„Polityk musi wybierać między mówieniem do rzeczy i mówieniem do ludzi.” – prof. Joseph L. Badaracco, Polityka, 2008-10-18, strona 37
Miesiąc: Listopad 2008
Decyzja = wybór + plan
Czy wiesz, czym różni się decyzja od wyboru? Planem.
Decyzja to wybór, do którego dodałeś plan realizacji.
Sam wybór nie wskaże ci sposobu realizacji twoich zamierzeń.
Musisz wiedzieć, kto zrobi co na kiedy.
Zasada ta obowiązuje zarówno w przypadku decyzji, co ma być dziś na obiad (ktoś musi kupić składniki i przygotować potrawy na określoną godzinę), jak i w przypadku decyzji związanych z organizacją Mistrzostw Europy w piłce nożnej (ktoś musi w terminie zbudować stadiony, autostrady i linie kolejowe oraz zrealizować inne elementy tego przedsięwzięcia).
Zatem, dla utrwalenia dzisiejszej lekcji, powtórzmy wszyscy chórem jeszcze raz:
Decyzja = wybór + plan (kto zrobi co na kiedy)
Blikle zwalnia Wojtusia
Gazeta Wyborcza: Co z tymi, którzy pracują gorzej?
Andrzej Blikle: Ja takie osoby zwalniam. Albo przenoszę na inne stanowisko w firmie. Może tam się sprawdzą. Szef nie może wychodzić z założenia, że Wojtuś pracuje gorzej, to Wojtuś zarabia połowę tego, co inni. Bo wtedy to oznacza, że firma się godzi na to, że pracuje gorzej. Ważne jest też, żeby wyrażać uznanie pracownikom, którzy pracują dobrze. I na przykład bardzo w sumie cenionym przez pracowników wyrazem uznania za bardzo dobrze wykonane zadanie jest…
Gazeta Wyborcza: …wycieczka?
Andrzej Blikle: Nie. Trudniejsze zadanie. Wtedy dopiero czują, że ich doceniono.
Gazeta Wyborcza, 2008-10-07, dodatek „Mój biznes”, strona 4
Fotocyfryzacja
Są wszędzie. W polu, w domu i w zagrodzie, w restauracji, w pociągu i w kościele, nad morzem, w górach i w Siedlcach. Ludzie uzbrojeni w cyfrowe aparaty fotograficzne. Nieskończona pojemność tych miniaturowych urządzeń pozwala robić zdjęcia bez ustanku w nadziei uchwycenia teraźniejszości i zakonserwowania jej w postaci miliardów zer i jedynek – w oczekiwaniu na długie zimowe wieczory spędzone przed ekranem komputera lub nad rodzinnymi albumami.
Jest tylko jedno „ale”. Skupiając się na polowaniu na teraźniejszość, zmieniasz sposób jej przeżywania. Zamiast poczuć na twarzy delikatny podmuch wiatru na łące, czekasz aż przestanie wiać, żeby źdźbła trawy wreszcie znieruchomiały. Przerywasz dzieciakom zabawę w berka, żeby ustawić je do zdjęcia na tle nowej stodoły dziadka Remigiusza. Klniesz na kozicę, która schowała się za skałą, a już ją prawie uchwyciłeś.
Nie mam nic przeciwko fotografowaniu, o ile nie stanowi ono odkładania przeżywania teraźniejszości na przyszłość. To kiepska inwestycja. W zaciszu domowym nie uda ci się przywołać pełni doznań, które bezpowrotnie umknęły.
Bądź aktorem, a nie tylko obserwatorem! Zanurz się w teraźniejszości, a nie tylko obserwuj z brzegu, jak inni pływają, nurkują i ochlapują się w jej toni.