, co oświetlają twoje reflektory, ale mimo to jesteś w stanie dotrzeć do celu podróży”. Nie musisz widzieć, dokąd jedziesz – twojego punktu docelowego, ani wszystkich miejsc, które będziesz mijał. Wystarczy, że dostrzegasz to, co jest kilka metrów przed tobą. To najlepsza rada dotycząca pisania i… życia, jaką kiedykolwiek usłyszałam. (18)

Trzydzieści lat temu mój starszy brat, który miał wtedy dziesięć lat, przymierzał się do napisania pracy o ptakach. Miał na nią co prawda trzy miesiące, ale termin jej oddania upływał… następnego dnia. Byliśmy wówczas w naszym domku w Bolinas, a on siedział przy kuchennym stole, bliski płaczu, otoczony kartkami papieru, ołówkami i książkami, do których jeszcze nie zajrzał, przerażony ogromem czekającego go zadania. Nasz tata usiadł wtedy obok niego, objął go ramieniem i powiedział: „Ptak po ptaku, kolego. Po prostu zrób to ptak po ptaku.” (18-19)

Bękarty wojny

W sobotę wybrałem się z rodziną do kina na „Bękarty wojny” Quentina Tarantino. Nie da się ukryć: Quentin robi filmy na poziomie. To świetny gawędziarz. Jego opowieści mają znakomitą strukturę i tempo. Nie pozwalają na jakiekolwiek wątpliwości, które na innych seansach prowokują ukradkowe spojrzenia na zegarek. Ponad dwie godziny żonglowania konwencjami, zderzania ich i mieszania mijają niepostrzeżenie. Wychodząc z kina, dziwisz się, że zrobiło się już tak późno.

Jedno mnie tylko zaniepokoiło. Nie wiem, co tak naprawdę autor chciał mi tym filmem powiedzieć. Czy w tej doskonałej formie zawarty jest jakiś głębszy sens, czy tylko smutne przesłanie, że okrucieństwo i zemsta są istotą naszej cywilizacji, kryjącą się pod gładką powłoką galanterii i erudycji? Że otaczający świat jest niczym doskonały strudel z obowiązkowym kremem w paryskiej kafejce, z braku czasu niedokończony i przebity niedopałkiem papierosa?

Nie spiesz się – bądź szybki!

Gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy. Spiesząc się, stajesz się nieuważny, zapominasz o ważnych sprawach i często toniesz w chaosie, zamiast się z niego wydobyć. Pośpiech jest w większości przypadków wynikiem zwykłego lenistwa, gnuśności i braku przygotowania. Gdybyś wyszedł 5 minut wcześniej na pociąg, to nie zapomniałbyś wziąć ze sobą biletu.

Czym innym jest szybkość działania. To precyzyjnie przygotowana i wyćwiczona realizacja przedsięwzięć. To spakowana poprzedniego dnia torba i szacunek dla budzika nastawionego na właściwą godzinę.

A zatem:

Nie spiesz się – bądź szybki!

Dobry wpis w trzech krokach

Oto najkrótsza recepta na poczytny wpis blogowy:

  1. Namierz problem, z którym boryka się wiele osób.
  2. Stwórz i opisz skuteczny sposób rozwiązania tego problemu.
  3. Wymyśl chwytliwy tytuł wpisu, ułatwiający jego szeroką dystrybucję.

Proste? Proste!

Łatwe? Nie zawsze…

Na podstawie „Leo Babauta from Zen Habits Shares a Popular Post Case Study” / ProBlogger.

Zwolnij dziś kogoś!

W książce „Fire Someone Today” Bob Pritchett przedstawia sprawdzone na własnej skórze metody postępowania, do których powinien sięgać przedsiębiorca, żeby zachować charakter stworzonej przez siebie firmy, gdy po pierwszych sukcesach staje się ona coraz większą organizacją. Niektóre z tych metod mogą wydać się kontrowersyjne, ale jeżeli spojrzymy na nie z punktu widzenia dobra przedsiębiorstwa, to zrozumiemy, że w pewnych sytuacjach nie ma miejsca na kompromis. Tak jest też w przypadku pierwszej wskazówki, dotyczącej zdecydowanego kończenia współpracy z osobami, które ciągną firmę w dół. Według autora, w grupie tej możemy wyróżnić (2-3):

  • Marudy. Osobnicy tacy są szczęśliwy tylko wtedy, gdy są nieszczęśliwi. Nie włączają się do konstruktywnej krytyki i nie interesuje ich rozwiązywanie problemów. Są za to niezmordowani, jeśli można ponarzekać. W najlepszym przypadku po prostu irytują wszystkich dookoła swoim jęczeniem. Najczęściej jednak wysysają całą radość z organizacji niczym olbrzymie pijawki niezadowolenia.
  • Obiboki. Na każdym kroku możesz natknąć się na osobników tego rodzaju: spędzają większość czasu przy ekspresie do kawy, przysiadają na biurkach kolegów lub rozpierają się w fotelu, przeglądając prasę. Czasem pojawiają się też przy swoim biurku, żeby posurfować po internecie.
  • Dyletanci. Zwykle są bardzo mili, uczynni i zdyscyplinowani. Niestety partolą wszystko, za co się zabiorą.
  • Mąciciele. Osobnicy tacy rozsiewają niezadowolenie i aktywnie tworzą podziały w organizacji: pomiędzy właścicielem a pracownikami, między poszczególnymi pracownikami, między działami firmy, a nawet pomiędzy firmą a jej klientami. Są niebezpieczniejsi od marud, ponieważ wzbudzają konflikty nawet wtedy, gdy nie są zainteresowani daną sprawą.
  • Odmieńcy. Po prostu znaleźli się w niewłaściwym miejscu. Mogą mieć dobrą postawę, stosunek do pracy, a nawet umiejętności, ale nie chwytają tego czegoś, co jest kluczem do sukcesu danej firmy. Albo, co gorsze, chwytają, ale wcale ich to nie obchodzi. Myślą, że mogłoby ich obchodzić, gdyby się postarali, ale to tylko złudzenie. Są nie z tej bajki.
  • Zbędni. Ta grupa skupia te niewinne „drugie” osoby na stanowiskach, które wymagają obsadzenia tylko jednym pracownikiem. Najlepiej byłoby przesunąć ich do innej pracy, ale gdy jest to niemożliwe, należy spojrzeć prawdzie w oczy: są zmarnowanym zasobem. I to nie tylko ze strony firmy. Jeśli ich wysiłek jest zbędny, to marnują swój czas w pracy bez perspektyw rozwoju i awansu.

Kiedy należy zwolnić takie osoby? Niezwłocznie, ponieważ tolerowanie ich codziennej obecności stwarza zagrożenie dla całej firmy.