Miesiąc: Luty 2007

Statystyczne figle

Moją ostatnią lekturą była „Freakonomia” Stevena D. Levitta i Stephena J. Dubnera, którzy poddali statystycznej analizie dane zbierane przez różne urzędy administracji w Stanach Zjednoczonych. Przeczytaj tę książkę, jeśli chcesz się dowiedzieć:

  • czy nauczyciele w USA oszukują?
  • czy spadek przestępczości w Nowym Jorku był rzeczywiście wyjątkowy na tle kraju i miał związek z teorią wybitego okna?
  • w jaki sposób pewnego dnia o północy wiosną 1987 roku nagle zniknęło 7 milionów amerykańskich dzieci?

Jak zwykle, dla zachęty podaję spis rozdziałów tej książki:

  • Wstęp. Drugie dno wszystkiego.
  • Co łączy nauczycieli z zapaśnikami sumo?
  • Dlaczego Ku-Klux-Klan przypomina grupę agentów nieruchomości?
  • Dlaczego dealerzy narkotyków ciągle mieszkają u mamy?
  • Gdzie się podziali wszyscy przestępcy?
  • Jaki jest rodzic doskonały?
  • Rodzice doskonali, część II: czy Roshanda pod innym imieniem również by pachniała?
  • Epilog. Dwie drogi na Harvard.

Kajaki i zasady

W książce „Sea Kayaker’s Deep Trouble: True Stories and Their Lessons from Sea Kayaker Magazine” znaleźć można następujący akapit:

„Przestrzeganie zasad bez zrozumienia, z czego one wynikają, to jedynie pozorna kompetencja, która z reguły zawodzi w sytuacjach wyjątkowych.”

Kamyk wdzięczności

W swoim blogu „From Where I Sit” Michael Hyatt opisał – skuteczną jego zdaniem – metodę pozytywnej zmiany sposobu postrzegania świata i własnego stosunku do życia.

Znajdź ładny, obły kamyk i zawsze noś go ze sobą – na przykład w kieszeni. Za każdym razem, gdy przypadkowo lub celowo dotkniesz go dłonią, szczerze podziękuj w duchu za to, czego właśnie doświadczasz (nie zawsze jest to coś przyjemnego).

Sposób ten pozwoli ci się skupić na dostrzeganiu, że szklanka jest jednak w połowie pełna.

Ktoś mądry kiedyś powiedział:

„Nigdy nie zdobędziesz tego, czego ci brak, jeśli nie nauczysz się doceniać tego, co masz.”

Z pewnością chciałbyś mieć inną, ciekawszą pracę, lepszego szefa, wyższą pensję, wygodniejsze mieszkanie położone w ładniejszej okolicy, nowsze meble, przestronniejszy i szybszy samochód i tak dalej, i tak dalej… Ale czy ta roszczeniowo-narzekająca postawa ma jakikolwiek sens? Czy masz przez to lepsze stosunki z innymi ludźmi? Czy dzięki temu kiedykolwiek doświadczysz spełnienia i zrozumiesz sens swojego istnienia?

Zastanów się nad tym i włóż do kieszeni swój kamyk wdzięczności.

Zebrania w Google

W artykule „How to Run a Meeting Like Google” opisano sposoby radzenia sobie ze zmorą zebrań w firmie Google.

  1. Ustal wiążący program zebrania.
  2. Wyznacz protokolanta.
  3. Zamiast wielkich spędów organizuj mikrozebrania poświęcone określonym tematom, żeby ograniczyć marnowanie czasu przez osoby niezainteresowane danymi kwestiami i zwiększyć efektywność dyskusji.
  4. Wyznacz stały czas na przyjmowanie podwładnych.
  5. Podczas zebrania ucinaj wycieczki osobiste – opieraj dyskusję na faktach.
  6. Pilnuj czasu. Nie ma nic gorszego niż niekończące się zebrania o niczym.