Miesiąc: Marzec 2007

O ile łatwiej byłoby żyć…

Czy oglądaliście kiedyś film „Memento”?

O ile łatwiej byłoby żyć dniem dzisiejszym, gdybyśmy nie mieli pamięci długoterminowej. Gdybyśmy nie mieli zielonego pojęcia, co było wczoraj, czy rok temu, jakie mieliśmy dzieciństwo i kim są ci wszyscy ludzie dookoła. Ale o ile uboższe byłoby to życie.

O ile łatwiej byłoby żyć, gdybyśmy nikogo nie kochali. Ale, czy w ogóle warto by wtedy było żyć?

Ciało i dusza

Każda firma i każda organizacja ma swoje ciało i swoją duszę. Ciało to jej budynki, wyposażenie, stosowane procedury i kompetencje pracujących w niej ludzi. Dusza to sposób, w jaki ci ludzie wykonują swoje obowiązki, jak odnoszą się do siebie i do osób z zewnątrz (klientów, interesantów, pacjentów).

Zgrzeszyłbym, gdybym narzekał na dobrą wolę i zaangażowanie wychudzonego ciała polskiej służby zdrowia. Ale dusza umiera. Szpital jako organizacja sprawia wrażenie biurokratycznej maszyny „przerabiającej” pacjentów i ich rodziny. Niby każdy lekarz, pielęgniarka i pracownik administracyjny chce ci przychylić nieba, ale w swoim zagonieniu sprawiają wrażenie, jakby ich „klienci” byli jedynie nieco uciążliwym przedmiotem służącym do uprawiania „prawdziwej medycyny”. Pohukiwanie na pacjentów, lekceważenie czasu rodzin nieśmiało polujących na okazję porozmawiania z lekarzem prowadzącym, uniemożliwianie skopiowania dokumentacji medycznej, zrzucanie na rodziny obowiązku wędrowania po krętych korytarzach i cierpliwego wyczekiwania na dostępność Pani Doktor, Pana Ordynatora i Pana Dyrektora w celu dopełnienia skomplikowanych procedur po śmierci bliskiej im osoby – chyba nie o to chodzi.

Oczywiście merytoryczna strona procesu leczenia jest kluczowa dla pacjenta, ale liczy się także ludzka przyjazna twarz i słowo otuchy.

Pamiętaj o tym, idąc do swojej pracy. Nie tylko zrób to, co do ciebie należy, ale postaraj się jeszcze okazać serce. Postaraj się, żeby twoja organizacja potrafiła okazywać serce.

Strefy czasowe

W globalnej gospodarce strefy czasowe są bez sensu. Ich istnienie wprowadza tylko zamęt i nieporozumienia. Na dodatek na wielu obszarach w lecie obowiązuje czas przesunięty o godzinę i oczywiście nie ustalono jednolitego, wszechświatowego terminu wprowadzania tej zmiany. Każdy sobie rzepkę skrobie.

Pewien czas temu firma Swatch usiłowała wylansować „Internet Time”, ale było to przedsięwzięcie bardziej marketingowe niż zdroworozsądkowe. Dobę podzielono na 1000 „uderzeń” i już. Dla normalnych ludzi było to dziwaczne, a dla komputerowców tym bardziej, bo dlaczego doba ma mieć 1000 „uderzeń”, a nie 1024. Poza tym jedno „uderzenie” to niecałe półtorej minuty, czyli mniej więcej jedna chwila według Tytusa, Romka i A’Tomka. Taka rozdzielczość jest zwykle niewystarczająca do mierzenia czasu w życiu codziennym.

Uważam, że najwyższy czas zrezygnować ze stref czasowych i wzorem armii amerykańskiej wszystkie zegary ustawić na UTC (Coordinated Universal Time), czyli GMT (Greenwich Mean Time), czyli Z (Zulu Time Zone).

*** Wpis zredagowany w dniu 2007-03-17 ***

Zmiana czasu

Pożyteczne podpowiedzi Setha Godina na wiosenny weekend, kiedy następuje zmiana czasu z zimowego na letni:

  • Przestaw wszystkie zegary o godzinę do przodu.
  • Wymień baterie we wszystkich wykrywaczach dymu i gazu.
  • Jeśli nie masz w domu wykrywaczy dymu i gazu, kup kilka. Są naprawdę niedrogie.
  • Podaruj sąsiadom wykrywacze dymu i gazu, jeśli sami ich nie kupili.
  • Po kolei weź do ręki każdą ze swoich kart kredytowych. Na ich odwrocie wydrukowany jest numer infolinii dla klientów. Zadzwoń pod ten numer i powiedz: „Zamierzam zlikwidować tę kartę, ponieważ wasze opłaty i odsetki są zbyt wysokie”. Nie mów nic więcej, tylko poczekaj na reakcję. Bum – właśnie zaoszczędziłeś kilkaset złotych rocznie.
  • Wykorzystaj zaoszczędzone pieniądze do spłacenia zadłużenia na kartach.
  • Wykonaj kopię zapasową danych zapisanych na twardych dyskach.

I już – wiosenne porządki z okazji zmiany czasu zakończone.

*** Wpis zredagowany w dniu 2007-03-17 ***