Miesiąc: Wrzesień 2007

Obuj swoje stopy

Dawno, dawno temu wszyscy ludzie chodzili boso. Pewnego dnia królowa, przechadzając się po kamienistej plaży, rozcięła sobie stopę na ostrym kamieniu. Rozgniewana wezwała swych ministrów i rozkazała okryć całe królestwo dywanem ze skóry. Wówczas odezwał się najmądrzejszy z ministrów i zaproponował: „Zamiast okrywać cały świat, zabezpieczmy skórą podeszwy stóp wszystkich ludzi”. Królowej spodobał się ten pomysł i w ten sposób wynaleziono buty.

Zapewne jest to dla ciebie oczywiste, że okrywanie całego królestwa skórzanym dywanem tylko po to, żeby uchronić stopy przed zranieniem, ma niewiele wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. A co sądzisz o swojej strategii życiowej, którą chciałbyś objąć cały świat? Czy nie należałoby zająć się przede wszystkim nauką dbania o właściwy stan twojego punktu styczności ze światem? Według nauk Buddy, to „uważność” (mindfullness) może każdego z nas doprowadzić do tego punktu styczności.

Na podstawie „The Issue at Hand” Gila Fronsdala.

7 błędów początkującego

Niepowodzenia początkujących w każdej dziedzinie mają najczęściej jedną z następujących przyczyn:

  1. Oczekiwanie zbyt wielkich postępów w zbyt krótkim czasie.
  2. Zbyt wiele zasłyszanej wiedzy teoretycznej, często nijak się mającej do rzeczywistości.
  3. Zbyt wiele planowania, za mało działania.
  4. Zbyt mała skłonność do eksperymentowania.
  5. Zbyt długie pozostawanie w „mylnym błędzie” na skutek lekceważenia wskazówek, którymi szczodrze obdarza nas świat.
  6. Komplikowanie tego, co – choć trudne – nie jest skomplikowane.
  7. Jednostronne atakowanie problemów, które są często znacznie słabiej ufortyfikowane z innych stron.

Na podstawie „The Seven Major Beginner Mistakes”.

Manifest antykapitalistyczny

„Zamienił stryjek siekierkę na kijek.”

Z realnego socjalizmu, który tak miał się do socjalizmu, jak pięść do nosa, przeszliśmy do realnego kapitalizmu. Gospodarkę powszechnego niedoboru zastąpiła gospodarka pozornej obfitości. Sklepy są pełne tego, czego nie potrzebujesz, i to nie tylko w wymiarze filozoficznym, ale i praktycznym. Reklamy zachęcają do zakupu towarów, których nie ma i nie będzie. I nie piszę tu o produktach niszowych (czyli o tak zwanym „długim ogonie”), ale o rynkowych hitach.

Pierwszy raz zacząłem przeczuwać, że coś jest nie tak z tym całym kapitalizmem i wolnym rynkiem, gdy prawie 10 lat temu Polska Telewizja Kablowa pracowicie okablowała moje osiedle domków jednorodzinnych i do dziś pies z kulawą nogą nie pojawił się, żeby zaproponować mi podłączenie. Gdy dwa lata temu zadałem firmie UPC (obecny właściciel sieci) podchwytliwe pytanie, czy kabel doprowadzony do mojej furtki może służyć do podłączenia internetu, odpowiedziano mi, że niestety nie, bo jest zbyt stary (kabel, nie internet). Cha, cha, cha! Pewnie zgnił albo zarósł zastygłymi w bezruchu elektronami. :-) I oczywiście nikomu nie przyszło do głowy, że można by mnie zaatakować marketingowo.

Czas płynie, a nasz kapitalizm coraz bardziej „realnieje”. Zapisałem się właśnie na tegoroczny bieg RunWarsaw i otrzymałem kupon rabatowy 15% na wyroby Nike. Ponieważ moje biegowe Adidasy nieco się już zużyły, zajrzałem do sklepu The Athlete’s Foot. Bardzo fajne buty Nike Air Pegasus mógłbym sobie tam kupić z rabatem, gdyby nie mój nienormalny (żartuję oczywiście) rozmiar stopy 42. W innym sklepie (Perfekt Sport w Arkadii) to samo. A buty nawet po uwzględnieniu rabatu kosztują ponad 300 zł. Czy oni na tym nie zarabiają? Nie ma butów? Trudno… To może chociaż polarek na zimę do biegania? Oczywiście mojego rozmiaru brak. I nie będzie! Czy ja jestem jakiś dziwny, czy tylko oryginalny?

Co najgorsze, podobne zjawiska występują także poza granicami naszego kraju. Ludzkie lenistwo połączone z powszechnym cięciem kosztów wpływa na ograniczenie oferty do „tego, co jest na magazynie”. Ekstremalny realny socjalizm ubrał wszystkich Chińczyków w jednakowe mundurki. Nie da się ukryć, że produkcja jednakowych ubrań w długich seriach jest najłatwiejsza i najbardziej opłacalna. A przecież o opłacalność i zysk chodzi w kapitalizmie, nieprawdaż?

PS. W zaprzyjaźnionej księgarni zapisałem się do zeszytu na społeczną listę oczekujących na wydanie „Winnetou” Karola Maya.

Czas wdzięczności

Znajdź czas, żeby wyrazić swoją wdzięczność, ponieważ w ten sposób:

  • przypomnisz sobie dobre rzeczy, które cię spotkały;
  • przemienisz złe rzeczy w dobre;
  • przypomnisz sobie, co jest ważne;
  • przypomnisz sobie, że powinieneś podziękować innym.

Każda okazja jest dobra do wyrażania wdzięczności:

  • poranek, kiedy możesz się zatrzymać na 2-3 minuty i wyrazić w myślach swoje podziękowanie, za to, za co w tym momencie czujesz się wdzięczny;
  • chwila, kiedy ktoś zrobi dla ciebie coś miłego i możesz mu szczerze podziękować;
  • chwila, kiedy przypomnisz sobie, że możesz do kogoś zadzwonić z podziękowaniami;
  • chwila, kiedy zdobędziesz się na dystans i inne spojrzenie na rzeczy, które wydają się nieprzyjemne;
  • wieczór, kiedy możesz podziękować modlitwą (religijną lub świecką) za to, co spotkało cię tego dnia.

A oto przykład takiej modlitwy:

Bądź wdzięczny

Bądź wdzięczny, że nie masz jeszcze wszystkiego, czego pragniesz. Czy, gdybyś miał, mógłbyś oczekiwać jeszcze czegokolwiek od życia?

Bądź wdzięczny, kiedy czegoś nie wiesz, bo daje ci to okazję do nauki.

Bądź wdzięczny za ciężkie czasy, bo wówczas masz szansę rozwijać się i dojrzewać.

Bądź wdzięczny za swoje ograniczenia, bo umożliwiają ci one doskonalenie.

Bądź wdzięczny za każde nowe wyzwanie, bo buduje ono twoją siłę i charakter.

Bądź wdzięczny za swoje błędy, bo są one dobrą nauczką na przyszłość.

Bądź wdzięczny, kiedy jesteś zmęczony, bo oznacza to, że właśnie dokonałeś czegoś istotnego.

Łatwo jest być wdzięcznym za rzeczy dobre. Ale pełni życia doświadczają tylko ci, którzy potrafią być wdzięczni za niepowodzenia.

Wdzięczność przemienia zło w dobro. Znajdź sposób, żeby być wdzięcznym za troski i zmartwienia, a staną się one twoim błogosławieństwem.

Na podstawie „Why Living a Life of Gratitude Can Make You Happy”.

Zabójcza prezentacja

Aby przedstawić zabójczą prezentację biznesową, skorzystaj z następujących rad:

  1. Nie nadużywaj materiałów audiowizualnych do przekazywania treści.
  2. Nawiąż kontakt wzrokowy z publicznością.
  3. Ukaż swoją osobowość.
  4. Co pewien czas rozśmiesz słuchaczy, żeby nie usnęli.
  5. Mów do „swojej publiczności”, a nie do „nich”.
  6. Bądź szczery i uczciwy w tym, co mówisz.
  7. Nie „przegotuj się” (nie przesadź z przygotowaniami), bo stracisz świeżość.
  8. Nie stój, jak słup. Zachowuj się swobodnie i stosuj odpowiednią gestykulację.
  9. Mów poprawnie, nie dukaj i nie mucz między słowami.
  10. Staraj się pozytywnie odróżnić od innych mówców.

Na podstawie „10 Tips for a Killer Presentation”.

Tonący okręt

Jednym z zarzutów stawianych metodzie GTD (Getting Things Done) Davida Allena jest to, że w pierwszym rzędzie skupia się ona na uporządkowaniu „bieżni życia”, a na później zostawia kwestie ogólniejsze – takie jak sens życia, cele długoterminowe i obszary odpowiedzialności.

Przyczyna takiego podejścia jest jednak prosta do wytłumaczenia. Ludzie czują się przytłoczeni i sparaliżowani niezorganizowanym potokiem codziennych spraw, istną powodzią drobiazgów pomieszanych z rzeczami ważnymi.

Dlatego najpierw powinieneś uprzątnąć swoje otoczenie, żeby w ten sposób uzyskać jakąkolwiek swobodę ruchu i odciążyć umysł od przechowywania i zajmowania się sprawami bieżącymi. Jak mówi David Allen: „Najpierw uszczelnij poszycie swojego okrętu, żeby nie nabierał wody, a dopiero potem weź się za wyznaczanie kursu żeglugi.”