Miesiąc: Wrzesień 2006

Sztuka rekrutacji

Sztuka rekrutacji jest najczystszą formą promowania swojego biznesu, ponieważ w tym przypadku nie prosisz ludzi tylko o to, aby wypróbowali czy kupili twój produkt lub nawiązali z tobą współpracę. Prosisz ich o to, żeby związali z twoją firmą swoje życie. To dla nich najwyższa stawka, a ty stoisz przed jednym z najtrudniejszych wyzwań.

  1. Zatrudniaj lepszych od siebie. W Dziale Macintosha firmy Apple krążyło powiedzenie: „Gracz klasy A zatrudnia graczy klasy A; gracz klasy B zatrudnia graczy klasy C” – wielcy ludzie zatrudniają wielkich ludzi. Natomiast miernoty zatrudniają gorszych od siebie, żeby móc się wywyższać. (Jeśli wkroczysz na tę drogę, wnet zostaną ci tylko gracze klasy Z – sytuację tę nazywamy Eksplozją Pajaców. Po niej jest już tylko Etap Zwolnień.) Obecnie można zaryzykować jeszcze śmielsze stwierdzenie, iż gracze klasy A zatrudniają przede wszystkim graczy klasy A+, a nie tylko graczy klasy A. Wymaga to odpowiedniego poczucia własnej wartości i samoświadomości, ale jest jedyną metodą, żeby zbudować wspaniały zespół.
  2. Zatrudniaj zarażonych. Zwyczajowo organizacje poszukują ludzi z odpowiednim wykształceniem i doświadczeniem zawodowym. Tymczasem istotny jest także trzeci wyznacznik: czy kandydat jest zarażony miłością do twojego wyrobu? Nawet najlepsze na świecie wykształcenie i doświadczenie zawodowe nie mają znaczenia, jeśli kandydat do pracy „nie czuje bluesa” i nie jest zafascynowany tym, co będzie mógł robić.
  3. Nie zwracaj uwagi na rzeczy nieistotne. Ten punkt jest nieco wtórny w stosunku do poprzedniego, ale sprawa zasługuje na powtórzenie. Często wykształcenie i doświadczenie zawodowe kandydata, choć wygląda dobrze na papierze, okazuje się nieistotne w praktyce. Czy wiceprezes Microsoftu z doktoratem z informatyki sprawdziłby się jako jeden z pierwszych pracowników w niewielkiej, dynamicznej firmie? Niekoniecznie – ten biedny facet pracuje dla firmy posiadającej 60 miliardów dolarów w gotówce i 95-procentowy udział w rynku, a koszmary, które budzą go każdego ranka, nie dotyczą konkurencji czy konsumentów, ale Urzędu Antymonopolowego. Z drugiej strony ktoś z praktyką w warsztacie jubilerskim może okazać się świetnym propagatorem platformy systemowej do tworzenia oprogramowania aplikacyjnego (tak, jak swego czasu Guy Kawasaki – przyp. tłum.).
  4. Sprawdź dwa razy, zanim zaufasz swojej intuicji. Chyba każdy z własnego doświadczenia może opowiedzieć historię o kandydacie, o którym od początku rekrutacji „było wiadomo”, że jest najlepszy, a później zawodził na całej linii. Albo o pracowniku, któremu z powodu braku kwalifikacji nikt podczas rekrutacji nie dawał szans, a który okazywał się potem gwiazdą pierwszej wielkości. Problem z intuicją jest taki, że pamiętamy tylko przypadki, gdy zadziałała ona prawidłowo. Prawda natomiast jest taka, że prawdopodobnie myliła się tak samo często, jak miała rację. W związku z tym radzę zadawać wszystkim kandydatom ten sam zestaw pytań i sporządzać szczegółowe notatki. Możesz nawet przeprowadzać wstępną rozmowę przez telefon, aby uniknąć oceniania kandydatów na podstawie ich wyglądu. W szczególności założyciele startujących firm mają przeświadczenie o posiadaniu umiejętności intuicyjnego wyczuwania dobrych kandydatów, więc prowadzą rozmowy kwalifikacyjne w nieformalny sposób, co sprawia, że ich wyniki są dalece nieobiektywne i proces rekrutacji kończy się często błędnymi decyzjami.
  5. Sprawdź niezależne opinie. Ilu z nas ograniczyło sprawdzanie referencji kandydata tylko do źródeł przez niego zaproponowanych? Czy może być coś głupszego? Często wynika to z przedwczesnego zaufania swojej intuicji: podoba ci się ten kandydat, więc dzwonisz tylko do osób, które wskazał – szukasz potwierdzenia swojego wyboru, a nie obiektywnej prawdy. Aby uniknąć takich sytuacji, zawsze staraj się uzyskać dwie dodatkowe, niezależne opinie – jedną od pracodawcy kandydata, a drugą od jego podwładnego.
  6. Zastosuj Test Centrum Handlowego. Jako ostatni etap procesu rekrutacji zastosuj Test Centrum Handlowego. Działa to tak: wyobraź sobie, że jesteś w centrum handlowym i z oddali dostrzegasz w tłumie kandydata, którego zamierzasz zatrudnić. Jest piętnaście metrów od ciebie i jeszcze cię nie zobaczył. Masz do wyboru trzy możliwości: (1) od razu podejść do niego i przywitać się; (2) powiedzieć do siebie: „To centrum handlowe nie jest takie duże – jeśli jeszcze raz wpadnę na niego, to się z nim przywitam, a jeśli nie, to trudno”; (3) wsiąść do samochodu i pojechać do innego centrum handlowego. Nie zatrudniaj kandydata, który nie wywołuje u ciebie ochoty do wybrania pierwszej z powyższych możliwości.
  7. Użyj wszystkich środków. Gdy już wybrałeś idealnego kandydata, użyj wszystkich środków, żeby go usidlić, a nie tylko wynagrodzenia i opcji na akcje. Znacznie bardziej skuteczna jest atrakcyjność roztaczanej przez ciebie wizji przyszłości. Do swojego arsenału dodaj siłę przekonywania członków zarządu i doradców. A na koniec podkreśl, jak wspaniałym elementem w CV kandydata będzie w przyszłości fakt pracy w twojej znakomitej firmie. Gdy podjąłeś już decyzję o zatrudnieniu danego kandydata, zwolnij wszystkie hamulce i pełną parą ruszaj usidlać swojego wybrańca.
  8. Wpłyń na wszystkich, którzy mogą przyczynić się do podjęcia przez kandydata pozytywnej decyzji. Kandydat rzadko podejmuje decyzję całkowicie samodzielnie. Może być kilka innych osób mających na nią wpływ. Oczywistymi przykładami są małżonkowie i partnerzy życiowi, ale także dzieci, koledzy i przyjaciele. Mogą to być także rodzice, bo synowie lub córki starają się często zaspokoić ich aspiracje. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej spytaj po prostu: „Kto może pomóc Pani/Panu podjąć tę decyzję?”. Wtedy możesz stwierdzić, czy jesteś w stanie uszczęśliwić także i te osoby.
  9. Wstrzymaj się z oficjalną ofertą zatrudnienia. Powszechnym błędem popełnianym przez wiele organizacji jest przedstawianie oferty zatrudnienia na początku negocjacji. Ryzyko polega na tym, że nie wiadomo, w jaki sposób wpłynie to na przebieg rozmów. Oferta zatrudnienia jest potwierdzeniem poczynionych uzgodnień, a nie deklaracją stanowiska jednej ze stron, w związku z tym musi stanowić ostatni etap negocjacji.
  10. Nie ciesz się przedwcześnie. Zdarza się, że po trudnych, trwających tygodniami i zakończonych porozumieniem negocjacjach, a nawet po kilku pierwszych dniach pracy kandydata możesz zostać zaskoczony niespodziewaną zmianą jego decyzji. Znienacka nie pojawi się on w biurze i tylko przyśle e-maila, że idzie pracować gdzie indziej. Prawdę powiedziawszy, podobnie może zachować się także pracownik z dłuższym stażem w twojej firmie. Prowadzi nas to do jednoznacznego wniosku: proces rekrutacji nie kończy się nigdy. Powinieneś codziennie zabiegać o każdego pracownika, bo nigdy nie wiadomo, czy nazajutrz ponownie pojawi się on w pracy.

Na podstawie „The Art of Recruiting” Guya Kawasaki.

Czy zostawiłbyś przyjaciela?

Pewnego dnia, dawno, dawno temu szedł raz drogą człowiek, a towarzyszył mu jego pies. Człowiek rozkoszował się okolicznymi krajobrazami, gdy nagle dotarło do niego, że przecież nie żyje.

Pamiętał, jak umierał, a pies, który truchtał obok niego, odszedł już wiele lat temu. Ciekawe, dokąd doprowadzi ich ta droga.

Niedługo potem doszli do wysokiej kamiennej ściany otaczającej posesję przylegającą do drogi. Wyglądała, jakby była wykonana z najznakomitszego marmuru. Na szczycie wzniesienia znajdował się wysoki łuk rozświetlony słonecznymi promieniami.

Jeśli się dobrze przypatrzeć, można było dojrzeć wrota z masy perłowej zamykające przejście przez łuk, a wiodła tam droga, której blask przypominał czyste złoto. Człowiek z psem zbliżył się do bramy i zauważył obok niej mężczyznę siedzącego za biurkiem.

Podszedł zatem jeszcze bliżej i zapytał: „Przepraszam, gdzie ja jestem?”. „To jest Niebo, proszę pana.” – odpowiedział urzędnik. „O, to świetnie. Czy znalazłoby się może trochę wody?” – spytał człowiek z psem.

„Oczywiście, proszę pana. Proszę wejść, a ja niezwłocznie poczęstuję pana wodą z lodem.”

Człowiek zza biurka skinął ręką i wrota zaczęły się otwierać. „Czy mój przyjaciel może także wejść?” – spytał podróżnik wskazując na psa.

„Przykro mi, ale nie przyjmujemy gości ze zwierzętami.” Zamyśliwszy się na chwilę człowiek popatrzył na swojego towarzysza, po czym odwrócił się i ruszył razem z psem w dalszą drogę.

Po pewnym czasie, na szczycie kolejnego wzgórza człowiek z psem dotarł do gospodarstwa z bramą, która sprawiała wrażenie nigdy niezamykanej. Nie było nawet porządnego płotu. Gdy podszedł bliżej, ujrzał człowieka opartego o drzewo i czytającego jakąś książkę.

„Przepraszam!” – zagadnął. – „Czy jest tu woda?”

„Tak, oczywiście. Tam jest pompa, wejdź proszę!”

„A co z moim przyjacielem?” – podróżnik wskazał na psa.

„Koło pompy powinna stać miska.”

Weszli przez bramę i rzeczywiście, na podwórku stała staromodna pompa, a obok niej miska. Podróżnik napełnił miskę wodą, najpierw napił się z niej sam, a potem postawił ją psu.

Kiedy już zaspokoili pragnienie, podeszli z powrotem do człowieka stojącego pod drzewem. „Jak nazywacie to miejsce?’ – spytał podróżnik.

„To jest Niebo.” – usłyszał odpowiedź gospodarza.

„Trochę to mylące” – stwierdził właściciel psa. – „Człowiek, którego spotkałem przy bramie poprzedniej posesji twierdził, że tam też jest Niebo.”

„Masz na myśli to miejsce ze złotą drogą i perłowymi wrotami? Nieee. To jest Piekło.”

„Czy nie denerwuje cię, że oni tak bezczelnie podszywają się pod was?”

„Nie, jesteśmy szczęśliwi, że biorą do siebie tych z podróżników, którzy zostawiliby swoich przyjaciół w potrzebie.”

Na podstawie blogu Jasona Womacka.

Jak zdobyć posadę w Dolinie Krzemowej?

W swoim artykule „Everything You Wanted to Know About Getting a Job in Silicon Valley But Didn’t Know Who to Ask” „Guy Kawasaki przedstawia podstawowe wskazówki, jak zyskać przewagę, starając się o posadę w przedsiębiorstwach Doliny Krzemowej. Myślę, że uwagi te mają zastosowanie do wszystkich przedsiębiorstw, których głównymi atrybutami są dynamizm, innowacyjność i pragnienie odniesienia rynkowego sukcesu. Oto te wskazówki:

  1. Kochaj to, czym zajmuje się firma. Pasja, z jaką podchodzisz do tego co dana firma wytwarza lub co robi, jest najważniejszym czynnikiem umożliwiającym otrzymanie pracy w Dolinie Krzemowej. Zlokalizowane tam przedsiębiorstwa są zbudowane na tym fundamencie, być może nawet bardziej na pasji niż na rzeczywistości. Dlatego zatrudniani są w nich ludzie z pasją, którzy już znaleźli się w Polu Zniekształcenia Rzeczywistości. Pytanie tylko, jak pokazać swoją pasję?
    Najlepiej jest zadeklarować swoją fascynację wyrobem lub usługą oferowaną przez przedsiębiorstwo i chodzi tu o prawdziwą „fascynację”, a nie tylko „czytałem o tym”, „używałem tego” albo „zajrzałem na stronę internetową”. Pasja często może przeważyć nad brakiem „doskonałego” wykształcenia kierunkowego i odpowiedniego doświadczenia zawodowego.
    Drugą dobrą odpowiedzią jest wiedza o firmie. Nigdy nie było i tym bardziej obecnie nie ma żadnego usprawiedliwienia dla ignorancji w dziedzinie informacji dotyczących przedsiębiorstwa. Chyba to oczywiste, nieprawdaż? Tymczasem zdziwiłbyś się, jak wielu kandydatów ma o tym marne pojęcie i grzebie swoje szanse głupio pytając: „A co właściwie ta firma robi?”
    Wniosek: Zamiast mieć nadzieję, że pojawią się odpowiadające ci oferty pracy w przedsiębiorstwach, które ci się podobają, raczej sprawdź, czy firmy, które ci się podobają, mają odpowiadające ci oferty pracy.
  2. Przygotuj solidną prezentację i weź ją ze sobą. Jeśli ktoś w Dolinie Krzemowej rusza ustami, to znaczy, że usiłuje komuś innemu coś wcisnąć. Potraktuj swoje CV jako PowerPointową prezentację siebie jako produktu. Mam nadzieję, że przeczytałeś już PowerPoint – zasada 10/20/30 … Oto zasada 1/2/3 dotycząca twojego CV:
    • 1 strona. Możesz pomyśleć: „O, to dobra rada dla motłochu, ale nie dla mnie. Dysponuję dziesięcioletnim doświadczeniem w czterech przedsiębiorstwach, na pięciu różnych stanowiskach. Moje CV musi mieć dwie, a może nawet trzy strony, żebym mógł w pełni przedstawić swoją wspaniałość. Im więcej faktów przytoczę, tym łatwiej przyszły pracodawca znajdzie to, co go interesuje.”
      Możesz przyjąć za pewnik, że jeżeli nie potrafisz zareklamować swojej firmy na dziesięciu slajdach, a siebie na jednej stronie, to twój pomysł na biznes jest głupi, a twój osobisty wizerunek jest marny.
    • 2 kluczowe informacje. W swoim CV (lub podczas rozmowy kwalifikacyjnej) powinieneś podkreślić tylko dwie lub może trzy kluczowe informacje. Powinny one dotyczyć związanych z branżą doświadczeń zawodowych, wykształcenia lub fascynacji przedmiotem działania firmy. Jedna taka informacja to za mało, a trzy są na granicy przesady.
    • 3 części. Zalecenie zawarcia „2 kluczowych informacji” oznacza, że twoje CV powinno mieć tylko trzy części: dane umożliwiające kontaktowanie się, doświadczenie zawodowe i informacje o wykształceniu. W szczególności wyklucza to wyliczanie „celów zawodowych” (czy sądzisz, że firmę obchodzi, kim chcesz zostać, gdy dorośniesz?), „referencji na żądanie” (oczywiste jest, że musisz umożliwić przyszłemu pracodawcy zasięgnięcie opinii o tobie) i „innych zainteresowań” (być może fakt ukończenia szkoły rodzenia kiedyś ci się przyda, ale raczej nie w zdobyciu pracy).

    Gdy już przy tym jesteśmy, kilka dodatkowych wskazówek dotyczących CV:

    • Poproś kogoś, by przejrzał twoje CV. Świeże oko zawsze wynajdzie błędy, które ty przeoczyłeś.
    • Omawiając doświadczenie zawodowe zaczynaj zdania od czasowników opisujących działanie takich, jak „stworzył”, „zaprojektował”, „opracował” czy „sprzedał”.
    • Po czasowniku podaj, co osiągnąłeś. Najlepsze są wymierne rezultaty takie, jak wielkość sprzedaży, stopień redukcji kosztów lub ilość dostarczonych wyrobów. Najgorsze, co możesz podać, to liczba pracowników, którymi kierowałeś albo wielkość budżetu, który przetraciłeś. Kluczem nie jest wielkość zespołu lub nakładów, ale to, co przy ich udziale osiągnąłeś.
    • Na rozmowę rekrutacyjną weź ze sobą kopię CV. Załóżmy, że jeden z przedstawicieli pracodawcy poprosi o kopię twojego CV. Byłoby zręcznie od razu ją wręczyć, ponieważ większość ludzi w Dolinie Krzemowej cierpi na zespół deficytu uwagi (ADD) i dla nich „co z oczu, to z serca”.
  3. Znaj, albo lepiej pałaj niechęcią do konkurencji. Inną formą fascynacji firmą jest niechęć do jej konkurencji. Nie posuwaj się w tym zbyt daleko, bo sam nie chciałbyś, żeby twój przyszły pracodawca zatrudniał psychopatów, ale wyrażenie pragnienia pokonania Microsoftu w Apple, Google w Microsofcie albo Nintendo w Sony będzie dobrze widziane. Jeśli nawet nie zyskasz nic w ten sposób, to przynajmniej pokażesz, że rozumiesz zasady, na jakich działa wolny rynek.
  4. Bądź gotowy na spotkanie z „niezwykłymi” ludźmi. Najprawdopodobniej rozmowę z tobą przeprowadzą kolejno cztery lub pięć osób. Najprawdopodobniej tylko jedna z nich wcześniej zatrudniała pracowników i zarządzała nimi. Najprawdopodobniej poniższa tabela zawiera galerię postaci, które możesz spotkać. Poznaj te stereotypy, żeby przygotować celne odpowiedzi na ich pytania i wątpliwości.
    Stereotyp Opis Kluczowe pytanie Kluczowa odpowiedź
    Cudowne dziecko Porzucił studia w renomowanej uczelni. W teście kompetencyjnym otrzymał maksymalną liczbę punktów. Nie miał jeszcze czasu na seks. Nie kupi paczki gumy do żucia bez wykonania analizy regresyjnej. Ma zostać Dyrektorem d/s Technicznych, ale jeszcze o tym nie wie. Jak tam rozprawa doktorska? W porządku, a twoja?
    Mamuśka Prawdopodobnie jedyna dorosła osoba w zespole. Po części kierownik biura, psychiatra, matka i dyrektor szkoły. Pierwsza do zwolnienia jako „pracownik biurowy”, ale jest jedyną osobą, do której cudowne dzieci mogą zwrócić się po życiową radę. Jakie masz zainteresowania poza pracą? Mam śliczne dzieci. Chcesz zobaczyć ich zdjęcia?
    albo
    Na tym etapie życia chcę się skoncentrować na karierze zawodowej, a potem pomyślę o założeniu rodziny.
    Mr. CPG – Marketingowiec Sprowadzony przez cudowne dzieci , żeby zająć się marketingiem, pomimo iż sądzą one, że stworzony przez nie superprodukt jest tak wspaniały, że nie wymaga promocji. Nie potrafi zaprezentować wyrobu, ale wierzy, że wszystko jest zapakowanym produktem konsumenckim. Posiada tytuł MBA. Przez ostatnie pięć lat pracował w dużym koncernie w dziale marketingu podpasek. Jeździ leasingowanym Mercedesem S-klasy. Co sądzisz o Czterech P Kotlera w marketingu? Wciąż są ważne, ale Internet i społeczności sieciowe bardzo skomplikowały życie marketingowców. Cieszę się, że zajmujesz się tu marketingiem, bo będę mógł się wiele od ciebie nauczyć.
    Sunil Wiceprezes d/s technicznych. Po sześciu miesiącach poszukiwań wybór cudownych dzieci padł w końcu właśnie na niego w nadziei, że będzie umiał zapewnić harmonijny wzrost przedsiębiorstwa i dlatego, że ma bardzo wysokie IQ. (Jak obsłużyć równocześnie 6 milionów użytkowników?) Inwestorzy byli zadowoleni z jego zatrudnienia. Jego szwagier prowadzi w Bangalore firmę programistyczną, z której usług przedsiębiorstwo zaczęło korzystać. Co sądzisz o proxy caching? Myślę, że dobrze zaprojektowana architektura systemu nie wymaga proxy cachingu.
    Jasmine McGuire Ekspert do spraw sprzedaży. W końcu cudowne dzieci znalazły sprzedawcę, którego obecność są w stanie wytrzymać przez dłużej niż piętnaście minut. Wkurzona, że w przedsiębiorstwie jest jedyną kobietą-kierownikiem. Przez dziesięć lat pracowała w dużej firmie w Dolinie Krzemowej, gdzie co roku przekraczała wyznaczone normy sprzedaży. Miewa poczucie winy z powodu zbyt rzadkiego widywania swoich dzieci. Jak sądzisz, co jest kluczowym argumentem w procesie sprzedaży naszego wyrobu? Jest tak wiele możliwości: łatwość użycia, szybkość, skalowalność, światowej klasy wsparcie techniczne… Ale ty jesteś fachowcem. Co najlepiej działa według ciebie?
    Skazaniec Zaczął pracę, gdy komputery były wielkości pokoju, a słowo „partner” było w języku angielskim rzeczownikiem, a nie czasownikiem. Jedyna osoba w przedsiębiorstwie, która używa kalkulatora z Odwrotną Polską Notacją. Chce, by firma nigdy nie zapomniała o swoich korzeniach. Jest szczęśliwy będąc po prostu wspaniałym inżynierem. Jeździ używaną Toyotą Prius. Oglądałeś program o Arpanecie na History Channel? Tak, oczywiście. Nawet nagrałem go na moim video w standardzie Betamax. Nadal uważam, że format Beta jest lepszy od VHS.
    Antyczna siwizna Marketingowiec, który się ostał. Zna każdego z branży, ale tylko powierzchownie. Zbyt stary, żeby zaangażować się w inne startującego przedsięwzięcie, ale zbyt młody, żeby przejść na emeryturę. Organizuje spotkania integracyjne tam, gdzie jest wspaniałe pole golfowe. Miał kilka romansów ze współpracownikami. Jeździ leasingowanym Porsche Boxsterem. Co sądzisz o BMW serii 7? Są niezłe, ale nadają się na samochód rodzinny. Prawdziwy samochód sportowy – to jest coś!
    Specjalistka d/s Zarządzania Zasobami Ludzkimi Kocha firmę. Kocha swoją pracę. Była tu i tam, widziała to i tamto. Odporna na wciskanie ciemnoty. Możesz myśleć, że jest tylko „pracownicą kadr”, ale zniszczy cię, gdy ją wkurzysz. Jedna z pierwszych osób, którą będziesz chciał zatrudnić, gdy odejdziesz z firmy, żeby wziąć udział w nowym przedsięwzięciu. Co chciałbyś robić za pięć lat? Chciałbym awansować na stanowisko kierownicze w tym przedsiębiorstwie, nieprzerwanie doskonaląc moje umiejętności.
    Pani Dyrektor Wykonawcza Dowód na to, że lodowata woda może płynąć w ludzkich żyłach. Twarda, utalentowana. Rozbiła szklany sufit na tysiąc części. Ma młodego przystojnego męża. Przy niej Meryl Streep z „Diabeł ubiera się u Prady” wygląda, jak skromna harcerka. Przyjaźni się z Carly Fioriną. Widziałeś w magazynie Forbes ostatni artykuł o mnie? Czy widziałem? Mam przy sobie egzemplarz. Chciałem cię poprosić o autograf.
    Ojciec chrzestny Menedżer wyższego szczebla, od dwudziestu lat w firmie. Przeraża tych, którzy go nie znają. Uwielbiany przez tych, którzy go poznali. Majątek przekraczający 50 milionów dolarów. Jego dzieci już wyfrunęły z domu, ale gdy jeszcze z nim mieszkały, zawsze w wakacje mogły sobie dorabiać w przedsiębiorstwie. Członek zarządu. Jego pocztą elektroniczną zajmuje się sekretarka. Dlaczego sądzisz, że mógłbyś coś wnieść do tej firmy? Czytałem, jak wiele Pan wniósł do firmy przez całą Pańską karierę i mogę mieć tylko nadzieję, że mój wkład będzie porównywalny.
  5. Bądź wcześnie. Zaplanuj przyjazd na rozmowę kwalifikacyjną na pół godziny wcześniej od umówionej pory, ponieważ: (a) możesz ugrzęznąć w korku; (b) rejestracja w księdze gości i wydanie przepustki może trochę potrwać; (c) możesz się czegoś dowiedzieć od recepcjonistki; i (d) nie chciałbyś być zziajany i podenerwowany na początku rozmowy.
  6. Ubierz się zbyt elegancko albo dowiedz się, jaki strój jest wskazany. Firmy technologiczne znane są z mody na ubieranie się pracowników w t-shirty i jeansy, ale czy strój taki jest odpowiedni na rozmowę kwalifikacyjną, zależy od stanowiska i osoby prowadzącej rozmowę (może tak się złożyć, że osoba ta właśnie przeszła z innej organizacji, w której obowiązywały znacznie ostrzejsze wymagania co do ubioru). Dobrą zasadą jest ubranie się o jeden stopień bardziej elegancko niż sugeruje to firmowa norma. Na przykład idąc do przedsiębiorstwa o stylu t-shirtowym załóż koszulkę polo z kołnierzykiem. Jeśli masz wątpliwości, spytaj, jaki jest odpowiedni strój na rozmowę kwalifikacyjną.
  7. Przygotuj świetną odpowiedź na pierwsze pytanie „Jak się masz?” Na przykład świetną odpowiedzią jest „Znakomicie. Bardzo zależy mi na dowiedzeniu się szczegółów dotyczących tej posady i przedstawieniu swojej osoby tak, żebyśmy mogli ocenić, czy jedno pasuje do drugiego.” W innych okolicznościach takie pytanie jest nieistotną formalnością. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej może być otwarciem, które powali prowadzącego spotkanie siłą twojego entuzjazmu.
    Cokolwiek zamierzasz zrobić, powstrzymaj się jedynie od mówienia prawdy: „Utknąłem w martwym związku małżeńskim, moje dzieci chorują na przewlekłe choroby, więc potrzebuję dobrego ubezpieczenia zdrowotnego, a banki dzwonią, żebym spłacił moje karty kredytowe.” Firmy technologiczne nie zatrudniają ludzi dlatego, że im współczują. To jest rozmowa kwalifikacyjna, a nie konsultacja psychiatryczna.
  8. Pociągnij za język pierwszą osobę, z którą rozmawiasz. Rozmowa kwalifikacyjna jest podobna do rozmowy sprzedawcy z klientem. Wysłuchaj, czego klient oczekuje, a potem wyjaśnij, dlaczego to ty jesteś rozwiązaniem problemu. Wiele osób prowadzących rozmowy kwalifikacyjne powie ci, w jaki sposób możesz najlepiej „sprzedać się” ich firmie. Im wcześniej się tego dowiesz, tym lepiej.
    Trzy poniższe pytania mogą ci w tym znakomicie pomóc:

    • „Jakie zagadnienia są przedmiotem szczególnej troski w związku z rekrutacją na to stanowisko?
    • „Jakie są największe wyzwania stojące przed firmą?”
    • „Jakie są czułe punkty innych osób, z którymi będę dziś rozmawiał?”
  9. Myśl: plug and play, plug and play, plug and play. Przykro mi, ale firmy w Dolinie Krzemowej nie zajmują się rozwojem zawodowym swoich pracowników. Metaforycznie mówiąc, chciałyby otworzyć pudełko z pracownikiem, zainstalować go na stanowisku pracy i włączyć. Powinieneś zatem mieć zawsze na podorędziu odpowiedź na pytanie: W jaki sposób mogę z marszu pomóc temu przedsiębiorstwu? Jeśli nie jesteś w stanie pomóc natychmiast, może to nie jest odpowiednia firma dla ciebie.
    Nie oznacza to, że trzeba mieć pięcioletnie doświadczenie zawodowe, żeby dostać pracę w Dolinie Krzemowej. Na przykład ktoś bezpośrednio po studiach może pomóc w testowaniu oprogramowania, odbieraniu telefonu, odpowiadaniu na techniczne pytania klientów itp. Ale nie oczekuj luksusów w postaci długotrwałych programów szkoleniowych przed rozpoczęciem wnoszenia swojego wkładu w przedsięwzięcie.
  10. Notuj. Nie używałbym do tego windowsowego tabletu, jeśli jestem na rozmowie kwalifikacyjnej w Apple, ale notowanie pozyskanych informacji jest dobrym pomysłem z trzech powodów: (1) zdobyte informacje możesz wykorzystać w następnych rozmowach, (2) gdy kolejny rozmówca spyta „Z kim Pan rozmawiał do tej pory?”, dobrze jest móc udzielić wyczerpującej odpowiedzi, (3) będziesz sprawiał wrażanie poważniejszego i bardziej uważnego kandydata do pracy.
  11. Wyznaj swoje grzechy. Jeśli w przeszłości zrobiłeś coś głupiego, przedsiębiorstwo prędzej czy później dowie się o tym, więc lepiej niech dowie się od ciebie, a nie za pomocą wyszukiwarki internetowej. Świadomość tego powinna cię także powstrzymywać od publikowania w Internecie głupich treści stworzonych przy twoim udziale.
  12. Popraw swoje błędy. Jeśli podczas rozmowy głupio odpowiedziałeś na któreś pytanie, bez wahania powiedz „To była głupia odpowiedź, spróbuję jeszcze raz.” W ten sposób przynajmniej pokażesz, że jesteś w stanie dostrzec i poprawić błąd natychmiast, a nie gdy już będzie po herbacie. Lepiej jest poprawić głupią odpowiedź niż pozostawić po sobie trwałe wrażenie bezmyślności.
  13. Przygotuj pięć pomysłów, jak można by usprawnić działanie firmy. Jeśli jesteś po raz pierwszy w Dolinie Krzemowej, szybko nauczysz się, że tu, tak jak i w każdym innym miejscu na ziemi, też żyją bezmyślni ludzie. Tu ślepcy przewodzą ślepcom i kandydat z jednym okiem zdrowym jest bardzo atrakcyjny. Oznacza to, że powinieneś przygotować pięć dobrych pomysłów, co przedsiębiorstwo powinno zrobić, aby udoskonalić swoje wyroby, poprawić marketing lub zwiększyć sprzedaż. Gdy opadnie kurz, będzie świetnie, jeśli osoba prowadząca rekrutację zapamięta cię jako „faceta z dobrymi pomysłami”.
  14. Od razu przekaż kontakty referencyjne. Wydrukuj listę osób, które mogą wydać opinię o tobie i przekaż ją podczas rozmowy kwalifikacyjnej, a nie w późniejszym terminie. Generalnie postaraj się przewidzieć prośby prowadzącego rekrutację, które wymagałyby dosyłania materiałów w późniejszym terminie: referencje, przykłady twojej pracy, napisanego oprogramowania itp.
    Jeszcze jedno o referencjach: przekaż kontakty tylko do tych osób, które przysięgną na wszystkie świętości, że jesteś wspaniały. Zanim weźmiesz pod uwagę daną osobę, zadaj jej pytanie warte 64 tysiące dolarów: „Nie chciałbym, żeby Pani/Pan przekazywała opinię o mnie, jeżeli miałoby to być w jakikolwiek sposób kłopotliwe. Czy zatem jest Pani/Pan w 100% pewna, że powinienem przekazać kontakt do Pani/Pana mojemu potencjalnemu, przyszłemu pracodawcy?” To załatwia dwie rzeczy: eliminujesz osoby, które będą cię chwalić bez przekonania i zapewniasz sobie dobre opinie na tyle, na ile jest to możliwe.
    A jeśli chcesz profesjonalnie rozegrać kwestię referencji, poproś najbardziej sprzyjającą ci osobę, żeby sama zadzwoniła do prowadzącego rekrutację. Takie podejście działa tym lepiej, im bardziej znana jest osoba dająca ci referencje.
  15. Jeśli to prawda, powiedz prowadzącemu rekrutację, że jesteś właściwą osobą na to stanowisko i chcesz pracować w tej firmie. Zdziwisz się, jak niewielu kandydatów stosuje ten sposób „domknięcia transakcji”. Powinieneś jasno stwierdzić, że chcesz tej pracy, bo agresywna postawa punktuje na plus w Dolinie Krzemowej. Potem spytaj, co jeszcze firma chciałaby się dowiedzieć o tobie i jakie są następne kroki.
    Jeśli nie uważasz, że jesteś idealnym kandydatem na oferowane stanowisko, też to powiedz. Przynajmniej zostaniesz zapamiętany jako osoba uczciwa. Być może w przyszłości pojawi się w tym przedsiębiorstwie posada dla ciebie.

Na podstawie „Everything You Wanted to Know About Getting a Job in Silicon Valley But Didn’t Know Who to Ask” Guya Kawasaki.